Akcja zmierzająca do referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego i Rady Warszawy wchodzi w decydującą fazę. Organizatorzy poinformowali, iż zebrali już 82 tys. podpisów, a do zakończenia zbiórki zostały 3 tygodnie. choćby osiągnięcie wymaganej liczby nie będzie jednak oznaczało, iż prezydent stolicy zostanie odwołany.
Zdjęcie poglądowe. Fot. ShutterstockOrganizatorzy mają już 82 tys. podpisów
Nową liczbę podał 7 września Maciej Wilk, inicjator Stołecznej Operacji Referendalnej. Według przekazanych przez niego informacji pod inicjatywą zebrano do tej pory 82 tys. podpisów.
To istotny wzrost w porównaniu z początkiem miesiąca. Jeszcze 1 września organizatorzy informowali o przekroczeniu poziomu 67 tys. podpisów. W ciągu niespełna tygodnia miało więc przybyć około 15 tys. kolejnych.
Trzeba jednak zaznaczyć, iż są to liczby podawane przez samych organizatorów. Podpisy nie przeszły jeszcze ostatecznej formalnej weryfikacji, dlatego rzeczywista liczba prawidłowo złożonych podpisów może się później różnić.
Do uruchomienia procedury referendalnej potrzebne jest poparcie co najmniej 10 proc. mieszkańców uprawnionych do głosowania. W przypadku Warszawy organizatorzy wskazują, iż konieczne jest zebranie około 132 tys. prawidłowych podpisów.
Przy deklarowanych w tej chwili 82 tys. oznacza to, iż do orientacyjnego minimum brakuje jeszcze około 50 tys.
Do skrzynek mieszkańców trafi 400 tys. kart
Organizatorzy zapowiadają, iż właśnie ostatnie tygodnie mają przynieść największe przyspieszenie zbiórki.
Jednym z najważniejszych elementów finałowego etapu będzie masowy kolportaż kart referendalnych. Według Macieja Wilka do skrzynek pocztowych mieszkańców 11 dzielnic Warszawy ma trafić łącznie 400 tys. kart.
Organizatorzy przekonują, iż miejsca objęte akcją nie zostały wybrane przypadkowo. Pod uwagę miały być brane szczegółowe wyniki wyborów na poziomie poszczególnych komisji.
Stołeczna Operacja Referendalna liczy, iż sam kolportaż może przynieść choćby około 40 tys. dodatkowych podpisów.
Równolegle prowadzona jest tradycyjna zbiórka na ulicach Warszawy. Wolontariusze pojawiają się w różnych częściach miasta, a organizatorzy wydają również karty osobom, które chcą samodzielnie zbierać podpisy wśród rodziny, znajomych czy sąsiadów.
Według przekazanych informacji w punktach Stołecznej Operacji Referendalnej wydano już około 15 tys. takich kart.
Najważniejsze będą ostatnie dni
Organizatorzy spodziewają się, iż wiele wydanych wcześniej kart wróci dopiero pod koniec akcji. To oznacza, iż obecnego tempa zbierania podpisów nie można po prostu przełożyć na kolejne tygodnie.
Maciej Wilk przekonuje, iż najważniejsze kanały zbiórki dopiero teraz zaczynają działać na pełną skalę. Do akcji mają dołączać także kolejne środowiska i organizacje dysponujące własnymi strukturami oraz wolontariuszami.
Termin jest jednak nieprzekraczalny. Zgodnie z ustawą o referendum lokalnym inicjatorzy mają 60 dni na zebranie wymaganej liczby podpisów.
W przypadku obecnej inicjatywy okres ten rozpoczął się 30 lipca, dlatego zbiórka zakończy się 28 września 2026 r.
132 tys. podpisów nie oznacza jeszcze referendum
Osiągnięcie wymaganej liczby podpisów będzie dopiero zakończeniem pierwszego etapu całej procedury.
Po zakończeniu zbiórki karty zostaną przekazane do formalnej weryfikacji. Sprawdzane będzie między innymi to, czy osoby udzielające poparcia były uprawnione do głosowania oraz czy podpisy zostały złożone prawidłowo.
