Rosyjskie wojska w październiku zajęły lub utrwaliły kontrolę nad 139,85 km kw. na Ukrainie, ale straciły 167,14 km kw., co dało ubytek netto 27,29 km kw. według ISW. To drugi taki miesiąc z rzędu. Dla Polski oznacza to osłabienie presji Kremla, ale jeszcze nie strategiczny przełom w wojnie.
Październik zakończony na minusie
Bilans terytorialny rosyjskiej armii przestał odpowiadać narracji Kremla o nieprzerwanym marszu naprzód. Institute for the Study of War wyliczył, iż w październiku Rosjanie zajęli lub skonsolidowali pozycje na 139,85 km kw., a utracili kontrolę nad 167,14 km kw. Różnica wyniosła 27,29 km kw. na korzyść Ukrainy. Był to drugi kolejny miesiąc rosyjskiej straty netto.
Według ISW siły rosyjskie osiągały zdobycze wyłącznie w obwodach sumskim i zaporoskim. Na pozostałych odcinkach oddawały teren, także w obwodzie donieckim, który pozostaje głównym celem operacyjnym Moskwy. Ukraina przejęła inicjatywę w rejonach Kupiańska, Łymanu i Ołeksandriwki, a na zachodzie obwodu zaporoskiego inicjatywa jest sporna. Wcześniejsze ukraińskie postępy terytorialne nie były więc jednorazowym epizodem.
Wysoka cena rosyjskich szturmów
ISW przytacza dane Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, według których w październiku Rosja straciła 54,4 tys. zabitych lub ciężko rannych żołnierzy. Byłby to najwyższy miesięczny wynik od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji w 2022 roku i czwarty miesiąc z rzędu ze stratami przekraczającymi 40 tys. Są to dane strony walczącej, dlatego nie można traktować ich jak niezależnego spisu. Ich skala pozostaje jednak spójna z oceną ISW, iż rosyjski system naboru nie uzupełnia obecnych ubytków.
Rosyjskie dowództwo przez cały czas potrafi skupiać siły na wybranych kierunkach, zwłaszcza w rejonie Dobropola. Lokalne postępy nie przynoszą jednak przełamania operacyjnego. Armia rosyjska płaci ludźmi za małe skrawki terenu, a w październiku choćby ten rachunek nie dał dodatniego wyniku. To podważa polityczną opowieść Władimira Putina, iż czas zawsze pracuje dla Moskwy.
Ukraina także ponosi ciężkie straty
Lepszy bilans mapy nie oznacza, iż położenie Ukrainy stało się łatwe. Płk rez. Piotr Lewandowski w analizie opublikowanej przez OKO.press wskazuje, iż łączne ukraińskie straty osobowe od 2022 roku mogą przekraczać 221 tys. Bez pełnej metodologii i rozdzielenia kategorii liczba ta wymaga ostrożności, ale przypomina o cenie, którą płaci obrońca. Każdy odzyskany kilometr kosztuje ludzi, sprzęt i amunicję.
Rosja i Ukraina równocześnie nasilają działania powietrzne. Kreml próbuje przenieść ciężar wojny na ataki dalekiego zasięgu, licząc na zniszczenie infrastruktury i złamanie społeczeństwa zimą. Rosyjskie operacje przeciw łączności satelitarnej pokazują, iż presja obejmuje także zaplecze technologiczne pola walki. choćby przy słabszym bilansie lądowym Moskwa zachowuje zdolność rażenia miast i sieci energetycznych.
Co ten bilans znaczy dla Polski
Rosyjska utrata terenu jest dla Polski korzystna, bo każda osłabiona brygada agresora zmniejsza jego swobodę nacisku na wschodnią flankę NATO. Nie wolno jednak pomylić korzystnego miesiąca z rozstrzygnięciem wojny. Rosja przez cały czas ma większe zasoby ludzkie, rozbudowany przemysł zbrojeniowy i gotowość do ponoszenia ogromnych kosztów.
Polski interes narodowy wymaga trzeźwości. Ukraina powstrzymująca rosyjską armię zwiększa bezpieczeństwo Rzeczypospolitej, ale Warszawa musi równolegle odbudowywać własne zapasy, obronę przeciwlotniczą i zdolności produkcyjne. Październik pokazał, iż Kreml można zatrzymać. Nie pokazał jeszcze, iż Kreml został pokonany.
Źródła: OKO.press, Institute for the Study of War
Źródło: OKO.press













