Program „Dobry Start”, znany powszechnie jako 300 plus, przez lata był pewniakiem w domowym budżecie. Każde dziecko idące do szkoły dostawało przelew na zeszyty i plecak, bez pytań o zarobki rodziców. Jednak rok 2025 przyniósł falę niepokoju, jakiej nie widzieliśmy od początku istnienia tego świadczenia. Zbieg niekorzystnych okoliczności – napięty budżet państwa, szalejąca inflacja szkolna i polityczne dyskusje o „kryterium dochodowym” – sprawił, iż miliony rodziców do ostatniej chwili sprawdzały konta, bojąc się, iż pieniądze nie wpłyną. Dziś, gdy kurz po jesiennej wyprawce już opadł, a my wchodzimy w 2026 rok, warto zapytać: czy era powszechnego rozdawnictwa na ołówki właśnie się kończy? I dlaczego tysiące spóźnialskich w ubiegłym roku obeszło się smakiem, tracąc pieniądze bezpowrotnie?

Fot. Warszawa w Pigułce
Styczeń to moment, w którym uczniowie cieszą się feriami lub przygotowują do półrocza, a rodzice łatają dziury budżetowe po świętach. W wielu domach te 300 złotych, które wpłynęło (lub nie!) we wrześniu ubiegłego roku, jest już tylko wspomnieniem. Jednak emocje, które towarzyszyły ostatniej kampanii wnioskowej, są wciąż żywe. Dlaczego? Bo po raz pierwszy tak głośno i otwarcie mówiło się o tym, iż 300 plus w obecnej formie to przeżytek, na który nas nie stać.
W 2025 roku koszt wyprawki szkolnej pobił wszelkie rekordy. Za 300 złotych można było kupić zaledwie ułamek tego, co jeszcze pięć lat temu. Rodzice czuli frustrację – świadczenie stało się symbolem „pomocy pozornej”, która ładnie wygląda na plakatach, ale w sklepie papierniczym wystarcza na jeden porządny plecak i komplet kredek. Czy rząd planuje waloryzację, czy może – co gorsza – cięcia? Analizujemy sytuację na progu nowego roku.
Widmo kryterium dochodowego: „Bogaci nie potrzebują piórnika”
Największym strachem, który sparaliżował rodziców w połowie 2025 roku, była plotka o wprowadzeniu progu dochodowego. W mediach i kuluarach sejmowych przewijała się narracja: „Dlaczego milionerzy dostają 300 złotych na dziecko, skoro dla nich to tyle, co nic, a budżet państwa trzeszczy?”.
Ekonomiści od dawna postulują, by świadczenia socjalne trafiały do najbardziej potrzebujących. W 2025 roku temat ten trafił na podatny grunt. Choć ostatecznie w kampanii 2025/2026 nie wprowadzono zmian (wnioski przyjmowano na starych zasadach), atmosfera niepewności zrobiła swoje. Rodzice składali wnioski już 1 lipca o północy, bojąc się, iż „pula się wyczerpie” lub przepisy zmienią się w trakcie gry. To zjawisko psychologiczne pokazało, jak bardzo polskie rodziny są uzależnione od każdego, choćby najmniejszego zastrzyku gotówki.
W 2026 roku temat powraca. Eksperci sugerują, iż aby zwaloryzować świadczenie (o czym za chwilę), trzeba będzie komuś zabrać. Najbardziej prawdopodobny scenariusz na przyszłość to odcięcie najbogatszych – np. rodzin, gdzie dochód na osobę przekracza dwukrotność średniej krajowej. Dla klasy średniej byłby to sygnał ostrzegawczy: państwo zaczyna zakręcać kurek.
300 złotych w 2025 roku: „To na waciki, a nie na szkołę”
Głównym zarzutem wobec programu w minionym roku była jego drastycznie niska realna wartość. Program „Dobry Start” ruszył w 2018 roku. Od tego czasu skumulowana inflacja wyniosła kilkadziesiąt procent. W 2018 roku za 300 zł można było skompletować solidną wyprawkę (bez podręczników). W 2025 roku 300 zł starczało na:
- Jeden markowy plecak ergonomiczny (200-250 zł),
- Worek na buty (30 zł),
- Kilka zeszytów i długopisów.
Koniec. Buty na WF, strój sportowy, farby, bloki, cyrkle, kalkulatory, a przede wszystkim – „składki klasowe” i ubezpieczenie – to wydatki, które rodzice musieli pokryć z własnej kieszeni (lub z 800 plus). Rodzice w 2025 roku głośno domagali się waloryzacji do kwoty 500 lub 600 złotych, nazywając obecną stawkę „jałmużną”. Rząd jednak pozostał głuchy na te apele, tłumacząc to ogromnymi kosztami programu 800 plus.
Listopadowa pułapka – tysiące wniosków przepadło
To, co wyróżnia „Dobry Start” od „800 plus”, to jego sezonowość i sztywny termin. O ile 800 plus można załatwić w dowolnym momencie (z wyrównaniem lub bez), o tyle 300 plus ma datę ważności. Termin składania wniosków upłynął 30 listopada 2025 roku.
W grudniu ubiegłego roku media społecznościowe zalała fala postów zrozpaczonych rodziców: „Zapomniałam złożyć wniosek, czy mogę to zrobić teraz?”. Odpowiedź ZUS była brutalna: NIE. Pieniądze przepadły bezpowrotnie. W 2025 roku liczba „gapowiczów” była rekordowa. Wynikało to paradoksalnie z… wygody. Wielu rodziców myślało, iż skoro 800 plus przedłuża się „z automatu” lub wniosek składa się raz na długi czas, to z 300 plus jest tak samo. Rutyna zgubiła tysiące rodzin, które straciły po 300, 600, a w rodzinach wielodzietnych choćby po 1500 złotych.
