Rocznica urodzin Jana Pawła II i ... zdobycia Monte Cassino

solidarni2010.pl 11 miesięcy temu
Historia
Rocznica urodzin Jana Pawła II i ... zdobycia Monte Cassino
data:18 maja 2013 Redaktor: Redakcja

W kolejną rocznicę wielkiego zwycięstwa przypominamy felieton z 2013 r.
Bitwa o Monte Cassino rozstrzygnęła się 18 maja 1944, otwierając aliantom drogę na Rzym. Także 18 maja, roku 1920, urodził się w Wadowicach Karol Wojtyła. Ojciec Święty nigdy nie zapominał o Monte Cassino. W dniu swoich urodzin przybywał na cmentarz u podnóża wzgórza, na którym czerwone maki zamiast rosy piły polską krew lub - gdy zdrowie mu na to nie pozwala - modlił się żarliwie z rodakami, aby Pan Bóg przyjął ofiarę życia wygnańców, którzy ceniąc ponad życie Honor i Ojczyznę, na pierwszym miejscu postawili Boga.

Monte Cassino to pamięć polskiego czynu zbrojnego - aż do zatracenia, do długich rzędów białych krzyży na znanym wszystkim cmentarzu u podnóża klasztornej góry. To także odnowiony, romantyczny mit Somosierry i długie, nocne rodaków rozmowy w czasach komunistycznych.
Monte Cassino to pamięć tragedii rozumianej nie tylko jako śmierć. Wielu żołnierzy 2 Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa nosiło w kieszeni legitymację wojskową z nadrukiem Bez Wilna i Lwowa nie ma Polski. Na przykład ci z 3 Kresowej Dywizji Piechoty. Bo oni byli stamtąd. I chcieli wrócić, tak jak generał Dąbrowski, z ziemi włoskiej do Polski. Tylko iż w tej nowej Polsce nie było już ich domu ani łąk zielonych szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych. Z dnia na dzień stawali się tułaczami, choć przecież mówiono im, iż wygrali wojnę. Sytuację, w jakiej się znaleźli, przedstawił w przepięknej Przypowieści poeta Jan Lechoń. Ten sam, który nie chciał żyć w Polsce zakłamanej i zniewolonej przez komunistów, ale na emigracji też żyć nie potrafił.
Żołnierz, który zostawił ślady swojej stopy
Na wszystkich niedostępnych drogach Europy,
Szedł naprzód, gdy nie mogli najbardziej zajadli
I wdzierał się na szczyty, z których inni spadli.
Zdobywszy wolność innym dłońmi skrwawionemi
Dowiedział się nareszcie, iż sam nie ma ziemi.
I wtedy ktoś rozumny, nie rozumny szałem,
Powiedział mu: „Od dawna wszystko to wiedziałem.
Wiedziałem, iż nikt twoich ran ci nie odwdzięczy,
Bo niczym krew, co płynie, przy złocie, co brzęczy,
I nigdy nikt nie liczył leżących w mogile,
Bo czym jest duch anielski przy szatańskiej sile?
Jak żal mi, iż ci oczy nareszcie otwarto!
I powiedz sam mi teraz, czy to było warto?”
A żołnierz milczał chwilę i ujrzał w tej chwili
Tych wszystkich, co wracali i co nie wrócili;
tych wszystkich, którzy legli w cudzoziemskim grobie,
Co mówili „Wrócimy”, nie myśląc o sobie.
I widzi jakichś jeźdźców w tumanach kurzawy,
I słyszy dźwięk mazurka i tłumu wołanie.
Dąbrowski z ziemi włoskiej wraca do Warszawy.
„Czy warto?”... Odpowiedział: „Ach, śmieszne pytanie..!”
Przedtem powstała jednak pieśń o czerwonych makach. Napisał ją Feliks Konarski „Ref-Ren” w nocy z 17 na 18 maja 1944, w czasie decydującego szturmu na klasztor. Był on żołnierzem 2 Korpusu, pracował w Teatrze Żołnierza Polskiego. Muzykę napisał jego przyjaciel, także żołnierz 2 Korpusu, Alfred Schütz „Al Suito”.
Jedna ze zwrotek pieśni, wspominająca ułanów spod Rokitny, była w okresie PRL przerabiana i cenzurowana. Komuniści niechętnie zgadzali się na publikacje dotyczące jakichkolwiek tradycji walk niepodległościowych z Rosją w czasie I wojny światowej, choćby jeżeli dotyczyły okresu sprzed rewolucji 1917. Na dodatek rokitniańczycy stanowili w okresie międzywojennym doborową jednostkę Wojska Polskiego (2 Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich), stacjonującą do wybuchu wojny w Starogardzie na Pomorzu. Kto ich jeszcze pamięta? Dla Feliksa Konarskiego protoplastami bohaterów spod Monte Cassino byli właśnie ułani polscy - szarżujący pod Somosierrą w okresie napoleońskim i pod Rokitną na froncie rosyjskim w 1915.
Runęli przez ogień straceńcy!
Niejeden z nich dostał i padł
jak ci z Somosierry szaleńcy!
Jak ci spod Rokitny, sprzed lat!
Runęli impetem szalonym
i doszli... i udał się szturm!
I sztandar swój biało - czerwony
zatknęli na gruzach, wśród chmur!
Piotr Szubarczyk
Przypominamy, iż warszawski pomnik upamiętniający zwycięstwo pod Monte Cassino znajduje się przed wejściem głównym do parku Krasińskich od strony ulicy Andersa. Zaglądajmy tam podczas spacerów po stolicy.
Zdjęcia do artykułu :
Zdjęcia do artykułu :
Idź do oryginalnego materiału