Rekordowe 40 stopni w Polsce? Klimatolog: nie czy, ale kiedy

1 godzina temu

Polska ma za sobą pierwsze tegoroczne uderzenie upału, ale prognozy wskazują, iż to dopiero początek. W Europie Zachodniej temperatury już zbliżają się do poziomów ekstremalnych: we Francji prognozowane są lokalnie choćby 42–43 st. C: w Bordeaux, 41 st. C w Limoges, 40 st. C w Tuluzie i Tours oraz 39 st. C w Paryżu. Dr hab. Marek Błaś, pytany o możliwość wystąpienia w Polsce temperatury na poziomie 40 st. C mówi wprost: Bardziej uzasadnione jest pytanie, kiedy to nastąpi, niż czy to nastąpi.

We Francji temperatury już przekroczyły 40 st. C. To całkiem niedaleko nas. Francuskie media wprost mówią, iż przedłużająca się fala upałów oraz notowane wartości temperatur są efektem ocieplającego się klimatu.

Z tej okazji dziennikarz Jakub Wiech przypomniał francuską kampanię społeczną z 2014 roku. Wyemitowano wtedy prognozowaną temperaturę prognozy na rok 2050, ostrzegając przed ocieplającym się klimatem. Dziś okazuje się, iż w wielu miejscach temperatury, które miały paść za ponad 30 lat, odnotowano w czerwcu 2026 roku. Część z nich została znacząco przekroczona.

Upały paraliżują m.in. funkcjonowanie szkół. Wiele z nich zostało zamkniętych. Inne, jak np. placówki w okręgu Bordeaux, działają w ograniczonym zakresie. A to dopiero początek, ponieważ najwyższe temperatury przypadają zwykle na lipiec i początek sierpnia. Ta sama reguła dotyczy także Polski, gdzie czerwiec zwykle nie pozostało bardzo gorącym miesiącem. Globalne ocieplenie zmienia jednak te reguły.

  • Czytaj także: Fala upałów nad Europą. Energetyka może mieć problem

Tak zmieniło się polskie lato

Polskie lato przeszło metamorfozę w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Temperatury na poziomie 32 st. C oraz wysoka wilgotność stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia. Spójrzmy na wykres.

Zmiany średniej letniej temperatury w stosunku do okresu bazowego 1991-2020. Źródło: Nauka o klimacie.

Średnia temperatura w okresie letnim jest w tej chwili o 1,5 st. C wyższa niż na przełomie XX i XXI wieku. Wydaje się to niewiele. Przekonaliśmy się jednak w ostatnich latach, iż ta niepozorna zmiana jest w rzeczywistości ogromna. Ubiegłoroczne lato widoczne na wykresie stanowi akurat wyjątek. Wielu z nas narzekało wtedy na lipiec.

Ludzie mówili, iż był „zimny” i „paskudny”. Po prostu odzwyczailiśmy się od pogody z dawnych lat. Wielu Polaków takiej pogody, jak w ubiegłym roku, po prostu wcześniej nie doświadczyło.

– Z powodu ocieplenia klimatu obecna norma jest około półtora stopnia cieplejsza od tej sprzed półwiecza. Innymi słowy, ten „zimny” lipiec nie tylko jest, jak na obecne warunki, normalny, ale dla pokolenia naszych pradziadków byłby lipcem ciepłym – mówił wtedy pytany przez SmogLab o tę kwestię Piotr Florek, polski klimatolog z brytyjskiego MetOffice.

Najprawdopodobniej tegoroczne lato będzie inne niż ubiegłoroczne. Temperatury na poziomie 33–37 st. C będą nam towarzyszyć nie raz.

Perspektywa 40-stopniowych upałów w Polsce

Takie wartości powoli przestają dziwić. 8 sierpnia 2015 roku w Ceber na Dolnym Śląsku odnotowano 39 st. C. Rekord wynoszący 40,2 st. C z 29 lipca 1921 roku (Prószków w woj. opolskim) nie został więc jeszcze pobity. Brakowało jednak kilka – zaledwie 1,2 st. C. Temperatura 39 st. C pozostaje najwyższą odnotowaną w Polsce w XXI wieku.

Biorąc pod uwagę to, co dzieje się stosunkowo niedaleko nas, warto zadać pytanie: czy 40-stopniowe upały w Polsce są naprawdę możliwe w ocieplającym się klimacie? Czy jest to perspektywa bliska, czy odległa?

– Bardziej uzasadnione jest pytanie, kiedy to nastąpi, niż czy to nastąpi. Współczesne modele hydro-meteorologiczne uwzględniające dynamikę zmian klimatycznych, wskazują na stale rosnące prawdopodobieństwo wystąpienia takiego ekstremum – odpowiada zapytany przez SmogLab dr hab. Marek Błaś z Zakładu Klimatologii i Ochrony Atmosfery Uniwersytetu Wrocławskiego.

– Potencjalnie może się to zdarzyć każdego roku – dodaje dr. Błaś.

Choćby za kilka dni, jak pokazują to prognozy IMiGW.

