Ambasada Rosji nazwała demontaż pomnika Armii Czerwonej w Pyrzycach krokiem „nielegalnym” i „świętokradczym”. Monument usunięto jednak na podstawie decyzji polskiego samorządu i zgodnie z krajowym prawem. Moskwa znów próbuje przedstawiać sowiecką dominację jako wdzięczność, której Polacy mają strzec we własnej przestrzeni publicznej.
Rosyjski protest po polskiej decyzji
Ambasada Rosji w Polsce zaatakowała decyzję o demontażu pomnika upamiętniającego Armię Czerwoną w Pyrzycach w województwie zachodniopomorskim. W komunikacie placówka określiła ten krok jako „nielegalny” i „świętokradczy”. Jak podały [WP Wiadomości](https://wiadomosci.wp.pl/swietokradczy-krok-ambasada-rosji-uderza-w-polske-7314572582885376a), prace przeprowadzono zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem.
Rosyjskie oburzenie nie zmienia podstawowego faktu: o wyglądzie polskiej przestrzeni publicznej rozstrzygają polskie władze na podstawie polskich ustaw. Ambasada obcego państwa może wyrażać stanowisko, ale nie ma prawa narzucać Polsce własnej polityki pamięci. Zwłaszcza polityki opartej na przemilczeniu sowieckiego zniewolenia.
Radni zdecydowali o likwidacji monumentu
Sprawa pomnika wróciła w związku z planowanym remontem ulicy Jana Kilińskiego. Rada Miejska w Pyrzycach podjęła w lutym 2026 roku uchwałę o jego likwidacji. [Radio Szczecin](https://radioszczecin.pl/1,501713,pomnik-pamieci-zniknie-z-mapy-pyrzyc) informowało, iż podstawą decyzji były między innymi przepisy ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego. W miejscu starego monumentu ma stanąć nowe upamiętnienie.
Lokalne media podawały także, iż wybrane elementy dotychczasowego obiektu mają zostać zachowane jako świadectwo historii i przekazane miejscowej instytucji albo przeniesione na cmentarz komunalny. Nie ma więc mowy o wymazywaniu przeszłości. Chodzi o odebranie funkcji honorowej symbolowi armii, za którą przyszedł do Polski system zależny od Moskwy.
To rozróżnienie jest zasadnicze. Groby poległych żołnierzy wymagają szacunku i ochrony. Pomnik propagandowy w centrum miasta pełni inną funkcję: wskazuje, kogo wspólnota publicznie czci i jak opowiada własną historię. Polska ma pełne prawo odrzucić narrację o bezinteresownym sowieckim wyzwoleniu, które po zakończeniu niemieckiej okupacji przyniosło podporządkowanie państwa, represje i likwidację politycznej suwerenności.
Moskwa broni własnej opowieści o historii
Słowo „świętokradztwo” użyte przez rosyjską ambasadę odsłania istotę sporu. Rosyjska dyplomacja traktuje sowieckie monumenty niemal jak nietykalne znaki imperialnej obecności. Polska pamięć historyczna nie może być jednak zakładnikiem takiej retoryki. Pamięć o ofiarach wojny nie oznacza obowiązku utrzymywania pomników sławiących aparat państwa, które 17 września 1939 roku napadło na Rzeczpospolitą, a po wojnie odebrało jej realną niezależność.
Postawa Moskwy jest tym bardziej rażąca, iż rosyjskie władze same ingerowały w polskie miejsca pamięci. W maju 2025 roku z monumentu na Cmentarzu Wojennym w Miednoje usunięto płaskorzeźby Virtuti Militari i Krzyża Kampanii Wrześniowej 1939 roku. [Polskie MSZ](https://www.gov.pl/web/dyplomacja/oswiadczenie-msz-ws-dewastacji-polskiego-pomnika-na-cmentarzu-wojennym-w-miednoje) zażądało wówczas przywrócenia pomnika do poprzedniego stanu. Ten przykład pokazuje skalę rosyjskiej podwójnej miary.
Stawką dla Polaków jest suwerenność pamięci. Naród, który pozwala obcemu państwu wyznaczać granice własnej opowieści historycznej, traci część wolności bez jednego wystrzału. Pyrzyce podjęły decyzję we własnym imieniu i w granicach prawa. Rosyjska ambasada powinna to przyjąć do wiadomości.
Źródło: WP Wiadomości













