Referendum 24 maja: przypominamy głosy zwolenników i przeciwników odwołania prezydenta Miszalskiego

2 tygodni temu

Referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego, zaplanowano na 24 maja. Inicjatywa mieszkańców, którzy zebrali wymaganą liczbę podpisów, pozwala obywatelom ocenić dotychczasowe rządy oraz wyrazić opinię o pracy rady miasta. To precedens w historii stolicy Małopolski. Co sądzą o nim osoby zaangażowane w krakowską politykę?

Prezydent apeluje o rozwagę w dniu referendum

Po ogłoszeniu, iż referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksander Miszalski opublikował post, w którym podkreślał, iż od początku swojej kadencji chce być rozliczany z efektów pracy dla mieszkańców Krakowa. W ostatnich tygodniach przypominał o licznych projektach realizowanych w mieście – od inwestycji w transport i szkoły, po bezpieczeństwo i przestrzeń publiczną. Zwracał uwagę, iż są to procesy wymagające czasu i konsekwencji, a stabilność i kontynuacja rozpoczętych działań są najważniejsze dla dalszego rozwoju miasta.

We wpisie prezydent apelował też do mieszkańców, którzy chcą, by mógł dokończyć kadencję, aby w dniu referendum pozostali w domach. „Referendum w sprawie odwołania zawsze mobilizuje przeciwników. Tak działa ten system. Dlatego jeżeli uważacie, iż powinienem dokończyć kadencję, w dniu referendum zostańcie w domu. Naszym zwycięstwem będzie niska frekwencja w referendum i wysoka w dniu każdych wyborów. Ostateczna decyzja – jak zawsze – należy do Was” – napisał Miszalski.

Przypominamy wcześniejsze głosy – cykl „Referendum ZA/Referendum PRZECIW”

Na przełomie stycznia i lutego redakcja Krknews przeprowadziła cykl wywiadów z osobami zaangażowanymi w politykę Krakowa. W ramach cyklu „Referendum ZA/Referendum PRZECIW” rozmawialiśmy zarówno z inicjatorami akcji referendalnej, jak i przedstawicielami środowisk opowiadających się za kontynuowaniem kadencji prezydenta. Teraz przypominamy te wywiady, aby pokazać różnorodność opinii na temat rządów Aleksandra Miszalskiego i referendum.

Bartłomiej Kocurek o referendum: „To dość droga impreza”

Radny KO Bartłomiej Kocurek od początku należał do przeciwników inicjatywy referendalnej i przekonywał, iż nie ma podstaw do odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego przed końcem kadencji. Podkreślał, iż mieszkańcy stosunkowo niedawno powierzyli mu mandat na pięć lat, a samo funkcjonowanie miasta nie wskazuje na kryzys, który uzasadniałby tak radykalny krok. W jego ocenie Kraków działa stabilnie — komunikacja miejska kursuje, szkoły i przedszkola funkcjonują, a miasto przez cały czas prowadzi inwestycje.

Kocurek zwracał również uwagę na koszty i możliwe konsekwencje polityczne referendum. Jego zdaniem tego typu głosowanie powinno być stosowane wyłącznie w sytuacjach nadzwyczajnych, takich jak poważne zaniedbania, chaos w zarządzaniu miastem czy afery wokół władz. Ostrzegał też, iż samo referendum oraz ewentualne przedterminowe wybory oznaczałyby dla miasta wydatek liczony w milionach złotych.

– Samo zorganizowanie referendum to dość droga impreza, a jeżeliby doszło do odwołania prezydenta, to trzeba przeprowadzić nowe wybory, co oznacza wydatek w wysokości kilku milionów złotych. Za te pieniądze można byłoby coś w mieście zrobić dobrego – głosił na łamach KRKNews Bartłomiej Kocurek.

Jan Hoffman: referendum to prawo mieszkańców, nie bunt

Jan Hoffman, mecenas i jedna z głównych twarzy inicjatywy referendalnej, od początku odpierał zarzuty dotyczące wysokich kosztów organizacji głosowania. Przekonywał, iż jest ono ustawowym narzędziem kontroli władzy, z którego mieszkańcy mają pełne prawo korzystać w sytuacji niezadowolenia z rządów miasta. Podkreślał przy tym, iż samo doprowadzenie do referendum wymaga zebrania ponad 58 tysięcy ważnych podpisów, co jego zdaniem świadczy o skali społecznego poparcia dla inicjatywy.

Hoffman zwracał też uwagę na ponadpolityczny charakter akcji, wskazując, iż podpisy składały osoby o bardzo różnych sympatiach politycznych — od wyborców prawicy po osoby deklarujące poparcie dla Platformy Obywatelskiej. Krytycznie oceniał również reakcję otoczenia prezydenta Aleksandra Miszalskiego, uznając sprowadzanie referendum do „hejtu i nienawiści” za błąd komunikacyjny i wyraz niezrozumienia nastrojów mieszkańców.

– Referendum lokalne to nie jest wymysł mieszkańców, bunt czy rabacja, tylko skorzystanie z ustawowych praw. o ile uda się zebrać wymaganą liczbę podpisów, oznacza to wolę istotnej części społeczeństwa – mówił w rozmowie z nami Jan Hoffman.

„To najsłabszy prezydent w historii Krakowa” – Kmita o referendum

Łukasz Kmita, poseł i przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości, jednoznacznie opowiadał się za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Podkreślał, iż referendum obywatelskie powinno pozostać narzędziem niezależnym, ale jednocześnie jego celem była ocena rządów prezydenta, które według niego okazały się niewystarczające. Zdaniem Kmity mieszkańcy krytycznie oceniali działania Miszalskiego i mieli prawo do wyrażenia swojej opinii w demokratycznej procedurze.

