Rosja uderza na Ukrainę. Polska poderwała samoloty

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Rosja uderza na Ukrainę. Polska poderwała samoloty


Rządowe Centrum Bezpieczeństwa 20 sierpnia ostrzegło mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia, a Dowództwo Operacyjne skierowało wojskowe samoloty do działań nad Polską. Powodem były rosyjskie naloty na zachodnią Ukrainę i Kijów. Dla Polaków to sygnał: wojna znów dotyka naszej granicy.

Alert dla dwóch województw

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa podało 20 sierpnia, iż rosyjski ostrzał z powietrza objął zachodnie rejony Ukrainy. Ostrzeżenie trafiło do mieszkańców województwa lubelskiego i podkarpackiego. Administracja wezwała odbiorców alertu do bieżącego sprawdzania oficjalnych informacji.

To jest język urzędowy, ale sprawa jest bardzo konkretna. Dwa polskie województwa przy granicy dostały ostrzeżenie, bo rosyjskie uderzenia znów objęły rejony bliskie Rzeczypospolitej. Państwo polskie musi wtedy działać natychmiast, bez propagandowych gestów i bez uspokajania na siłę.

Polskie lotnictwo w gotowości

Wojsko przekazało, iż rosyjskie lotnictwo dalekiego zasięgu wykonywało uderzenia na Ukrainę, dlatego Dowództwo Operacyjne RSZ użyło sił pozostających w gotowości i wprowadziło działania lotnicze nad Polską. Cel był obronny: pilnowanie naszego nieba, szczególnie przy obszarach objętych zagrożeniem po drugiej stronie granicy.

To procedura, ale nie rutyna w sensie politycznym. Każdy taki alarm przypomina, iż bezpieczeństwo Polski nie kończy się na deklaracjach sojuszniczych. Liczą się dyżury, radary, gotowość pilotów, sprawność dowodzenia i jasna wola obrony własnego nieba.

W tle są wcześniejsze dyskusje o brakach w ukraińskiej obronie przeciwlotniczej. Im więcej rosyjskich rakiet i dronów przechodzi przez ukraińską tarczę, tym większa presja spada na całą wschodnią flankę NATO. Polska nie może udawać, iż to odległy problem.

Kijów pod ostrzałem

Według relacji TVN24, mer Kijowa Witalij Kliczko informował o rosyjskim ataku z użyciem pocisków balistycznych. Media opisywały eksplozje, pożary i uszkodzenia obiektów cywilnych. WP podała, powołując się na Kliczkę i ukraińskie źródła, iż w ataku zginęły 3 osoby, a 20 zostało rannych; uszkodzone miały zostać także pomieszczenia szpitala dziecięcego.

Te liczby trzeba podawać z ostrożnością, bo w pierwszych godzinach po rosyjskim ataku bilanse potrafią się zmieniać. Nie zmienia się jednak istota sprawy. Rosja prowadzi wojnę metodą nocnego nacisku na miasta, infrastrukturę i psychikę społeczeństwa. To terror strategiczny ubrany w wojskową procedurę.

Polska lekcja z wojny za granicą

Polska prawica nie może patrzeć na takie wydarzenia oczami komentatorów z wygodnych studiów, dla których każde poderwanie myśliwców jest tylko kolejnym paskiem w telewizji. Dla mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia to realna świadomość, iż za granicą trwa wojna, a rosyjska taktyka co pewien czas wymusza reakcję naszego państwa.

Dlatego sprawa nie dotyczy jedynie Ukrainy. Dotyczy polskich rodzin przy wschodniej granicy, lotnisk, infrastruktury krytycznej, szkół, szpitali i całego systemu ostrzegania. Państwo, które chce być suwerenne, nie może spać, kiedy Kreml testuje odporność regionu.

Widać to także w szerszym obrazie rosyjskiej polityki. Kreml jednego dnia obserwuje polską defiladę i nasz potencjał odstraszania, innego dnia uderza na Ukrainę falą pocisków i dronów. Odpowiedź Polski musi być spokojna, ale twarda: wzmacniać obronę, pilnować granicy, rozbudowywać przemysł zbrojeniowy i nie oddawać decyzji o bezpieczeństwie w ręce urzędników z Brukseli.

Bezpieczeństwo zaczyna się od własnego nieba

Rosyjski atak z 20 sierpnia pokazał jeszcze raz, iż wojna na Ukrainie nie jest lokalnym konfliktem, który można zamknąć w obcych mapach. Każda nocna salwa na Kijów, Lwów czy zachodnie obwody Ukrainy ma konsekwencje dla Polski. Czasem są to alarmy RCB. Czasem dyżurne samoloty. Czasem pytanie, czy mamy dość sprzętu, ludzi i amunicji.

Polska powinna pomagać napadniętej Ukrainie tam, gdzie leży to w naszym interesie bezpieczeństwa. Równocześnie musi myśleć najpierw o sobie. Suwerenność nie polega na pięknych słowach po kolejnym ataku. Polega na tym, iż kiedy wróg uderza blisko naszej granicy, polskie państwo ma siłę, procedury i odwagę, by chronić Polaków.

Źródło: Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, Dowództwo Operacyjne RSZ, TVN24, WP.

Źródło: Polskie Radio Lublin

Idź do oryginalnego materiału