Tysiące rolników z całej Polski zjawiło się dziś rano w stolicy, by protestować przeciwko umowie z krajami Mercosur i polityce rządu wobec wsi. Mimo siarczystych mrozów, braku zgody władz Warszawy i blokad policji, manifestanci dotarli do centrum miasta. O godzinie 11:00 rozpoczął się „Marsz Gwiaździsty”, który przeszedł najważniejszymi ulicami stolicy. jeżeli spotkania z premierem i marszałkiem Sejmu nie przyniosą efektów, rolnicy zapowiadają rozbicie „zielonego miasteczka” pod Kancelarią Premiera i pozostanie w Warszawie choćby na 10 dni.

Fot. Warszawa w Pigułce
Policja blokowała ciągniki, ale rolnicy dotarli do stolicy
Od wczesnych godzin rannych drogi wjazdowe do Warszawy zamieniły się w plac boju. Policja zablokowała wjazd traktorów w strategicznych punktach – między innymi w Sękocinie Starym na trasie S7, gdzie zatrzymano grupę rolników jadących z południa kraju. Przedstawiciele Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników (OOPR) przekazali w mediach społecznościowych, iż funkcjonariusze nie pozwalają ciągnikom wjechać do miasta, mimo iż organizatorzy dopełnili wszelkich formalności.
Władze Warszawy, podobnie jak w poprzednich latach, nie wyraziły zgody na wjazd traktorów do centrum miasta. Na terenie stolicy obowiązują znaki zakazujące wjazdu ciągników i pojazdów wolnobieżnych. Dotyczą one między innymi Traktu Brzeskiego/Jana Pawła II, Wału Miedzeszyńskiego/Bysławskiej, Kasprzaka/Ordona, Alej Krakowskiej/S-2 oraz Alej Jerozolimskich/Ryżowej. Kontrola drogowa może skończyć się mandatem.
Jednak determinacja rolników okazała się silniejsza niż zakazy. Wielu z nich jechało całą noc, pokonując setki kilometrów. Organizatorzy wyznaczyli 6 punktów zbiórki na obrzeżach stolicy, w każdym spodziewano się choćby 200 maszyn rolniczych. Zbigniew Gołda z gminy Kobylnica w powiecie słupskim wsiadł na traktor już w czwartek wieczorem, by dotrzeć do Warszawy na czas.
Krzysztof Olejnik, jeden z koordynatorów protestu z OOPR, mówił, iż wolałby siedzieć w domu zamiast marznąć, ale w obecnej sytuacji to walka o przetrwanie.
„Marsz Gwiaździsty” przeszedł centrum Warszawy
O godzinie 11:00 rozpoczęło się zgromadzenie na Placu Defilad przy Pałacu Kultury i Nauki. Mimo ekstremalnych warunków pogodowych – temperatury spadającej choćby do -15°C – na miejsce zbiórki przybyły tysiące manifestantów. Rolnicy przyjechali autobusami, samochodami, a ci, którym udało się przedostać przez blokady policji, także traktorami.
Trasa „Marszu Gwiaździstego” prowadziła przez najważniejsze ulice centrum: Aleje Jerozolimskie, Rondo de Gaulle’a, ulicę Nowy Świat, Plac Trzech Krzyży, ulicę Wiejską pod Sejm, a następnie ulicą Piękną i Alejami Ujazdowskimi pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Przemarsz był zaplanowany do godziny 15:00, ale organizatorzy zapowiadają, iż jeżeli rozmowy z przedstawicielami rządu nie przyniosą efektów, część uczestników zostanie w stolicy znacznie dłużej.
Warszawa faktycznie stanęła. Policjanci zamykali ulice na trasie przemarszu oraz ulice poprzeczne. Zablokowany został przejazd przez Rondo Dmowskiego. Na objazdy skierowano tramwaje linii 4, 7, 9, 15, 16, 18, 22, 24 i 25 jeżdżące Alejami Jerozolimskimi i ulicą Marszałkowską. Objazdami jechały również autobusy kilkunastu linii. Centrum miasta zamieniło się w jeden wielki korek.

