Rafineria, linie energetyczne, Łotwa. Gdzie Rosja może uderzyć na flance NATO

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Rafineria, linie energetyczne, Łotwa. Gdzie Rosja może uderzyć na flance NATO


Ostrzeżenia płynące z Wilna, Rygi i Tallina brzmią coraz głośniej: Rosja może w najbliższych tygodniach przeprowadzić serię prowokacji na wschodniej flance NATO. Eksperci nie posługują się już ogólnikami, ale wskazują konkretne cele, od rafinerii po sieci energetyczne. Najsłabszym ogniwem obrony ma być Łotwa. Czy Kreml szykuje test jedności sojuszu tuż za polską granicą?

Materiał Wirtualnej Polski, oparty na wypowiedziach polityków i służb, ma charakter analizy scenariuszy, a nie relacji z dokonanych zdarzeń. To istotne zastrzeżenie, bo mowa o prognozach, których nikt nie chciałby zobaczyć zrealizowanych. Sedno pozostaje jednak niepokojące: coraz więcej osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo regionu mówi otwarcie, iż Rosja przygotowuje się do prowokacji na dużą skalę.

Ostrzeżenia ze stolic bałtyckich

Alarm podnoszą przede wszystkim kraje leżące najbliżej rosyjskiej granicy. Prezydent Litwy Gitanas Nauseda oraz służby specjalne Litwy, Łotwy i Estonii ostrzegają, iż do niebezpiecznych incydentów może dojść w ciągu najbliższych tygodni. Ich zdaniem Kreml szuka sposobu, by przetestować spójność sojuszu, nie przekraczając zarazem progu otwartej wojny. To strategia balansowania na krawędzi, w której liczy się każdy sygnał słabości po stronie Zachodu.

Prowokacje pod cudzą flagą

Powracającym motywem ostrzeżeń jest scenariusz działań prowadzonych tak, by odpowiedzialność spadła na kogoś innego. Państwa wschodniej flanki zakładają, iż tym razem drony wykorzystywane do prowokacji mogą być uzbrojone, w odróżnieniu od wcześniejszych incydentów, gdy maszyny nie przenosiły ładunków. Szef polskiego resortu obrony Władysław Kosiniak-Kamysz ostrzegał, iż Rosja jest zdolna sięgnąć po przechwycone ukraińskie drony, by zatrzeć ślady i zasiać zamęt co do sprawcy późnym latem lub jesienią.

Wersja maksymalna

Najgroźniejszy z rozważanych wariantów zakłada sięgnięcie po pociski rakietowe oraz drony z ładunkami wybuchowymi wymierzone w obiekty wojskowe sojuszu. Byłby to jakościowy przeskok, przekształcający dotychczasowe gry na granicy w realny atak na infrastrukturę NATO. Analitycy podkreślają, iż choćby ograniczone uderzenie tego typu postawiłoby sojusz przed dramatycznym pytaniem o odpowiedź, a właśnie o wywołanie takiego wahania Moskwie może chodzić.

Łotwa i konkretne cele

W ocenie ekspertów najbardziej narażona jest Łotwa, uznawana za najsłabsze ogniwo obrony przeciwlotniczej i przeciwdronowej na flance. Wśród potencjalnych celów wymienia się rafinerię koncernu Orlen w rejonie litewskich Możejek oraz linie przesyłowe operatora Litgrid, najważniejsze dla wpięcia bałtyckich sieci do systemu energetycznego Unii. Uderzenie w takie punkty łączyłoby efekt militarny z ekonomicznym, godząc w niezależność energetyczną regionu, którą kraje bałtyckie budowały latami.

Sygnał wysłany do Warszawy

Cel takich działań byłby czytelny. Chodziłoby o wysłanie Zachodowi komunikatu: przestańcie wspierać broniącą się Ukrainę, bo sami będziecie mieć poważne kłopoty. Dla Polski, sąsiadującej z obwodem królewieckim i Białorusią, to scenariusz szczególnie bliski. choćby jeżeli najczarniejsze prognozy się nie sprawdzą, samo ich pojawienie się w ustach odpowiedzialnych polityków pokazuje, jak cienka zrobiła się granica między pokojem a kryzysem na wschodniej rubieży sojuszu.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału