Puste półki w sklepach. Produktu zaczyna brakować. Każdy kupuje, a ceny skaczą w górę

1 godzina temu

Klienci wielkich sieci handlowych przyzwyczaili się, iż produkt zawsze jest na półkach. Teraz coraz częściej wracają z pustymi rękami. Problem dotyczy na razie wybranych sklepów, ale branża ostrzega: w najbliższych tygodniach może być tylko gorzej.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

78 ognisk i 1,5 mln padłych ptaków

Jaj w sklepach niedługo zabraknie? Takie pytanie zadają sobie klienci polskich sklepów. W większości dużych marketów jaja przez cały czas są, ale coraz częściej pojawiają się głosy, iż kupujący zastali puste półki.

Ptasia grypa (wirus H5N1) systematycznie rozszerza zasięg w Polsce. Od początku 2026 roku Główny Lekarz Weterynarii potwierdził 78 ognisk choroby w stadach komercyjnych – to najwyższa liczba zakażeń w całej Unii Europejskiej. Jak informuje portal Agrofakt.pl, do 14 stycznia choroba dotknęła blisko 1,5 mln sztuk drobiu w kilku województwach. Największa koncentracja ognisk występuje w zachodniej i wschodniej Polsce.

Skala strat jest ogromna. Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz szacuje, iż w ciągu zaledwie 6 tygodni pogłowie kur nieśnych spadło o 5 mln sztuk – czyli aż 10% krajowego potencjału produkcyjnego. Co szczególnie istotne, większość likwidowanych stad stanowiły kury utrzymywane w systemach alternatywnych – dokładnie tych, których jaj dziś oczekują sieci handlowe i konsumenci.

„Wirus dobrze znosi ujemne temperatury. Obecne warunki pogodowe są dla niego sprzyjające, dlatego nie należy spodziewać się szybkiej poprawy sytuacji epizootycznej” – ostrzega Katarzyna Gawrońska, prezeska Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz, w rozmowie z portalem AgroNews.com.pl.

„Jaj po prostu nie ma” – alarmuje branża

„Jaj po prostu nie ma” – mówiła wprost Katarzyna Gawrońska w rozmowie z portalem naTemat.pl pod koniec 2025 roku. Szefowa Izby podkreślała wtedy, iż z rynków hurtowych w Polsce i Europie towar dosłownie znika. Sytuacja od tego czasu się nie poprawiła, a problemy nabrały tempa w styczniu 2026 roku.

Problem nie dotyczy tylko Polski. W USA grypa ptaków spowodowała wybicie ponad 30 mln kur niosek, co doprowadziło do rekordowych cen jaj – w szczytowym momencie tuzin kosztował 6,23 dolara. Amerykanie zaczęli szukać dostawców poza granicami kraju, a Stany Zjednoczone zwróciły się do polskich hodowców z prośbą o eksport jaj.

W Niemczech niektóre sieci handlowe wprowadziły już limity zakupowe – klienci mogą kupić tylko określoną liczbę kartonów jaj na raz. To reakcja na spadek dostępności produktu na europejskim rynku.

Puste półki i rosnące ceny

Na polskim rynku zaczyna brakować jaj z chowu wolnowybiegowego i ściółkowego. Wielkie sieci handlowe – w odpowiedzi na presję organizacji prozwierzęcych – masowo wycofały z oferty jaja z chowu klatkowego. Problem w tym, iż jaja klatkowe stanowią 67,7% całej krajowej produkcji. Jaja ściółkowe to 23,8%, z wolnego wybiegu – 7,1%, a ekologiczne zaledwie 1,4%.

Gdy wirus zaczął niszczyć fermy z alternatywnymi systemami chowu, sieci handlowe zostały bez bufora bezpieczeństwa. Nie mogły wrócić do sprzedaży jaj klatkowych, bo publicznie zadeklarowały ich bojkot. Efekt? Puste półki w działach spożywczych.

Ceny poszybowały w górę. Pod koniec marca 2025 roku za 10 jaj trzeba było płacić średnio 10,25 zł. W styczniu 2026 roku ceny oscylują w przedziale 7,98–9,99 zł za karton 10 sztuk, ale na giełdzie w Broniszach – największym w Polsce rynku hurtowym – cena dochodzi choćby do 16 zł za 10 jajek. Po dodaniu marży sklepowej będzie jeszcze drożej.

Błędy prognoz i mniej piskląt

Grypa ptaków to nie jedyna przyczyna kryzysu. W 2025 roku hodowcy popełnili błąd w prognozach dotyczących popytu, co doprowadziło do tego, iż na rynku pojawiło się o 3,8 mln mniej piskląt kur niosek niż rok wcześniej. W efekcie liczba młodych kur spadła o 12,4%, co oznacza mniej jaj w obiegu już przed wybuchem epidemii.