Fot. Warszawa w Pigułce
Do rolników dołączyli górnicy
To nie tylko protest rolników. Do „Marszu Gwiaździstego” dołączyli górnicy z Sierpnia ’80. Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, potwierdził, iż zjawi się od 500 do około 1000 osób.
Górnicy nie tylko wspierają rolników, ale także chcą przedstawić własne postulaty – przede wszystkim dotyczące utrzymania węgla jako paliwa przejściowego do czasu pełnego wdrożenia energetyki atomowej. Adrian Wawrzyniak, rzecznik prasowy NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, apelował przed protestem, by przyjechać i okazać wsparcie.
Spotkanie z Nawrockim, ale nie z Tuskiem
Jeszcze przed rozpoczęciem protestu, o godzinie 10:00, prezydent Karol Nawrocki spotkał się z kilkuosobową delegacją rolników w Pałacu Prezydenckim. Inaczej sytuacja wygląda z rządem. Premier Donald Tusk nie przewiduje spotkania z protestującymi. Spotkania z protestującymi nie przewiduje również Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rzeczniczka resortu Iwona Pacholska przekazała, iż do tej pory protestujący rolnicy nie chcieli się spotykać z ministrem, ale jeżeli propozycja zostanie złożona, będzie „analizowana”. To postawa, która dodatkowo frustruje rolników.
Główne hasło: STOP Mercosur
Termin protestu nie został wybrany przypadkowo. 9 stycznia w Brukseli miało się odbyć najważniejsze głosowanie ambasadorów państw członkowskich UE w sprawie przyjęcia klauzul ochronnych w kontrowersyjnej umowie z krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj). Umowa z Mercosur to główny powód, dla którego rolnicy wyszli na ulice w tak ekstremalnych warunkach pogodowych. Obawiają się zalania europejskiego rynku tanią żywnością z Ameryki Południowej, produkowaną w standardach, które w Unii Europejskiej są od lat zakazane. Chodzi między innymi o stosowanie zakazanych w UE środków ochrony roślin, hormony w tuczu zwierząt oraz znacznie niższe standardy dobrostanu zwierząt. Mimo, iż są zakazane u nas, poza granicami wspólnoty, można je stosować. UE nakłada ograniczenia na własnych rolników, ale gotowe mięso czy rośliny będzie można sprowadzać na teren Unii Europejskiej.
Producenci mięsa obawiają się, iż przy obecnych zapisach umowy i ograniczeniach, jakie nakłada na nie sama Unia Europejska, polskie gospodarstwa nie będą w stanie konkurować z tańszymi produktami z Ameryki Południowej.
Protest to coś więcej niż Mercosur
Choć umowa z Mercosur jest głównym hasłem, rolnicy protestują znacznie szerzej – przeciwko całej polityce rządu wobec wsi i rolnictwa. Rolnicy ubolewają, iż już 2 lata temu złożyli projekt „Aktywny rolnik”. Miał się tym zająć ówczesny wiceminister, a obecny minister Stefan Krajewski.
Rolnicy wskazują na szereg problemów, które według nich są całkowicie ignorowane przez rząd:
- Program „Locha plus” służący odbudowie hodowli trzody chlewnej w Polsce – postulat złożony na początku kadencji obecnego rządu, do dziś niezrealizowany,
- Reforma gospodarki łowieckiej w celu skutecznego zwalczania afrykańskiego pomoru świń – problem narastający od lat,
- Możliwość budowania przez rolników magazynów powyżej obecnego limitu 300 m² bez pozwolenia – prosty postulat, blokowany przez biurokrację,
- Ustawa „Aktywny rolnik” zapewniająca lepsze adresowanie pomocy do rolników faktycznie zajmujących się produkcją – od 2 lat w ministerialnych szufladach.

