24 maja 2026 roku odbędzie się referendum w Krakowie. Mieszkańcy będą decydować, czy odwołany zostanie prezydent miasta Aleksander Miszalski czy odwołana zostanie Rada Miasta Krakowa. Wydawać by się mogło, iż najwyższy czas na dyskusję o tym, czy prezydent i radni powinni stracić posady. Nic z tego – dyskusji nie ma i nie będzie. Obie strony wiedzą swoje i zabiegają tylko o to, jaka będzie frekwencja. Zwolennicy referendum robią wszystko, by była ona jak największa. zwolennicy prezydenta namawiają do bojkotu głosowania referendalnego. Wszystko odbywa się w sferze emocji, często bardzo negatywnych.
Przykład? Kilka dni temu Jan Hoffman inicjator referendum w sprawie w Krakowie, zamieścił wpis na Facebooku, w którym zachęcał internautów: „Tadeusz Boy-Żeleński wspominał Prezydenta Juliusza Leo jako tego, który “dał miastu ramę dla przyszłego rozwoju na 100 lat”. Jak będziemy wspominać Prezydenta Aleksandra Miszalskiego? Czekam na Państwa komentarze!”, Efekt? Marny. W komentarzach dominuje hejt – zarówno dotyczący prezydenta, jak inicjatorów referendum.
Podobnie jest pod postami #15Miszalskiego, czyli akcją informacyjną podsumowującą 2 lata rządów prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Dyskusji niewiele, komentarze bardziej skierowane są na bojkot referendum lub negatywne opinie o prezydencie. Z jedną uwagą – jeszcze kilka tygodni temu praktycznie pod każdym postem Aleksandra Miszalskiego masowo uaktywniali się jego przeciwnicy. Chyba zrozumieli, iż w ten sposób zwiększają mu zasięgi, czyli to dzięki nim dociera do większego grona. Być może w badaniach wyszło im, iż ostra krytyka nie przekłada się na poszerzanie grona tych, którzy pójdą głosować za odwołaniem prezydenta Miszalskiego.
Więcej w sieci pojawiło się za to stron z rzekomym poparciem dla prezydenta i zachętami do udziału w referendum i głosowaniem za prezydentem. Na to natychmiast odpowiedziała druga strona nazywając takie zachęty fałszywymi i publikując informacje, iż za referendum wcale nie stoją mieszkańcy, tylko Łukasz Gibała, związany z nim Kraków dla Mieszkańców, a także Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja. Trudno nie zauważyć zaangażowania w referendum wymienianych przez zwolenników prezydenta. Trudno też nie zauważyć wielkich pieniędzy, które wydawane są na jego na promocję.
Przeciwnicy prezydenta zarzucają mu m.in, iż w ostatnim czasie dużo więcej wydaje na informacje kierowane do mieszkańców. Mówią wprost, iż to wydatki na propagandę. Przeglądając ostatnią gazetkę namawiającą do referendum można odnieść wrażenie, iż to wręcz ordynarna propaganda z ze znaczącym wykorzystaniem sztucznej inteligencji przy tworzeniu fotomontaży.
Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. Wokół nich budowana jest kampania referendalna i od tego, na ile one będą duże, zależy to, czy prezydent Aleksander Miszalski zostanie odwołany.
I jeszcze jedna obserwacja. Głośno jest o odwoływaniu prezydenta Aleksandra Miszalskiego, a przecież referendum dotyczy także odwołania Rady Miasta Krakowa. Np. radny PiS Michał Drewnicki jest aktywny, jeżeli idzie na mawianie do odwołania prezydenta. Nie ma na jego Facebooku apeli: odwołajcie i mnie.
Grzegorz Skowron

6 godzin temu