Prognozowane temperatury maksymalne na najbliższe dni. Źródło: IMiGW.
  • Czytaj także: Upały nową normą, na którą nie jesteśmy gotowi. Wpływ El Nino dopiero odczujemy

O taki upał nie jest wcale łatwo. Chyba, iż mowa o centrum miasta

Jednak choćby w warunkach ocieplającego się klimatu osiągnięcie i przekroczenie poziomu 40 st. C nie jest wcale takie proste.

– Aby doszło do wystąpienia temperatury powietrza 40 st. C lub wyższej, konieczna jest jednoczesna koincydencja kilku czynników – mówi wrocławski naukowiec.

To przede wszystkim napływ suchego i gorącego powietrza pochodzenia zwrotnikowego, głównie z rejonu Afryki Północnej. Kolejnym czynnikiem, który wymienia dr Błaś, jest brak zachmurzenia blokującego dopływ promieniowania słonecznego do powierzchni ziemi. To jednak nie wszystko. Ważna jest także niewielka prędkość wiatru oraz niski poziom wilgotności gleby, który ogranicza straty ciepła związane z parowaniem.

– Najbardziej podatnymi regionami na tego typu ekstrema są: Kotlina Sandomierska, Nizina Śląska, Ziemia Lubuska – mówi Błaś.

– Należy też podkreślić, iż w tym wypadku mowa jest o pewnych standardowych warunkach pomiaru temperatury w stacjach meteorologicznych. Natomiast w miastach, w pobliżu różnych powierzchni, jak dachy, asfalt, eksponowane na południe ściany budynków taka temperatura jest dość często osiągana – dodaje.

  • Czytaj także: Eksperci PAN: mieszkańcy polskich miast ucierpią przez zmianę klimatu. Upały zwiększą śmiertelność

40,2 st. C w Prószkowie na pewno miało miejsce?

Skoro mamy globalne ocieplenie, wiele osób może zastanawiać się, czy rekord z Prószkowa jest rzeczywiście wiarygodny. W końcu padł ponad 100 lat temu. Pomiary mogły być mniej precyzyjne niż obecnie.

– Rekord temperatury wynoszący 40,2 st. C, odnotowany 29 lipca 1921 roku w Prószkowie, jest oficjalnie uznany przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej za formalnie istotny – odpowiada klimatolog.

Na co zwraca uwagę Błaś? Przede wszystkim na sposób pomiaru, który został wykonany w miejscu o ograniczonej cyrkulacji powietrza.

– Pewne zastrzeżenia budzi brak precyzyjnych danych o stanowisku pomiarowym, klatka meteorologiczna mogła być usytuowana zbyt blisko budynków stacji chemicznej – zauważa nasz rozmówca. – Nie ma także pewności co do dokładnej wysokości pomiaru temperatury, co w takich warunkach może mieć najważniejsze znaczenie – dodaje.

Nawet jeżeli rekord z Prószkowa zostałby pominięty, i tak było wtedy potwornie gorąco.

– Z drugiej jednak strony ekstremalne wartości temperatury odnotowano w wielu innych stacjach. W Zbiersku termometr wskazał równe 40,0 st. C, a w Pętkowie 39,6 st. C – zwraca uwagę Błaś. – Poza tym pomiaru dokonano w renomowanej placówce badawczej, pod merytorycznym nadzorem wykwalifikowanej kadry naukowej korzystającej ze sprzętu wysokiej jakości, co ogranicza ryzyko zwykłego błędu ludzkiego przy pomiarze – dodaje.

Klimatolog w rozmowie ze SmogLabem przypomina też bardzo mocny wynik z 1994 roku. 30 lipca w Słubicach odnotowano 39,5 st. C.

Jak mogło do tego dojść, skoro klimat był wtedy chłodniejszy?

Skoro naprawdę było wtedy tak gorąco, to co z globalnym ociepleniem? Wielu może stwierdzić, iż to właśnie wtedy zachodziły największe zmiany klimatu. Nie dziś. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona.

– W analizach obejmujących charakterystykę klimatu Polski na przestrzeni ostatnich 300 lat wskazuje się siedem najcieplejszych dekad i jedna z nich obejmuje początki XX w. (1911–1921) – przypomina naukowiec. – Poza tym, rekonstrukcja temperatury powietrza, uzyskana na podstawie danych dendrochronologicznych, pozwoliła na wyróżnienie 5 okresów, w których koniec zimy i początek wiosny były wyraźnie cieplejsze, m.in. dotyczy to okresu 1910–1940 – dodaje.

Dr Błaś zwraca tez uwagę, iż od koniec lipca 1921 roku doszło do nałożenia się kilku czynników sparzających wystąpieniu takiego ekstremum temperatury:

  • meteorologiczna (rekordowo suche lato w historii) – ograniczyło straty ciepła na parowanie i ewapotranspirację
  • napływ wyjątkowo upalnego powietrza zwrotnikowego znad Afryki północnej
  • stabilny układ wysokiego ciśnienia (wyż) nad Polską i bezchmurna pogoda
  • dodatkowy wzrost temperatury powietrza wywołany przez fen – ciepły i suchy wiatr pojawiający się m.in. na ziemi opolskiej w czasie osiadania powietrza po przekroczeniu pasma Sudetów

Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na pierwszą w tym stuleciu czterdziestkę na termometrze.

Zdjęcie tytułowe: Ville de Paris (domena publiczna)

Idź do oryginalnego materiału