To się niestety musiało tak skończyć. Karol Nawrocki, ale także Leszek Miller są dzień w dzień cytowani przez rosyjską telewizję. Antyukraińskie teksty to pożywka dla propagandystów Władimira Putina. Pożywka dla rosyjskich mediów Rosyjska propaganda działa prężnie. Szczególnie od momentu ataku wojsk Władimira Putina na Ukrainę. Sługusy 24 godziny na dobę ogłupiają społeczeństwo i zapewniają , iż sytuacja na froncie jest dobra i za kilka lat Europa będzie znów mówić w ich języku. Władimir Sołowjow, gwiazdor tamtejszej telewizji, wskazał choćby jakiś czas temu datę wybuchu wojny z Europą, która przywróci „stary ład”. – Powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, iż Trump dał nam cztery lata na przygotowanie się do tego, co nieuniknione: wielkiej europejskiej wojny. To bardzo ważne, by wykorzystać ten czas mądrze i wziąć pod uwagę wszystko – mówił do narodu rosyjskiego w jednym z wydań swojego programu. Niestety doszło do tego, iż polscy politycy zostali wciągnięci przez propagandową machinę. Na własną prośbę. Karol Nawrocki i Leszek Miller są codziennie cytowani przez rosyjską telewizję. Wszystko przez napięcie na linii Polska – Ukraina i ich wypowiedzi. Nawrocki chce odebrać Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego. jeżeli to faktycznie się wydarzy (prezydent wciąż milczy na ten temat, choć kapituła już wyraziła swoje zdanie),