Fot. Warszawa w Pigułce
„Zielone miasteczko” jest realna
Organizatorzy jasno komunikują: jeżeli dzisiejsze rozmowy z przedstawicielami władz nie przyniosą konkretnych rezultatów, część uczestników protestu zostanie w Warszawie. Sławomir Izdebski zapowiedział: „Jeżeli nasze rozmowy, które planujemy z marszałkiem Sejmu i premierem, nie przyniosą żadnych rezultatów, to oczywiście rolnicy zostaną w Warszawie. Rozkładamy zielone miasteczko, bo żarty się skończyły. Albo te nasze problemy będą rozwiązane konkretnie, albo my z Warszawy po prostu nie odjedziemy”.
Groźba ta jest realna. Rolnicy zapowiadają, iż protest może potrwać choćby 10 dni. Pod Kancelarią Premiera może powstać namiotowe miasteczko, w którym manifestanci będą się na zmianę spotykać, by utrzymać ciągłość protestu. W Kielcach rolnicy protestują nieprzerwanie od 18 grudnia 2025 roku (ponad 3 tygodnie) pod Urzędem Wojewódzkim. Artur Konarski, koordynujący te działania, podkreśla, iż protest przedłużono do 20 stycznia, ponieważ przez cały czas nie ma jasnych decyzji dotyczących umowy z Mercosur.
Damian Murawiec z OOPR dodaje: „Tego dnia głównym hasłem jest STOP Mercosur, ale także tego dnia przyjeżdżamy do Warszawy w sprawie ochrony produkcji rolnej na terenach wiejskich w temacie ochrony rynków rolnych, a także odbudowy produkcji zwierzęcej. Zaczynamy walkę i będziemy walczyć do skutku”.
Poparcie wykracza poza środowisko rolnicze
Warto zauważyć, iż protest ma szerokie poparcie również poza środowiskiem rolniczym. Robert Telus, były minister rolnictwa, publicznie poparł w mediach społecznościowych demonstrację. Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, ocenia, iż przyjazd rolników do Warszawy miał sens, mimo iż ciągniki nie zostały wpuszczone do centrum miasta: „Ten protest był potrzebny”.
To pokazuje, iż mimo blokad i trudności organizacyjnych, manifestacja osiągnęła swój cel – zwróciła uwagę mediów i opinii publicznej na dramatyczną sytuację polskiego rolnictwa. Pytanie, czy ten głos zostanie wysłuchany przez decydentów.
Co to oznacza dla mieszkańców Warszawy
Jeśli rolnicy faktycznie rozbiją „zielone miasteczko” i pozostaną w stolicy na dłużej, mieszkańcy Warszawy muszą się przygotować na kolejne dni utrudnień w ruchu. Centrum miasta może być częściowo zablokowane, a dojazd do pracy i szkół znacznie utrudniony. Organizatorzy protestu apelują o zrozumienie i „przejrzenie na oczy”, podkreślając, iż walczą o przetrwanie swoich gospodarstw.
Protest ma charakter pokojowy, ale jego skutki dla życia miasta mogą być dotkliwe. Władze stolicy i służby porządkowe będą musiały znaleźć balans między prawem do zgromadzeń a potrzebą zapewnienia płynności komunikacyjnej w mieście. Precedens z Kielc, gdzie rolnicy protestują nieprzerwanie od ponad 3 tygodni, pokazuje, iż determinacja manifestantów jest bardzo wysoka.
Najbliższe godziny i dni pokażą, czy rząd zdecyduje się na dialog i konkretne deklaracje, czy też protest w Warszawie przybierze formę długotrwałą.
Źródło: PAP/Warszawa w Pigułce

14 godzin temu


![Seniorzy z gminy Rzekuń gośćmi posła Popielarza w Sejmie [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/613509873_122194356848540367_1677453113957387530_n.jpg)








