Rada Pokoju czy E6?

piotrkoj.pl 1 dzień temu

Polska, tak często lekceważona i poniżana, nagle staje się atrakcyjną partią, do której wszyscy się zalecają. Na trzeźwo – są to bardziej łowcy posagów niż namiętni kochankowie. Polska, położona centralnie w Europie, z malejącą, ale wciąż liczną ludnością, w kilku kombinacjach może być elementem domykającym układ, języczkiem u wagi.

Chodzi konkretnie o dwie konfiguracje. Obie znajdują się w bardzo początkowej fazie i trudno powiedzieć, czy coś z nich będzie, a o ile tak, to co. Pierwszą jest Rada Pokoju Donalda Trumpa, drugą Format E6 w ramach Unii Europejskiej.

Rada Pokoju wygląda na prywatną organizację Trumpa – w 8-osobowym zarządzie jest jego zięć Jared, skład trudno uznać za wyważony. To zresztą jest zgodne z założeniem. Stara ONZ jest organizacją wyważoną, dlatego też mało skuteczną, dużą rolę odgrywają tam państwa rozbójnicy. W Radzie Pokoju również są rozbójnicy, powiedzmy, państwa asertywne, ale to są nasi rozbójnicy. Oprócz obozu anglo-amerykańskiego i wielkiej finansjery są tam przedstawiciele Turcji, Kataru, Egiptu, Emiratów i Izraela. Jest też Bułgar Nikołaj Mładenow, może jako listek figowy. Ponieważ za nią stoją Donald Trump i finanse, inicjatywa nie jest skazana na niepowodzenie. Do rady otrzymało zaproszenie ok. 60 przywódców, w tym prezydent Karol Nawrocki.

Czy przystąpienie do niej to świadectwo uległości, czy potwierdzenie wysokiego statusu? Na pewno nie jest to żadna łaska, prezydent Trump takich rzeczy nie robi. Ale może (i powinna) to być sytuacja win-win. To prezydent Nawrocki chce za wstąpienie otrzymać obietnicę stałej bazy amerykańskiej w Polsce. Ale myślę, iż tym zainteresowane są obie strony. Zawsze trzeba jednak uważać, czy deal jest uczciwy. Już raz byliśmy bohaterską forpocztą Zachodu. Czy będziemy tu jako rozgrywający (choć trochę), czy tylko rozgrywani?

ormat E6 to nowa propozycja pochodząca od Niemiec. Celem jest przyspieszenie procesu decyzyjnego w Unii, który przy 27 członkach jest rzeczywiście mało sprawny. Byłoby to coś w rodzaju dyrektoriatu Unii. Widzimy tu tradycyjne jądro (Niemcy, Francja), północ (Niderlandy), południe (Włochy, Hiszpania) i wschód (Polska). Polska jako reprezentant nowych państw Unii, nowych od 22 lat, ciągle niedojrzałych.

Niektórzy porównują to z inicjatywą Ottona III ze zjazdu gnieźnieńskiego, gdzie w cesarstwie równo miały być traktowane Italia, Galia, Germania i Sclavinia. Może to zbyt ambitne skojarzenie, choć z inicjatywy Ottona też wiele nie wyszło. Również wiele inicjatyw europejskich (samodzielność strategiczna) i niemieckich (Zeitenwende) pozostaje na etapie twórczości literackiej.

Gdyby do tego jednak doszło, to powstaje pytanie, kto będzie rzeczywiście podejmował decyzje, a kto będzie je tylko firmował. Gdy podliczymy głosy poszczególnych państw i koalicji, zobaczymy tu odkrytą drabinkę turnieju:

  • grupa E6 wygrywa z resztą Unii,
  • Niemcy i Francja wygrywają z resztą E6,
  • Niemcy wygrywają z Francją.

W ten sposób Niemcy solo zdobywają dominację nad całą Unią. Mniejsze kraje E6 mogą być zmuszone do poparcia inicjatyw pod groźbą wyrzucenia. W ten sposób uzyskują złudzenie współdecydowania za cenę bezwzględnego poparcie jądra, czyli Niemiec. Wyrzucenie z E6 oznacza de facto uwolnienie od powielania cudzych decyzji, ma jednak potężne znaczenie propagandowe, zwłaszcza w krajach o zakompleksionym społeczeństwie.

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-polski-wybor/

Idź do oryginalnego materiału