Poseł przekonywał również, iż odwołanie prezydenta nie doprowadzi do chaosu w mieście. Wskazywał, iż w przypadku zakończenia kadencji Miszalskiego premier powoła komisarza, który zapewni ciągłość decyzyjną, a następnie zostanie wybrany nowy prezydent. Jego zdaniem zmiana przyniosłaby miastu korzyści, w tym większą obywatelskość i troskę o przyszłość Krakowa.

– Proponuję rozwiązanie honorowe – niech prezydent Miszalski sam poda się do dymisji. Mieszkańcy negatywnie oceniali jego rządy i chodziło tu konkretnie o jego osobę, nie o całą formację polityczną – mówił Łukasz Kmita.

Berkowicz o prezydencie Krakowa: rządy bez efektów

Konrad Berkowicz, poseł i przedstawiciel środowiska Konfederacji, oceniał rządy Aleksandra Miszalskiego jako wyraźnie nieefektywne. Podkreślał, iż choćby wydawanie milionów i zwiększanie zadłużenia miasta nie przynosiło zamierzonego efektu, a działania prezydenta prowadziły do wyraźnego buntu części mieszkańców. Zdaniem Berkowicza inicjatywa referendalna była reakcją społeczną na złe rządy i tworzyła szeroki, ponadpartyjny front sprzeciwu wobec obecnej prezydentury.

Poseł zwracał też uwagę na gwałtowną i kosztowną kampanię wyborczą Miszalskiego oraz jej kontrowersyjny charakter, który w jego ocenie nie miał precedensu w Krakowie. Berkowicz podkreślał, iż mimo różnic politycznych szanuje długoletnie zaangażowanie lokalnych działaczy i kontrkandydatów, którzy od lat działali na rzecz miasta.

– Aleksander Miszalski rządził tak źle, iż choćby wydawanie milionów i zadłużanie miasta nic nie dawało. Wyrazistym przejawem tego był maksymalnie szeroki i ponadpartyjny front sprzeciwu wobec jego prezydentury – głosił Konrad Berkowicz.

Szczęsny Filipiak: referendum napędzane politycznie, nie faktycznie

Szczęsny Filipiak, radny i ekspert miejski, ocenił referendum jako nieuzasadnione wobec prezydentury Aleksandra Miszalskiego. Podkreślał, iż nie wystąpiły żadne rażące zaniedbania w zarządzaniu miastem – wszystkie podstawowe usługi funkcjonowały sprawnie, komunikacja miejska działała, a budżet przewidywał nadwyżkę operacyjną. W jego opinii inicjatywa referendalna była napędzana przede wszystkim politycznymi motywacjami części środowisk i medialną narracją, a nie realnymi problemami w funkcjonowaniu Krakowa.

Radny zwracał uwagę na dezinformację i manipulacje faktami, jakie wytwarzano wokół działań prezydenta. W jego ocenie narracja przeciwników Miszalskiego budowała sztuczną atmosferę zagrożenia i niechęci wobec prezydenta, co nie odpowiadało rzeczywistości i było próbą podważenia demokratycznej decyzji mieszkańców.

– Przykładów manipulacji było aż nadto. W jednym z filmików ktoś pokazał wylot kanalizacji, sugerując, iż Krakowianie piją fekalia, a w domyśle obciążano tym prezydenta. Takiej podłości w debacie publicznej naprawdę trudno szukać – mówił Szczęsny Filipiak.

Śmiałek o referendum: „Za krótki czas na ocenę prezydenta”

Ryszard Śmiałek, przewodniczący Nowej Lewicy w Małopolsce, wyraził krytyczne stanowisko wobec inicjatywy referendalnej. Podkreślał, iż półtora roku sprawowania urzędu przez Aleksandra Miszalskiego to zbyt krótki czas, by rzetelnie ocenić jego prezydenturę i działalność Rady Miasta. Jego zdaniem referendum w obecnej sytuacji nie miało charakteru konstruktywnego – zamiast proponować konkretne zmiany, służyło głównie wyrażeniu sprzeciwu wobec prezydenta i radnych. Śmiałek wskazał, iż w tym czasie mieszkańcy powinni raczej korzystać z innych form uczestnictwa obywatelskiego, jak działalność w radach dzielnic czy zgłaszanie problemów do radnych.

Zdaniem przewodniczącego Nowej Lewicy referendum organizowane w Krakowie nie miało jasno zdefiniowanego celu ani alternatywy programowej wobec obecnej władzy. Podkreślał, iż narzędzie referendalne ma sens, gdy dotyczy realnych problemów i jest poparte propozycjami zmian, a nie wyłącznie sprzeciwem wobec osób sprawujących władzę.

– To referendum, które ma być organizowane w Krakowie, to nie jest referendum za czymś, ale przeciwko czemuś, a dokładniej przeciwko prezydentowi i radzie miasta. Bardzo chętnie porozmawiałbym z jego inicjatorami i zwolennikami, jaką proponują alternatywę, jaki mają program i pomysły na Kraków – mówił w rozmowie z KRKNews Ryszard Śmiałek.

Czy frekwencja w referendum pozwoli, by jego wynik był wiążący? Jak potoczy się polityczna rywalizacja między zwolennikami a przeciwnikami odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta w najbliższych tygodniach? Śledźcie rozwój wydarzeń na łamach naszego portalu – będziemy na bieżąco informować o wszystkich istotnych ruchach i komentarzach.

Małgorzata Armada

Idź do oryginalnego materiału