To dlatego organizatorzy takich inicjatyw zwykle starają się zebrać więcej podpisów niż wynosi ustawowe minimum. Część z nich może zostać zakwestionowana na etapie kontroli.
Jeżeli po weryfikacji okaże się, iż wymaganej liczby prawidłowych podpisów nie ma, po upływie 60-dniowego terminu nie będzie można po prostu ponownie rozpocząć ich zbierania w ramach tej samej procedury.
Jeśli natomiast warunki zostaną spełnione, komisarz wyborczy może wydać postanowienie o przeprowadzeniu referendum.
Na rozpatrzenie wniosku ma maksymalnie 30 dni od jego złożenia.
Referendum nie ma jeszcze wyznaczonej daty
W przestrzeni publicznej mogą pojawiać się już przewidywania dotyczące możliwego terminu głosowania. Na obecnym etapie żadna konkretna data referendum nie została jednak wyznaczona.
Najpierw organizatorzy muszą zakończyć zbiórkę, później konieczna będzie weryfikacja podpisów i wydanie odpowiedniego postanowienia.
Dopiero wtedy będzie można mówić o faktycznym referendum.
Ustawa przewiduje, iż głosowanie powinno odbyć się w dzień wolny od pracy, nie później niż w 50. dniu od opublikowania postanowienia o jego przeprowadzeniu.
Dlatego ewentualne referendum jeszcze pod koniec 2026 r. pozostaje możliwym scenariuszem, ale w tej chwili nie jest przesądzone.
Nawet udane referendum ma jeszcze jeden bardzo wysoki próg
Samo doprowadzenie do głosowania również nie oznacza automatycznego odwołania Rafała Trzaskowskiego.
Przepisy przewidują szczególny próg frekwencyjny dla referendum dotyczącego odwołania organu pochodzącego z wyborów bezpośrednich.
Głosowanie jest ważne, o ile uczestniczy w nim nie mniej niż 3/5 liczby osób, które brały udział w wyborze odwoływanego organu.
W wyborach prezydenta Warszawy przeprowadzonych 7 kwietnia 2024 r. wzięło udział 778 887 wyborców. Rafał Trzaskowski uzyskał wówczas 444 006 głosów i wygrał wybory już w pierwszej turze.
Zastosowanie ustawowej zasady 3/5 oznacza, iż w referendum dotyczącym jego odwołania musiałoby uczestniczyć co najmniej około 467 tys. osób.
Dopiero po osiągnięciu odpowiedniej frekwencji decydujące znaczenie miałby wynik głosowania.
To pokazuje, iż zebranie około 132 tys. podpisów jest dopiero pierwszą poważną barierą na drodze do ewentualnej zmiany władz stolicy.
Dlaczego organizatorzy chcą odwołania Rafała Trzaskowskiego?
Stołeczna Operacja Referendalna chce, aby mieszkańcy odpowiedzieli na pytania dotyczące zarówno dalszego sprawowania funkcji przez Rafała Trzaskowskiego, jak i obecnej Rady m.st. Warszawy.
Wśród argumentów przedstawianych przez inicjatorów znajdują się między innymi zarzuty dotyczące sposobu zarządzania miastem, nadzoru nad miejskimi instytucjami i spółkami, inwestycji oraz polityki kadrowej.
Organizatorzy wskazują również na kwestie związane ze Szpitalem Południowym oraz wcześniejsze problemy dotyczące oczyszczalni Czajka.
Należy jednak podkreślić, iż są to zarzuty i oceny przedstawiane przez inicjatorów referendum. Sam fakt rozpoczęcia zbiórki podpisów nie oznacza, iż zostały one potwierdzone przez organ wyborczy lub inną instytucję publiczną.
Rafał Trzaskowski odnosił się już wcześniej do inicjatywy referendalnej. Oceniał, iż jej politycznym celem może być doprowadzenie do paraliżu stolicy, i zapewniał, iż miasto będzie przez cały czas normalnie funkcjonowało.

1 godzina temu









