– Jakiś czas temu, długo przed zatrzymaniem, Wiktor zadzwonił albo napisał do mnie, żebyśmy się spotkali, bo musi porozmawiać. Spotkaliśmy się w samochodzie i chyba przeczytał mi wówczas wiadomość od jakiegoś nieznanego człowieka. Wynikało z niej, iż nawiązano z nim kontakt i chyba była to propozycja jakiejś współpracy. Wiktor zapytał mnie, co o tym myślę, i odpowiedziałam mu, iż nie mam zielonego pojęcia. Tak naprawdę to trochę się przestraszyłam. W sumie już nie wiem, czy oskarżony nawiązał jakiś kontakt, czy nie, bo nie rozmawialiśmy więcej na ten temat. Wtedy w samochodzie wywnioskowałam, iż Wiktor nie bardzo wie, co ma zrobić.
– Jak się zachowywał oskarżony, gdy pokazywał pani tę wiadomość? – pytał sąd.
– Był bardzo rozemocjonowany. Odniosłam wrażenie, iż mogło go to trochę ucieszyć, bo bardzo chciał pojechać do Rosji, ewentualnie tam zamieszkać i być bohaterem. Jednocześnie czułam, iż się też boi, bo zdawał sobie pewnie sprawę z tego, jak Rosja traktuje swoich współpracowników. Miał bardzo sprzeczne emocje, bo nie wiedział, jak naprawdę ma się zachować.

1 godzina temu











