Na progu 2026 roku, gdy echem odbijają się kolejne propozycje „rozmów pokojowych”, musimy porzucić złudzenia. Władimir Putin nie dąży do pokoju z Ukrainą, ale do systematycznego rozszerzenia obszaru konfliktu. Obecna sytuacja to nie pat, ale faza przegrupowania przed uderzeniem w państwa ościenne Rosji, będące członkami UE i NATO. Teza jest brutalna, ale gdy przyjrzymy się działaniom Putina z ostatnich kilkunastu lat, trudno nie zauważyć, iż prezydent Rosji jest zakładnikiem tej wojny, a jej kontynuacja i eskalacja na kraje bałtyckie oraz Polskę stanowi jedyną polisę ubezpieczeniową dla jego reżimu. Rozmowy pokojowe to tylko zasłona dymna, która ma uśpić czujność Zachodu, podczas gdy wewnątrz państw, będących przyszłym celem agresji, trwa operacja obrzydzania Unii Europejskiej, a najwyraźniej to widać w Polsce. Pierwsza faza agresji Współczesna wojna nie zaczyna się od salwy armatniej, ale od algorytmu. Jak słusznie zauważa poseł Paweł Kowal, w programie Piaseckiego w TVN24, Rosja prowadzi w tej chwili agresywną operację „wyłuskiwania” Polski z UE. – Putin dąży do tego, aby rozszerzyć tę wojnę i to jest poza wszelką dyskusją – mówił w programie. Nie jest to chaos, ale precyzyjnie zaplanowana dywersja. Wykorzystanie AI-profili, farm botów i narracji „patriotycznych” kont, które w rzeczywistości suflują agendę Kremla, ma jeden cel, którym jest jak najszybsza