Regularnie dostają mandaty za złe parkowanie samochodów pod swoimi blokami – mieszkańcy ulic Moniuszki, Szymanowskiego i Wieniawskiego w centrum Siedlec mówią: dość. Na osiedlu stoi znak „strefa zamieszkania”, więc jego mieszkańcy parkować mogą tylko w wyznaczonych miejscach. Problem w tym, iż te są nieustannie zajmowane przez osoby na osiedlu niemieszkające.
„To niesprawiedliwe”
Jak mówi jeden z mężczyzn, który zaledwie kilka dni temu opłacał mandat na komendzie policji, kary wlepiane są mieszkańcom seriami.
– Przyjeżdżamy, musimy postawić gdzieś, bo nie ma gdzie zaparkować. Ostatnio przyjechałem o 6:30 do domu, o 6:50 już miałem wezwanie na komendę. Mandat sto złotych, jeden punkt. Moja partnerka zaparkowała na chodniku przed swoim blokiem i dostała mandat. Tutaj miejsce zastawione, tam zastawione. My jako mieszkańcy bloków nie mamy gdzie samochodów zaparkować. Nie powinno się tu parkować, prawda, ale nie ma gdzie, to się parkuje. Jak przyjeżdżają to jest 10-15 mandatów od razu wystawionych –
Co na to władze miasta?
Siedlecki ratusz przyznaje, iż problem mieszkańców tego osiedla jest mu dobrze znany. Jak jednak tłumaczy naczelnik biura prezydenta Siedlec Piotr Woźniak, obecne przepisy wprowadzono ze względów bezpieczeństwa.
– Obowiązujące tam rozwiązania, w tym tak zwana strefa zamieszkania, są przede wszystkim dla bezpieczeństwa mieszkańców. Oczywiście przeanalizujemy temat ewentualnych innych rozwiązań. Po zasięgnięciu informacji, opinii innych służb być może zmiany zostaną wprowadzone – dodaje Woźniak.
Mieszkańcy jakiś czas temu postulowali zmianę znaku „strefa zamieszkania” na „zakaz ruchu” z wyłączeniem mieszkańców osiedla, ale bezskutecznie.

1 godzina temu













