Referendum w Częstochowie. Spór o zbiórkę podpisów

1 godzina temu
Zdjęcie: kolaż zdjęć ze zdjęć profilowych na facebook


Na częstochowskiej scenie politycznej doszło do niecodziennego sporu o efektywność zbiórki podpisów poparcia dla inicjatywy referendalnej. Trwa wymiana rolek i sugestii. Mieszkańcy w październiku zdecydują o odwołaniu władz miasta.

Mieszkańcy decydują o losie władz samorządowych, czyli skróceniu kadencji prezydenta i radnych, przy czym sama organizacja referendum jest finałem długotrwałego procesu. Poprzednia i nieudana inicjatywa miała miejsce w zeszłym roku. Zmienił się jednak kontekst. W lutym zatrzymany przez służby antykorupcyjne został Prezydent Miasta Częstochowy, a problemy wizerunkowe oraz prawne osób publicznych narastały. W tej atmosferze udało się przed czasem zgromadzić wymagane poparcie, a głosowanie odbędzie się 25 października.

W Częstochowie działają natomiast trzy na tyle istotne środowiska polityczne, iż posiadają teraz reprezentację w Radzie Miasta i sprawują władzę wykonawczą. Lewica wraz z prezydentem i jego zastępcami. Współrządząca Koalicja Obywatelska. Opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość, które miało największe poparcie w wyborach. Kilku radnych jest niezależnych, a niezależnie od tego, sytuacja odbiega od obecnych sondaży.

Dlatego w perspektywie przedwczesnych wyborów o poparcie postanowili zawalczyć dwaj lokalni liderzy, Tomasz Stala z Konfederacji – Nowej Nadziei oraz Paweł Ruksza z klubu Prawa i Sprawiedliwości.

Przedmiot i forma sporu są niecodzienne. Panowie w miniony weekend dzięki rolek na facebookowych kontach zarzucili sobie wzajemnie małą efektywność w czasie zbiórki podpisów poparcia dla referendum. Według Tomasza Stali zbiórka organizowana przez konkurenta była nieskuteczna, zakulisowo negocjowano funkcja wiceprezydenta miasta dla PiS, a samo ugrupowanie rozpada się na dwie części. Według Pawła Rukszy zbiórka organizowana przez konkurenta była nieskuteczna, a Konfederacja nie zebrała podpisów choćby w Krakowie, więc zawodzi nie tylko pod Jasną Górą.

Lista wzajemnych zarzutów jest szersza. Walka trwa i wciąż pojawiają się nowe lajki. – Dla mnie to jest piaskownica – podsumowuje Marcin Nocoń, pełnomocnik inicjatywy referendalnej. – Ja dobrze wiem, ile kto przyniósł podpisów jako pełnomocnik i lepiej, żebym tych tajemnic nie zdradzał, bo niektórym zrobi się bardzo smutno, głupio i przykro.

Nota bene do komisarza wyborczego wpłynęło 24,065 podpisów osób popierających skrócenie kadencji, w tym ok. 2/3 od wolontariuszy ze zbiórki ulicznej.

Jeśli wymagana frekwencja w referendum zostanie osiągnięta, Częstochowę może czekać sporo zmian.

Sytuacja w mieście odbiega co prawda od krajowej. Można ogólnie powiedzieć, iż mniejsze poparcie w wyborach samorządowych zdobywają główne ugrupowania, jak PiS, KO, Trzecia Droga, a wyjątkiem jest nadreprezentacja Lewicy. W ostatnim głosowaniu właśnie Lewica i Wspólnie dla Częstochowy zdobyły w sumie 27 proc. głosów, rządy w Radzie Miasta (7 radnych) i w gabinecie prezydenta. W wyborach parlamentarnych było to ledwie 9 proc. dla Nowej Lewicy.

Większy problem ma natomiast środowisko opozycji. W tej kadencji PiS ponownie zbudowało największy klub (9 radnych), ale mierzy się z konkurentami i sondażami.

Według średniej sondażowej za pierwszą połowę września 2026 roku do Parlamentu mogłoby się dostać sześć partii (KO – 30,3, PiS – 18,5, KWiN – 14, KKP – 7,4, Lewica – 7, RP – 5,1), a gdyby przełożyć to na realia Miasta Świętej Wieży i symulować lokalne trendy zgodnie z wynikiem ostatnich wyborów samorządowych, w nowej Radzie Miasta powitamy nowe kluby. Nie jest też jeszcze jasne, czy osoby z komitetu referendalnego utworzą komitet wyborczy, który spróbuje swoich sił w samorządowych wyborach.

By w ogóle było to możliwe, próba odwołania radnych musi okazać się skuteczna. Referendum odbędzie się już 25 października.

Krzysztof Rygalik

Idź do oryginalnego materiału