Rewolucja obyczajowa tylnymi drzwiami? Ponad pół tysiąca „małżeństw” jednopłciowych w rejestrach. Czy prezydent Litwiniuk ulegnie presji?

6 dni temu

Ministerstwo Cyfryzacji ujawniło najnowsze dane dotyczące transkrypcji zagranicznych aktów ślubu osób tej samej płci. W polskich urzędach stanu cywilnego zarejestrowano już 516 takich przypadków. Wprowadzane rozporządzeniem zmiany budzą poważny niepokój obrońców tradycyjnego ładu prawnego i konstytucyjnej definicji małżeństwa. Sprawdziliśmy, jak na tym tle wygląda sytuacja w Białej Podlaskiej.

Z danych przekazanych przez resort cyfryzacji wynika, iż od momentu wejścia w życie kontrowersyjnego rozporządzenia (23 sierpnia br.) oraz wcześniejszych decyzji urzędników, do polskich ksiąg stanu cywilnego wpisano 516 aktów jednopłciowych: 318 dotyczyło par mężczyzn, a 198 – kobiet. Pretekstem do zmian stały się naciski ze strony Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz wyroki sądów administracyjnych, forsujące uznawanie zagranicznych ceremonii wbrew dotychczasowej praktyce polskiego prawa.

Przywileje podatkowe i socjalne kosztem budżetu państwa

Rejestracja aktu to nie tylko formalność na papierze. W ślad za decyzją Ministerstwa Cyfryzacji natychmiast poszły kolejne instytucje. Jako pierwszy ugiął się Zakład Ubezpieczeń Społecznych, przyznając takim parom uprawnienia przysługujące dotąd wyłącznie tradycyjnym małżeństwom – w tym prawo do pobierania zasiłków opiekuńczych na chorego partnera.

Do ZUS dołączył również minister finansów Andrzej Domański, podpisując pod koniec września ogólną interpretację podatkową. Oznacza to, iż osoby tej samej płci, które sformalizowały związek za granicą, mogą już korzystać ze wspólnego rozliczania podatku PIT – ulgi stworzonej z myślą o wspieraniu tradycyjnych rodzin.

Metropolie na czele zmian. Czy Biała Podlaska obroni swoje wartości?

Na czele zestawienia urzędów najchętniej przepisujących zagraniczne dokumenty znalazły się wielkomiejskie ośrodki. Zdecydowanym liderem jest Warszawa (aż 209 transkrypcji), a za nią Wrocław (73) i Kraków (46). Dalej plasują się Gdańsk, Sosnowiec, Milanówek, Łódź i Poznań.

Na opublikowanej przez ministerstwo liście kilkudziesięciu miejscowości z całej Polski na razie brak Urzędu Stanu Cywilnego w Białej Podlaskiej. W województwie lubelskim pojedyncze wpisy odnotowano jedynie w samym Lublinie. Nasz region – silnie przywiązany do wartości chrześcijańskich i tradycyjnego modelu rodziny – dotąd nie uległ nowym wytycznym.

Pytanie brzmi jednak: jak długo ten stan się utrzyma? Mieszkańcy Białej Podlaskiej coraz głośniej pytają, jak zachowa się prezydent miasta Michał Litwiniuk, gdy do lokalnego urzędu wpłynie pierwszy wniosek o wpisanie jednopłciowego aktu do ksiąg. Czy włodarz miasta, wywodzący się ze środowiska Koalicji Obywatelskiej, podda się naciskom warszawskiej centrali i ideologicznym trendom płynącym z Brukseli, czy też opowie się po stronie konstytucyjnego porządku i oczekiwań konserwatywnych bialczan? Na razie magistrat milczy, jednak dla wielu mieszkańców stanowisko prezydenta w tej sprawie będzie ostatecznym testem wierności lokalnej wspólnocie i jej tożsamości.

Omijanie Ustawy Zasadniczej

Prawnicy i środowiska konserwatywne zwracają uwagę na sedno problemu: Art. 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej jednoznacznie stanowi, że:

„Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”.

Wdrażanie zrównania prawnego poprzez ministerialne rozporządzenia o wzorach formularzy oraz urzędnicze interpretacje jest przez wielu ekspertów oceniane jako próba obejścia konstytucyjnego porządku prawnego bez konieczności zmiany ustawy czy samej Ustawy Zasadniczej. Wszystko wskazuje na to, iż presja na samorządy będzie rosła, a lokalni włodarze – tacy jak Michał Litwiniuk – staną niedługo przed koniecznością jednoznacznego opowiedzenia się po jednej ze stron sporu o fundamenty polskiego prawa. Czy prezydent Białej Podlaskiej

Idź do oryginalnego materiału