Rafał Trzaskowski nie odnajduje w pamięci i rozmija się z prawdą

5 godzin temu

Legendy, mnóstwo legend, krąży na temat tego, w jaki sposób politycy rozmawiają ze sobą i z innymi osobami, gdy są poza światłami kamer i zasięgiem mikrofonów. Opowieści o wspólnie wypitych wódeczkach, w towarzystwie mieszanym, również pod względem przynależności partyjnej, pojawiały się regularnie. Wraz z rozwojem Internetu doszła jeszcze komunikacja elektroniczna, która w zasadzie zdominowała wszelkie inne formy kontaktu.

Idąc z duchem czasów prezydent Rafał Trzaskowski miał powiedzieć do byłego już ordynatora Rejonowego Szpitala Południowego w Warszawie: „Wrzuć mi to na WhatsApp’a”. Taką prośbę jeszcze 5, 10 lat temu można by uznać za skrajny przejaw lekceważenia, coś podobnego do: „oddzwonimy do pana”, ale dziś jest to coś całkowicie normalnego i bardzo popularnego. Dlatego też pan ordynator nie poczuł się urażany i wrzucił na WhatsApp’a wiadomość o tym, co się dzieje w szpitalu, a szczególną uwagę poświęcił żenującym i bezprawnym praktykom rezydenta Dawida Kacprzyka. Prezydent Warszawy miał odpowiedzieć, jak twierdzi redaktor Patryk Słowik, ale potem kontakt gwałtownie się urwał wraz z kontraktem ordynatora.

Działo się to wszystko przed rokiem i nie jest możliwe, aby tego rodzaju decyzje zostały podjęte bez klucza politycznego. Równie nieprawdopodobne wydaje się to, iż Rafał Trzaskowski nie pamiętał kto i przed czym go ostrzegał, ale starym zwyczajem polityków wyszedł na konferencję prasową i nałgał jak z nut. Pech prezydenta Warszawy i dwugodzinnego prezydenta Polski polegał na tym, iż sprytny dziennikarz portalu zero.pl poczekał cierpliwie na adekwatny moment i ujawni dowody weryfikujące kłamstwa polityka KO. Trzaskowski nie zapadł się pod ziemię, ani choćby nie zarumienił, tylko postanowił walczyć dalej:

Nieprawdą jest, iż od 19 lipca 2025 r. wiedziałem o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym.

Fakt, iż ktoś wysłał wiadomość na komunikatorze internetowym, w zalewie setek innych nieprzeczytanych wiadomości, nie jest równoznaczny z tym, iż wiadomość została przeczytana przez…

— Rafał Trzaskowski (@trzaskowski_) June 19, 2026

Kłamanie w żywe oczy to chleb powszedni wszelkich działaczy partyjnych i nie przeszkadza im to, iż okłamują też sami siebie, jak w tym przypadku. Trzaskowski sam zwrócił się z prośbą do pana ordynatora, żeby przekazał swoje uwagi na WhatsApp’a. Po otrzymaniu widomości nie tylko utrzymał patologiczny stan w warszawskim szpitalu, ale doprowadził do zwolnienia lub co najmniej nie zapobiegł zwolnieniu lekarza, który próbował z patologią walczyć. Gdy redaktor Patryk Słowik wyłożył na forum publicznym, nawiasem mówiąc też dzięki komunikatora (portal X), całą ścieżkę kłamstwa, w odpowiedzi prezydent Trzaskowski zakwestionował kanał zgłoszenia nieprawidłowości.

Rafał Trzaskowski nie odniósł się do istoty sprawy, ale próbował udowodnić, iż jeżeli włodarz stolicy dostałoby wiadomość na WhatsApp’a o pożarze warszawskiego ratusza, to nie mógłby podjąć żadnych kroków, bo: „ważna jest droga formalna”. Najbardziej śmieszne i tragiczne jednocześnie jest to, iż te surowe wymogi formalne Rafał Trzaskowski opublikował na portalu X, który trudno uznać za oficjalny dziennik urzędowy. Forma i treść desperackich oświadczeń polityków Koalicji Obywatelskiej przypomina klasyczną zbitkę, w której „nie odnajduję w pamięci” miesza się z „rozmijam się z prawdą” i tą metodologią na pewno z aferalnego kryzysu nie wyjdą.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału