Reżim Łukaszenki wsadza ludzi do więzienia za mówienie po białorusku!
Mirosław Dakowski
Właśnie dowiedziałem się, iż pani Cichanouska jest w Polsce i organizowane są dla niej spotkania z wpływowymi osobistościami. Pewien Międzynarodowy Profesor trochę o nich opowiadał.
Pytałem niewinne dziewczę od której to usłyszałem: „A kto to jest ta pani Cichanouska?” Odpowiedź: „No… prezydent Białorusi”. Na moje zszokowane milczenie dodała wyjaśnienie: „no… na uchodźstwie, na wygnaniu”.
Wyjaśniłem jej, iż pani Cichanouska ma dla władz Białorusi znaczenie chyba mniejsze niż kleszcz na drzewie, szczególnie gdy drzewo to nie rośnie na Białorusi.
Jednak Polska nagłaśnia i futruje taką panią, co dla Polski jest szkodliwe. Siarhiej Cichanouski, mąż Swiatłany, który został uwolniony przez białoruski reżim w ubiegłym roku, przebywa z dziećmi w Stanach Zjednoczonych. Mogłaby sobie tam pojechać.
Białorusi od dziesięcioleci zależało i zależy na dobrych kontaktach z Polską. Między innymi z powodu możliwości korzystnych kontaktów handlowych. choćby w Małaszewiczach zbudowano duży terminal przeładunkowy, mający służyć jako port przeładunkowy towarów z Chin idących budowanym Nowym Jedwabnym Szlakiem. Towary te byłyby, z korzyścią oczywiście również dla Polski, kierowane do całej Europy. Niestety władze warszawskie zachowują się w stosunku do Białorusi wrogo. A tymczasem Łukaszenka również z przyczyn politycznych potrzebuję sojuszników na Zachodzie, by nie zależeć tak bardzo od Rosji Putina.
Międzynarodowy Profesor opowiadał ostatnio, iż na takim spotkaniu spotkał rozmawiał z człowiekiem, który opowiadał mu, iż siedział w białoruskim w więzieniu za mówienie po białorusku.
Odruchowo krzyknąłem iż to brednia, iż to wymysł. Popatrzono na mnie z politowaniem.
Po ochłonięciu doszedłem do wniosku iż może być w tej opowieści duża część prawdy. jeżeli ten działacz był obywatelem wrogiego Białorusi państwa, a usiłował podać się za Białorusina, to pewnie czujne służby to zauważyły – i za jego działalność go zapuszkowały.
Jakaż tu różnica z obecną Polską, gdzie osobniki mówiące w domu po niemiecku lub ukraińsku, czy też w jidisz, może po hebrajsku, są tu nie tylko mile widziane, ale są Sternikami Biznesu, zasiadają w Sejmie, w Senacie czy rządzie tak zwanej „niepodległej” Polski.

2 godzin temu














