Wraz z ogłoszeniem terminu referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego komisarz wyborczy ujawnił dane dotyczące weryfikacji podpisów pod wnioskiem o to referendum. W blisko 28% weryfikowanych podpisów stwierdzono mniejsze lub większe błędy. W związku z wykryciem na listach poparcia danych osób nieżyjących (48 pozycji), do Prokuratury Rejonowej w Krakowie został skierowany wniosek o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Z informacji opublikowanej przez komisarza wyborczego w Krakowie, wynika, iż nie weryfikowano wszystkich złożonych podpisów. Komisarz podał, iż otrzymał 17 967 kart z podpisami, sprawdzano 11 253 arkusze. Inicjatorzy referendum chwalili się, iż zebrali ok. 134 tys., a oficjalnie zweryfikowano niespełna 85 tys. (dokładnie 84 887). Jako prawidłowo złożone uznano 61 146 podpisów. To oznacza, iż blisko 28% podpisów (dokładnie – 27,97%, czyli 23 741 podlegających weryfikacji) zawierało mniejsze lub większe błędy. Takie błędy, przez które podpis nie mógł być liczony do wymaganych 58 356.
Najczęstszy błąd to podpis osoby spoza Krakowa, która nie miała prawa podpisać się pod wnioskiem. Formalnie to brak praw wyborczych do adekwatnej rady – swój podpis złożyło ponad 8,5 tys. wyborców, które w Krakowie głosować nie mogą. Drugi w kolejności błąd (dotyczy ponad 6,5 tys. podpisów) to zły adres osoby popierającej referendum. Trzeci w kolejności był błędny, niepełny lub nieczytelny numer PESEL.
W 529 przypadkach stwierdzono wielokrotny podpis. Przy czym pierwszy został pozytywnie zweryfikowany, dopiero kolejne tej samej osoby odrzucono. 27 osób podpisało się pod wnioskiem o referendum, choć nie miało ukończonych 18 lat. Z koeli w 48 przypadkach poparcie wyraziły osoby, które już nie żyją. I tylko to ostatnie przewinienie komisarz wyborczy uznał za możliwe przestępstwo, a do prokuratury trafiło odpowiednie doniesienie.
Wszystkie szczegóły dotyczące wad w podpisach poparcia dla referendum w załączniku poniżej.
(GEG)

2 tygodni temu












