Rok 2050
W oknie pałacu stanął satrapa
A w rękach trzyma kałacha
Popatrzcie tu odrzekł do swej świty
Jak lud mi wiwatuje
Nawet, gdy do nich
Z kałacha pruję
I puścił serią do narodu
A ludzie wiwatują mu jak Bogu
Taka jest siła indoktrynacji
Propagandy i manipulacji
Tak to właśnie w uproszczeniu jest
I tak się zapowiada
I biada głupcom
Nam biada
A będzie to w którejś europejskiej stolicy
Powiedzmy w Berlinie
A ludzie tam byli
Głupi i bezbronni
Jak na rzeź idące świnie