Dodatkowo wzrosły koszty produkcji – pasz, energii, opakowań, transportu i logistyki. Hodowcy zmierzyli się też z niepewnością legislacyjną związaną z zapowiedziami ograniczeń w produkcji klatkowej i redukowaniem wpływu produkcji zwierzęcej na środowisko.

Czy czeka nas scenariusz jak w Niemczech?

Polska jest drugim po Holandii największym eksporterem jaj w Unii Europejskiej i czwartym największym ich producentem. W 2024 roku wyprodukowano 14,3 mld sztuk jaj, a na rynki zagraniczne trafiają jajka za niemal 500 mln euro rocznie. W razie potrzeby część jaj przeznaczonych na eksport może zostać przekierowana na rynek krajowy.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w oficjalnym komunikacie uspokaja, iż ewentualnie zauważalne braki mogą dotyczyć jedynie jaj pochodzących z chowu „na wolnym wybiegu”. Resort tłumaczy to działaniami sieci handlowych, które ze swojej oferty wycofały jaja z chowu klatkowego. Ministerstwo dodaje: „Grypa ptaków jest chorobą obecną w Polsce przez cały rok i stanowi dla kur pozostających poza kurnikami śmiertelne zagrożenie”.

Jednak Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz ostrzega, iż sytuacja może się pogorszyć w najbliższych tygodniach. Portal AgroNews.com.pl informuje: „Jeszcze niedawno [jaja] były jednym z najbardziej oczywistych produktów w koszyku zakupowym. Dziś w coraz większej liczbie dużych sklepów… po prostu ich nie ma”.

Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj uspokaja, iż jaj w sklepach nie zabraknie. Paweł Podstawka, przewodniczący Federacji, w rozmowie z Interią Biznes podkreśla: „Jeśli ktoś mówi, iż nie będzie jajek na półce, to jest to czysta spekulacja. Nie brakowało ich na Wielkanoc, nie zabraknie na Boże Narodzenie”. Chwilowe braki jaj kur z wolnego wybiegu mogą więc być, ale o ile wierzyć branży, nie można mówić o dużym niedoborze.

Co to oznacza dla czytelnika

Jeśli robisz zakupy w dużych sieciach handlowych, przygotuj się na problemy ze znalezieniem jaj w najbliższych tygodniach. Puste półki mogą się pogłębiać, a ceny dalej rosnąć. Dotyczy to przede wszystkim jaj z chowu wolnowybiegowego i ekologicznych – tych, które sieci mają w standardowej ofercie.

Co możesz zrobić?

Po pierwsze, kup jaja wcześniej – nie czekaj do ostatniej chwili przed weekendem czy świętami. jeżeli zobaczysz jaja na półce, możesz kupić więcej, bo w lodówce spokojnie wytrzymają kilka tygodni.

Po drugie, szukaj alternatywnych źródeł. Małe sklepy osiedlowe, targowiska i bezpośredni zakup od hodowców często mają lepszą dostępność niż wielkie markety. Sprzedawcy na targowiskach mówią wprost: mają towar, ale droższy.

Po trzecie, przygotuj się na wyższe ceny. jeżeli na giełdzie w Broniszach cena hurtowa dochodzi do 16 zł za 10 jaj, to po dodaniu marży sklepowej możesz zapłacić choćby 18–20 zł za karton. Dla porównania – jeszcze rok temu było to 7–8 zł.

Po czwarte, nie panikuj i nie rób zakupów na zapas na miesiące. Polska produkuje jaj 30% więcej niż potrzeba krajowego rynku – nadwyżka idzie na eksport. W razie poważnych braków eksport zostanie ograniczony, a jaja trafią do polskich sklepów. Podstawka z Krajowej Federacji przestrzega jednak: zbyt wysokie ceny otworzą furtkę do szukania przez sieci tańszych produktów w krajach trzecich, gdzie standardy hodowli i kontroli sanitarnej są niższe.

Pamiętaj, iż ptasia grypa nie jest groźna dla ludzi – możesz bezpiecznie jeść jaja i mięso drobiowe. Wirus nie przenosi się przez żywność, a zagrożenie dotyczy wyłącznie ptaków. Problem polega na tym, iż jedyną skuteczną metodą walki z wirusem jest likwidacja zakażonych stad, co bezpośrednio przekłada się na braki w sklepach i rosnące ceny.

Ministerstwo podkreśla, iż chów kur klatkowych to forma hodowli bezpieczniejsza dla ptaków i dająca większe możliwości uzyskania tańszych jaj, bez ryzyka związanego z przenoszonymi przez dzikie ptactwo i gryzonie wirusami. W momencie, gdy w Polsce toczy się zawzięta dyskusja na temat dobrostanu zwierząt, taki komunikat wprowadza w konsternację – zwłaszcza iż w magazynach leżą miliony jaj klatkowych, których nikt nie chce kupić.

Jeśli sytuacja się nie poprawi, a grypa ptaków będzie się dalej rozprzestrzeniać przy sprzyjających jej ujemnych temperaturach, braki mogą się pogłębić.

Idź do oryginalnego materiału