Światowe ceny ropy naftowej przez cały czas gwałtownie rosły w związku z kolejną eskalacją sytuacji na Bliskim Wschodzie. Cena referencyjnej ropy Brent po raz pierwszy od dwóch miesięcy przekroczyła poziom 100 dolarów za baryłkę, informuje geopolityka, powołując się na Bloomberg.
Wzrost notowań przyspieszył po doniesieniach o atakach jemeńskich Huti na tankowce na Morzu Czerwonym. Uczestnicy rynku obawiają się, iż rozszerzenie działań zbrojnych może doprowadzić do nowych zakłóceń w transporcie surowców energetycznych i ograniczyć dostępne dostawy ropy.
Huti poinformowali o atakach na saudyjskie tankowce
Wspierane przez Iran ugrupowanie Huti poinformowało o ataku na dwa tankowce należące do Arabii Saudyjskiej. Według bojowników statki zostały zaatakowane przy użyciu rakiet i dronów.
Huti uzasadnili ataki wprowadzoną przez siebie blokadą saudyjskich portów. Nowe uderzenia faktycznie rozszerzyły obszar konfliktu i zwiększyły zagrożenie dla żeglugi na jednym z kluczowych szlaków światowego handlu ropą.
Szczególne obawy budzi sytuacja na Morzu Czerwonym, które było wykorzystywane jako alternatywna trasa po utrudnieniach w żegludze przez Cieśninę Ormuz.
Morze Czerwone stało się nową strefą ryzyka dla rynku ropy
Ataki w pobliżu saudyjskiego wybrzeża stworzyły dodatkowe zagrożenie dla trasy, którą eksporterzy próbowali omijać ograniczenia w rejonie Cieśniny Ormuz. Tym szlakiem przemieszczają się tankowce transportujące ropę do Europy i państw Azji.
Zmniejszenie liczby bezpiecznych korytarzy transportowych zmusza firmy żeglugowe do zmiany tras, podnosi koszty ubezpieczenia i wydłuża czas przewozu.
Jednocześnie rynek uwzględnia możliwe problemy z eksportem ropy z Kazachstanu, związane z wojną Rosji przeciwko Ukrainie. Dodatkowym czynnikiem pozostaje spadek światowych zapasów surowca.
Kontrakty terminowe na Brent podrożały o ponad 30%
Od początku miesiąca kontrakty terminowe na ropę Brent wzrosły o ponad 30%. Notowania zbliżyły się do najwyższych poziomów od końca maja, a przekroczenie granicy 100 dolarów nasiliło obawy przed dalszym wzrostem cen surowców energetycznych.
Handlowcy oceniają nie tylko obecne wielkości dostaw, ale także ryzyko długotrwałych ograniczeń w kluczowych cieśninach morskich. Każde wstrzymanie ruchu tankowców przez Cieśninę Ormuz lub Bab al-Mandab może wpłynąć na znaczną część międzynarodowego eksportu ropy.
USA i Iran wymieniają się uderzeniami
Napięcie w regionie wzrosło w związku z militarną konfrontacją między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. W ostatnich dniach strona irańska atakowała statki w rejonie Cieśniny Ormuz.
W odpowiedzi Stany Zjednoczone przez ostatnich 12 dni przeprowadzały uderzenia na terytorium Iranu i wznowiły blokadę jego infrastruktury portowej. Teheran odpowiedział atakami na sojuszników Waszyngtonu w regionie.
Prezydent USA Donald Trump zagroził również uderzeniami w irańskie mosty i elektrownie. Ponownie wspomniał także o możliwym ataku na górę Pikaks, gdzie według przypuszczeń może znajdować się irański obiekt jądrowy.
Ruch tankowców przez Bab al-Mandab maleje
Wolumen transportu ropy przez cieśninę Bab al-Mandab już się zmniejszył. Część armatorów omija niebezpieczny odcinek ze względu na ryzyko ataków rakietowych i uderzeń dronów.
Importerzy ropy w Indiach i innych krajach Azji analizują alternatywne trasy, w tym transport przez Kanał Sueski. Zmiana logistyki może wydłużyć terminy dostaw i zwiększyć koszty przewozu surowca.
Jednocześnie niektóre tankowce przez cały czas korzystają z tego szlaku. Według danych systemów śledzenia statków jeden chiński tankowiec naftowy opuścił już cieśninę Bab al-Mandab, a drugi zmierza w jej kierunku.
Dalsza dynamika notowań ropy będzie zależeć od intensywności działań zbrojnych, bezpieczeństwa szlaków morskich oraz stabilności dostaw z państw Bliskiego Wschodu.
Przeczytaj także: Andy Burnham oficjalnie został nowym premierem Wielkiej Brytanii: co o nim wiadomo.

2 dni temu










