We Francji ogłoszono najwyższe, czerwone alerty powodziowe w czterech departamentach położonych w dorzeczach Loary, Garonny i Maine. Rzeki gwałtownie wzbierają pod wpływem ulewnych deszczy, które potrwają co najmniej do czwartku. Rząd już zapowiada wprowadzenie stanu wyjątkowego.
Powodzie realizowane są od ponad miesiąca
Aktualne powodzie we Francji są bezpośrednią konsekwencją serii gwałtownych burz, które nawiedziły południowo-zachodnią Europę w ostatnich dniach. Doprowadziły one do wzrostu stanu wód w rzekach i nasycenia gleb, które według Météo-France mają w tej chwili najwyższy wskaźnik wilgotności od czasu rozpoczęcia gromadzenia takich danych w 1959 r. Ulewne deszcze, które nękają kraj nad Loarą od początku tygodnia, są przysłowiową kroplą przepełniającą czarę.
Pobiliśmy wszystkie rekordy – skomentowała sytuację Lucie Chadourne-Facon, dyrektor Vigicrues, służby zajmującej się monitoringiem powodzi we Francji. Zdecydowanie nie możemy mówić o powrocie do normalności w ciągu najbliższych kilku dni – dodała, tłumacząc, iż francuskie rzeki są w tej chwili niezwykle wrażliwe choćby na najmniejsze opady deszczu, a wszystkie pojawiające się zakłócenia stale uzupełniają poziom wód powodziowych.
Zaniepokojenie wyraziła również Monique Barbut, minister ds. transformacji ekologicznej, informując, iż powodzie realizowane są już ponad 30 dni. To coś, czego nigdy wcześniej nie widzieliśmy – dodała.
Przedsiębiorcy liczą straty
Garonna już wystąpiła z brzegów, zalewając domy i odcinając całe wioski. Jak informuje służba meteorologiczna Météo-France, oprócz czerwonych alertów obowiązujących dziś w Charente-Maritime, Żyrondzie, Lot-et-Garonne oraz Maine-et-Loire, w dwunastu dalszych departamentach ogłoszono pomarańczowy alert powodziowy, a w ponad 70 – żółty. Zagrożenie utrzyma się co najmniej do jutra.
W ciągu weekendu tylko w Lot-et-Garonne ponad 50 dróg było nieprzejezdnych, a w 19 tys. domów brakowało prądu. W Cadillac-sur-Garonne w Żyrondzie w nocy z 15 na 16 lutego poziom wody w rzece osiągnął 8,75 m, znacznie przewyższając stan powodziowy z marca 2018 r. (6,12 m) i marca 2006 r. (6,49 m). Na stacji Angers Basse Chaîne poziom wody w rzece Maine wynosił 5,83 m, czyli więcej niż poziom powodziowy z lutego 2021 r. (5,31 m). Jeszcze dzisiaj spodziewane jest przekroczenie stanu ze stycznia 2000 r. (6,12 m).
Minister Barbut zapowiedziała, iż rząd planuje wprowadzić stan wyjątkowy, aby przyspieszyć proces rozpatrywania zgłoszeń o szkodach i wypłacania należnych odszkodowań. W miastach Marmande, La Réole czy Cadillac-sur-Garonne fala powodziowa zalała sklepy, spa i restauracje, narażając właścicieli na straty liczone w tysiącach euro i poważną utratę dochodów z powodu zamknięcia obiektów.
Francja przygotowuje się na najgorsze
Zdaniem wielu ekspertów wyjątkowo deszczowy początek roku we Francji ma bliski związek ze zmianą klimatu i wzrostem wilgotności cieplejszego powietrza.
Tego typu zjawiska będą coraz częstsze w przyszłości – powiedział François Gemenne, współautor szóstego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) w wywiadzie dla Les Echos. Jego zdaniem, choćby jeżeli uda się ograniczyć wzrost globalnych temperatur do 2°C, we Francji należy spodziewać się lokalnie wzrostu rzędu 3-3,5°C, co przełoży się na zwiększenie wilgotności o 20-25 proc., dodatkowe opady deszczu i większe ryzyko powodziowe.
Minister Barbut w wywiadzie dla stacji telewizyjnej LCI podkreśliła, iż priorytetem na dziś jest wdrażanie przyjętej w ubiegłym roku polityki adaptacyjnej, która ma wzmocnić odporność francuskich regionów na zmianę klimatu i przygotować je na maksymalny oczekiwany wzrost temperatury o 4°C.

2 godzin temu







![Krzychu lektor: wszystko u mnie opiera się na Bogu [ROZMOWA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/02/IMG_2346.jpg)




