Wyobraźmy sobie Polskę w 2035 roku. Nie ma już Brukseli, europejskich funduszy ani miejsca przy stole, przy którym decyduje się o przyszłości kontynentu. Granice gospodarcze wróciły, inwestorzy odpłynęli, młodzi wyjeżdżają, a Warszawa z dawnego architekta bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej stała się samotnym obserwatorem wydarzeń. Polska odzyskała „pełną suwerenność”, ale straciła wpływy, szanse rozwojowe i strategicznych partnerów. W Moskwie strzelają korki od szampana. To już nie jest polityczna fantazja – to ostrzegawcza antyutopia o cenie, jaką może zapłacić Rzeczpospolita za igranie z Polexitem. Czy właśnie tak ma wyglądać Polska, o której marzą zwolennicy wyjścia z Unii Europejskiej?