Szkoły dla dorosłych i „wieczni studenci” – kto odpadł?
W 2025 roku ZUS uszczelnił też system weryfikacji statusu ucznia. Przypomnijmy: świadczenie należy się na dziecko uczące się w szkole do ukończenia 20. roku życia (lub 24. w przypadku niepełnosprawności). Nie dotyczy studentów ani dzieci w „zerówkach”.
W minionym roku algorytmy ZUS zaczęły dokładniej sprawdzać placówki. Wiele osób, które zapisały swoje 19-letnie dzieci do fikcyjnych szkół policealnych tylko po to, by wyciągnąć świadczenie (i legitymację), otrzymało decyzje odmowne i wezwania do zwrotu środków. System SIO (System Informacji Oświatowej) został zintegrowany z bazą ZUS, co pozwoliło na błyskawiczne wyłapanie „martwych dusz”, które widnieją w rejestrze szkoły, ale nie chodzą na zajęcia. To koniec ery wyłudzania 300 plus na „wiecznego ucznia”.
Technologiczny chaos – mZUS i PUE w ogniu krytyki
Wrzesień 2025 był też testem dla systemów informatycznych. Aplikacja mZUS, która miała ułatwiać życie, w szczytowym momencie (przełom sierpnia i września) wielokrotnie odmawiała posłuszeństwa. Rodzice zgłaszali problemy z logowaniem, znikające wnioski czy błędne statusy „do wyjaśnienia”.
Dla osób mniej biegłych cyfrowo, konieczność składania wniosku wyłącznie online (papierowe wnioski odeszły do lamusa już dawno) wciąż jest barierą. W 2025 roku organizacje społeczne alarmowały, iż najuboższe rodziny, nieposiadające stabilnego łącza internetowego lub nowoczesnych telefonów, często rezygnowały ze świadczenia z bezradności wobec „błędu serwera”.
Czy w 2026 roku program zostanie zlikwidowany?
To pytanie, które wisi w powietrzu. Rząd szuka oszczędności. Program „Dobry Start” kosztuje budżet około 1,5 miliarda złotych rocznie. W skali wydatków państwa to niewiele, ale dla księgowych szukających cięć – to łakomy kąsek.
Istnieje ryzyko, iż w 2026 roku program zostanie „wchłonięty” przez 800 plus. Politycy mogą ogłosić: „Macie już 800 złotych co miesiąc, więc dodatkowe 300 raz w roku nie jest potrzebne, bo macie z czego odłożyć”. Taka narracja pojawiała się już w debatach pod koniec 2025 roku. Byłby to cichy demontaż socjalu, który przeszedłby bez echa w ustawach, ale zabolałby we wrześniu.
Z drugiej strony, rok 2026 i 2027 to czas przedwyborczy (samorządy, prezydent). Likwidacja popularnego świadczenia w takim momencie byłaby politycznym samobójstwem. Dlatego bardziej prawdopodobny jest scenariusz „zamrożenia” – program zostanie, ale kwota 300 zł nie drgnie, mimo iż inflacja zje jej kolejną część.
Co to oznacza dla Ciebie?
Nowy rok to czas na wyciągnięcie wniosków z „szaleństwa wyprawkowego” 2025. jeżeli jesteś rodzicem ucznia, musisz podejść do tematu 300 plus strategicznie, by nie stracić pieniędzy w 2026 roku:
- Zapisz datę 1 lipca w kalendarzu: To dzień startu naboru wniosków. Złóż go od razu, w pierwszym tygodniu wakacji. Dlaczego? Bo w 2025 roku osoby, które złożyły wniosek w lipcu, miały pieniądze na koncie już w połowie sierpnia – przed największymi zakupami. Ci, którzy czekali do września, dostawali przelewy w listopadzie, gdy wydatki były już poniesione. Płynność finansowa jest kluczowa.
- Nie licz na „automat”: Pamiętaj, iż 300 plus NIE przedłuża się samo. Co roku musisz złożyć nowy wniosek. To najczęstszy błąd, który kosztuje rodziców utratę świadczenia.
- Sprawdzaj status szkoły 19-latka: jeżeli Twoje dziecko kończy technikum lub liceum i idzie do szkoły policealnej, upewnij się, iż placówka ma uprawnienia szkoły publicznej i wpisuje uczniów do SIO. Kursy internetowe czy szkoły „krzak” nie uprawniają do świadczenia. ZUS to weryfikuje.
- Nie planuj budżetu „na styk”: Nie zakładaj, iż 300 zł pokryje wyprawkę. W 2026 roku traktuj to jako miły dodatek na buty czy plecak, a na resztę (podręczniki, strój, składki) odkładaj z bieżących środków 800 plus już od maja/czerwca. Ceny artykułów papierniczych rosną szybciej niż inflacja ogólna.
- Pilnuj terminu 30 listopada: To data graniczna. jeżeli przegapisz ten dzień, żadne odwołanie, prośba czy płacz nie pomogą. W 2025 roku tysiące pism z prośbą o przywrócenie terminu trafiło do kosza. Ustawa jest w tym punkcie bezwzględna.
Wyprawka szkolna w 2026 roku będzie wyzwaniem. Program „Dobry Start” wciąż istnieje, ale jego blask przygasł. To już nie jest realne wsparcie, które „załatwia sprawę”, a jedynie kroplówka. Bierzmy ją, póki dają, ale nie budujmy na niej całego domowego budżetu edukacyjnego.

15 godzin temu











