Referendum w Krakowie nabiera tempa. Konfederacja i środowiska anty-SCT w natarciu, w krakowskim PiS — wyraźna pauza.

2 godzin temu

Kampania związana z inicjatywą referendalną w Krakowie weszła w fazę wysokiej intensywności. Organizatorzy i wspierające ich środowiska podkreślają rosnącą dynamikę zbiórki podpisów, a komunikacja w mediach społecznościowych i przekazach do mediów prowadzona jest w szybkim rytmie — aktualizacje wyników pojawiają się choćby co kilkanaście godzin. Szczególnie widoczna jest aktywność polityków i działaczy związanych z Konfederacją, trochę mniej z Młodzieżą Wszechpolską oraz środowiskami Konfederacji Korony Polskiej, które uczestniczą w zbiórce podpisów i nagłaśniają akcję w przestrzeni publicznej.

Ważnym paliwem mobilizacji pozostaje sprzeciw wobec Strefy Czystego Transportu — ruchy określane przez organizatorów referendum jako anty-SCT są jednymi z najbardziej aktywnych w terenie i w sieci. Efekt to silnie „stymulowana” dynamika medialna: informacje o postępach kampanii, nowych punktach zbiórki i kolejnych deklaracjach wsparcia pojawiają się regularnie i w krótkich odstępach czasu.

Ciszej po stronie krakowskiego PiS

Na tle tej aktywności uwagę zwraca wyraźnie mniejsza obecność albo choćby nieobecność krakowskich struktur Prawa i Sprawiedliwości. Widać wyraźnie, iż po pojedynczej konferencji prasowej popierającej start inicjatywy nastąpiła cisza — nie ma widocznej kontynuacji akcji popierającej referendum w postaci kolejnych działań organizacyjnych czy komunikacyjnych.

Co istotne, krakowski PiS w poprzednich akcjach mobilizacyjnych był znany z umiejętności szybkiego „uruchamiania struktur” przy zbiórkach podpisów. Działacze potrafili w krótkim czasie zorganizować działania terenowe, wykorzystując sieć kontaktów budowaną m.in. wokół krakowskich parafii oraz wsparcie środowisk związanych z NSZZ „Solidarność”. W przypadku kampanii referendalnej takich sygnałów jednak nie widać.

Wskazują na to także kanały komunikacyjne partii. Na stronie na FB krakowskich struktur PiS ostatni wpis ma dotyczyć wspomnianej powyżej konferencji prasowej popierającej referendum. Brakuje natomiast postów informujących o publicznych zbiórkach podpisów, relacji z działań terenowych, materiałów wideo z udziałem działaczy czy choćby bieżących aktualizacji wspierających mobilizację sympatyków.

„Klaszczą, ale się nie cieszą”

Nieoficjalnie część radnych PiS w rozmowach z KRKnews opisuje sytuację metaforą „jestem jak Jarosław Gowin — klaszcze, ale się nie cieszę”. W tym ujęciu poparcie dla referendum ma mieć charakter ostrożny i obliczony na minimalizowanie politycznych kosztów w mieście, a nie pełną mobilizację aparatu partyjnego.

„Skok na główkę do pustego basenu”?

W rozmowach pojawia się też wątek zaangażowania pojedynczych polityków PiS w zbiórkę podpisów — w tym radnego Drewnickiego, wskazywanego jako jeden z nielicznych działaczy lokalnych, którzy mieli włączyć się aktywnie. Według nieoficjalnych wypowiedzi w partii ma to budzić mieszane oceny; część rozmówców określa taki ruch jako „trochę taką próbę skoku na główkę do pustego basenu” — ryzykowny i trudny do obrony, jeżeli kampania przyspieszy, a inicjatywę komunikacyjnie zdominuje prawa strona sceny politycznej spoza PiS.

Obawy o „przejęcie” elektoratu i przyszły układ sił

Z tych samych nieoficjalnych wypowiedzi wyłania się również polityczna kalkulacja dotycząca tego, co stanie się dalej, jeżeli referendum zakończy się sukcesem i dojdzie do nowego rozdania w samorządzie. Wersja przedstawiana przez rozmówców zakłada, iż decyzja o poparciu referendum miała zapaść na poziomie centralnym — „bo inaczej inicjatywę przejmą środowiska Konfederacji”. Jednocześnie, w ocenie części działaczy, ewentualne nowe wybory mogą oznaczać dla klubu PiS osłabienie: odpływ części wyborców do mniejszych konkurentów na prawo i realny spadek liczebności reprezentacji w radzie miasta – choćby o połowę mandatów .

W tej narracji pobrzmiewa także szersza obawa: iż wizerunkowe wzmocnienie obu Konfederacji w tak dużym mieście jak Kraków byłoby sygnałem o znaczeniu ogólnopolskim — a w centrali, jak twierdzą nasi rozmówcy, dominuje podejście „lepiej gasić pożar później”, choćby kosztem utraty inicjatywy tu i teraz.

Kampania w trybie „na pełnych obrotach”

Na dziś kampania referendalna pozostaje więc w trybie wysokiej dynamiki po stronie środowisk najbardziej zaangażowanych w temat SCT i krytykę polityki miejskiej, przy jednocześnie ostrożnym, znacznie mniej widocznym udziale krakowskiego PiS. jeżeli utrzyma się tempo codziennej komunikacji i regularnych aktualizacji wyników, presja na pozostałe ugrupowania — także te dotąd pasywne — może rosnąć, bo w kampanii referendalnej próżnia informacyjna zwykle gwałtownie się wypełnia.

(KK)

Idź do oryginalnego materiału