Mieszkańcy Kępy Okrzewskiej w gminie Konstancin-Jeziorna nie mogą od ponad dwóch dekad uzyskać zgody na budowę domów na gruntach, które odziedziczyli po przodkach. Przez te wszystkie lata nie otrzymali dotychczas jednoznacznej odpowiedzi dlaczego jest to niemożliwe. Opowiedzieli mi swoje historie podczas spotkania 25 czerwca na terenie gospodarstwa ogrodniczego Wioletty Rawskiej w Kępie Okrzewskiej.
W rozmowie udział wzięli członkowie jej rodziny oraz sąsiedzi, którzy od wielu lat próbują uzyskać zgodę na taką zabudowę na terenie swoich nieruchomości.

– Ziemia od pond 80 lat jest w naszej rodzinie, bo dziadek kupił te grunty zaraz po wojnie, a nam nic tutaj nie wolno wybudować – mówi Paweł Radomski. – Nasi rodzice zawsze traktowali tę ziemię jak świętość. Mój tata próbował wielokrotnie na swoim kawałku zdobyć warunki zabudowy. Nigdy mu się to nie udało. My ją po rodzicach odziedziczyliśmy. Ja mam działkę 5600 m. kw, a brat ma troszeczkę więcej. Chcemy naszym dzieciom wybudować tu domy bo nie stać nas na kupno mieszkania w Warszawie, z którą siadujemy w bardzo bliskiej odległości. Urzędnicy powołują się na zapisy planu z 1999 roku i mówią, iż nie możemy tego zrobić. Jesteśmy bardzo rozgoryczeni.
Wszyscy zadawali to samo pytanie „Czy można przez kilkadziesiąt lat być właścicielem ziemi, płacić od niej podatki, przekazywać ją kolejnemu pokoleniu, bez możliwości wybudowania na niej domu dla własnych dzieci?”
Dyskusja pokazała, iż spór dotyczy nie tylko zapisów planistycznych, ale również sposobu prowadzenia dialogu pomiędzy mieszkańcami a władzami gminy. Bez zagłębienia się w dokumenty trudno ocenić podczas wstępnej rozmowy jakie przesłanki decydują o odmowie i kto w tym sporze ma rację. Nasze spotkanie miało bowiem charakter rozpoznawczy. Chciałam przede wszystkim zrozumieć, z jakim problemem mieszkańcy zmagają się od lat i dlaczego uważają, iż ich głos pozostaje niesłyszany.
Wówczas nie znałam jeszcze przebiegu wcześniejszych dyskusji prowadzonych na forum gminy. Dopiero po tej rozmowie sięgnęłam do publicznie dostępnego nagrania ze spotkania burmistrza Miasta i Gminy Konstancina Jeziornej z mieszkańcami okolicznych sołectw z 28 maja 2026 roku. Zapis tej dyskusji pozwolił mi skonfrontować relacje mieszkańców z wypowiedziami przedstawicieli władz gminy oraz lepiej zrozumieć tło całego sporu.
Burmistrz odpowiadał na pytania dotyczące spraw gminy, w tym planowania przestrzennego. Dyskusja była długa, chwilami emocjonalna, ale przede wszystkim pokazała, jak istotny jest dla mieszkańców temat możliwości prawnego korzystania z własnych nieruchomości.
Pytania bez odpowiedzi
Po prawie 3 godzinach wiele osób opuszczało salę z poczuciem rozczarowania. przez cały czas nie uzyskali jednoznacznej odpowiedzi na najważniejsze pytanie: „dlaczego od lat nie mogą wybudować domu na własnej ziemi.”
Każda z historii rodzin, które od dwóch, a choćby trzech dekad próbują uzyskać możliwość wybudowania domu na ziemi należącej do ich rodziców i dziadków, wymaga konfrontacji z dokumentami oraz stanowiskiem władz gminy. Niektórzy mieszkańcy twierdzą, iż składali kolejne wnioski, odwoływali się od decyzji i przez lata prowadzili spory administracyjne. Inni mówili o poczuciu bezsilności wobec przedłużających się procedur.
Aby odpowiedzieć na fundamentalne pytanie mieszkańców czy w Kępie Okrzewskiej mamy do czynienia wyłącznie ze sporem o zapisy planu miejscowego, czy też z problemem, który dotyka podstawowego prawa obywatela do korzystania z własnej nieruchomości, redakcja będzie zabiegała o poznanie stanowiska w tej sprawie wszystkich zainteresowanych stron. Przede wszystkim radnych, urbanistów oraz burmistrza gminy.
Apel do mieszkańców
Rozpoczynając ten cykl publikacji zwracam się z prośbą do mieszkańców Kępy Okrzewskiej, Kępy Oborskiej oraz wszystkich osób posiadających wiedzę lub dokumenty dotyczące opisywanej sprawy o kontakt z redakcją.
Interesują nas w szczególności: decyzje dotyczące warunków zabudowy, korespondencja z Urzędem Miasta i Gminy Konstancin-Jeziorna, odwołania do organów administracji, stanowiska mieszkańców, opinie urbanistów i ekspertów, dokumenty planistyczne oraz materiały mogące pomóc w rzetelnym wyjaśnieniu sprawy.
Zapraszam również do przedstawienia swojego stanowiska przedstawicieli władz gminy, radnych, autorów dokumentów planistycznych oraz wszystkie osoby, których dotyczą opisywane zagadnienia.
Każda przekazana informacja zostanie zweryfikowana. Każda ze stron będzie miała możliwość przedstawienia swoich argumentów. Celem tego cyklu nie jest prowadzenie sporu ani wydawanie wyroków, ale możliwie pełne wyjaśnienie okoliczności, które od wielu lat budzą pytania mieszkańców.
Jeżeli dysponują Państwo dokumentami lub chcą podzielić się swoją historią, proszę o kontakt z redakcją. Być może właśnie Państwa informacje pozwolą uzupełnić obraz tej sprawy i przybliżyć odpowiedź na pytania, które od lat pozostają bez jednoznacznego wyjaśnienia.
Redakcja czeka na Państwa głos
Jolanta Czudak-Tomaka, redaktor naczelna portalu
t. 660 – 400 – 468











