W ciągu zaledwie kilku dni burmistrz Pionek po raz drugi próbował przekonać Radę Miasta do zaciągnięcia kredytu w wysokości 8,4 miliona złotych. I po raz drugi – przegrał. Projekt uchwały najpierw został odrzucony 26 marca, a następnie ponownie, niemal podobnym stosunkiem głosów, 1 kwietnia. W tle powraca pytanie: kto będzie spłacał te zobowiązania – obecni mieszkańcy czy przyszłe pokolenia?
Kredyt jako „konieczność” – zdaniem burmistrza i skarbnik
Projekt uchwały, który burmistrz przedkładał radnym, zakładał zaciągnięcie kredytu długoterminowego na kwotę 8,4 mln zł, z czego 5,965 mln miało zostać przeznaczone na pokrycie deficytu budżetowego, a 2,435 mln – na spłatę wcześniejszych zobowiązań.
– Planowany kredyt byłby spłacany przez okres 10 lat z karencją do stycznia 2031 roku – tłumaczyła skarbniczka miasta, dodając, iż obsługa długu przy obecnych stawkach WIBOR wyniosłaby około 4,6 mln zł.
Skarbnik zapewniała również, iż brak zgody na zaciągnięcie kredytu uniemożliwi realizację zaplanowanych inwestycji. Jak podkreślała – Nie zaciągnięcie tego kredytu w tym roku spowoduje, iż nie będziemy w stanie realizować inwestycji.
Radni: zostawiacie długi następnym kadencjom
Radni jednak nie dali się przekonać. Głosowanie 26 marca zakończyło się wynikiem: 5 głosów za, 9 przeciw. A zaledwie tydzień później – 1 kwietnia – wynik był jeszcze bardziej jednoznaczny: 3 za, 9 przeciw, przy 3 nieobecnych.
Radny Kamil Panufnik uderzał w sedno problemu – Wstawiona jest tutaj kwota 8 milionów 400 tysięcy, równie dobrze mogłoby być 10, 12, 15 milionów – papier wszystko przyjmie. (…) Spłata raty kredytu następować będzie w latach 2031–2040. Krótko mówiąc – niech martwią się przyszłe pokolenia.
Radny Dominik Cybulski doptyał o zasadność wniosku – Jak dobrze rozumiem, mamy zaciągnąć kredyt tylko dlatego, żeby wyrównać deficyt budżetowy?. Odpowiedź skarbnik nie rozwiała wątpliwości – przyznała, iż część kredytu będzie przeznaczona na deficyt, a część na spłatę wcześniejszych zobowiązań.
Działki sprzedane, pieniędzy w budżecie nie widać
Podczas drugiego głosowania padło również pytanie, które zadał radny Paweł Kobylas – Sprzedaliśmy kilka albo choćby kilkanaście działek i dalej nie są wprowadzane do budżetu. Co się dzieje? Czy pieniądze są już na koncie miasta czy nie?.
Na to pytanie odpowiedziała skarbnik – Większość dochodów ze sprzedaży działek była wprowadzona w ubiegłym roku. Te, co sprzedaliśmy w tym roku, są zaplanowane w budżecie miasta. Sprzedaż na poziomie 1,7 miliona – ale jeszcze tej kwoty nie osiągnęliśmy.
Drugie podejście – bez refleksji?
Trudno nie odnieść wrażenia, iż powtórzenie niemal identycznej uchwały zaledwie kilka dni po jej odrzuceniu, bez realnej zmiany argumentacji czy prób rozmowy z radnymi, było posunięciem desperackim. Burmistrz nie odniósł się podczas sesji ani do wypowiedzi radnych, ani nie zaproponował nowej koncepcji rozwiązania problemu budżetowego. W miejsce rozmowy – powtarzanie tego samego projektu. W miejsce refleksji – zlekceważenie głosów sprzeciwu. W miejsce odpowiedzialności – próba przerzucenia ciężaru na przyszłość.
Radni wysłali jasny sygnał burmistrzowi – nie chcą działań pozornych, nie chcą zobowiązań przerzucanych na przyszłość i nie chcą decyzji podejmowanych „na skróty”.
zapis audio z posiedzenia rady z dnia 26 marca oraz 1 kwietnia 2025.
P.S. Niektóre cytaty zawarte w artykule zostały skrócone, uzupełnione o poprawność stylistyczną oraz wymowy w celu zwiększenia ich czytelności i klarowności. Kontekst wypowiedzi pozostał niezmieniony. Zachęcamy do odsłuchania zapisu audio