Co jest ważniejsze dla bezpieczeństwa kraju: unijny projekt SAFE czy kontakty towarzysko-biznesowe marszałka Czarzastego z Rosjanką, która w rzeczywistości jest polską obywatelką. A może jednak ani Czarzasty, ani SAFE tylko Rada Pokoju, w której członkom – za miliard dolarów – prezydent Trump gwarantuje światowe bezpieczeństwo do ostatnich swoich dni. Gdyby można zważyć te trzy projekty, to jednak SAFE, z racji niezaprzeczalnych korzyści dla obronności i bezpieczeństwa, powinien w największym stopniu interesować polityków, prezydenta i posłów.
Prezydent Karol Nawrocki nie ukrywa, iż to propozycja dla armii interesująca, ale wzbudza wiele wątpliwości. Z kolei politycy prawicowej opcji nie bawią się w niuanse, walą prosto z mostu, iż SAFE to unijna pułapka – premier Tusk wymyślił, Komisja Europejska poparła, więc ufać nie należy. Do posłów PiS nie trafia, iż za projektem SAFE mają spłynąć do Polski wielkie pieniądze – około 190 mld złotych – z przeznaczeniem na rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego, na dozbrojenie armii, ogólnie na zwiększenie naszego bezpieczeństwa. Jak dają, to trzeba brać; jak biją, to uciekać. A dają na warunkach korzystnych. Niskie oprocentowanie, dziesięcioletnia karencja i spłata długo terminowa, do roku 2070.
Jeszcze nie ma pieniędzy, a opozycja już ma ból głowy. Posłowie PiS już teraz martwią się, iż w roku 2027, gdy wygrają wybory i wrócą do rządzenia, Komisja Europejska w ramach zapisanej w projekcie SAFE warunkowości może środki zablokować. Prezes Kaczyński już straszy Niemcami. Jest pewien, iż na projekcie najbardziej skorzysta RFN. Niemcy do programu SAFE nie przystępują, a więc „strachy na Lachy”. Niemcy ewentualnie kupią od nas uzbrojenie pochodzące z zakładów rozbudowanych za pieniądze z SAFE. Minister Sikorski zauważył, iż prezes Kaczyński już zupełnie „odleciał” – nie pamięta, iż Niemcy są naszym sojusznikiem i kooperantem.
Na sejmowej mównicy, wspierając kampanię PiS przeciwko SAFE, „orbitował” Mariusz Błaszczak. Były wicepremier i minister obrony, poseł PiS, a w tej chwili wiceprezes partii, we wrześ niu 2025 roku napisał w serwisie X, iż „fundusz SAFE to szansa na rozwój Sił Zbrojnych RP”. Dziś ten sam Błaszczak jest głównym krytykiem tego programu. No cóż, za prezesem Kaczyńskim posłowie sznurem. Prezes nie lubi wszystkiego, co unijne, pieniędzy z UE także. Głosuje więc przeciw, a za prezesem, jak za panią matką. Cóż, można nie akceptować unijnych projektów, ale dlaczego z tego powodu robić w Sejmie awanturę i zamieniać salę plenarną w arenę walk plemiennych? Obraźliwe okrzyki z ław poselskich, połajanki pod adresem przeciwników, niewybredne słownictwo, inwektywy. Dostało się koalicjantom, dostało się Unii Europejskiej. Kamery wszystko przekazały w świat. Posłowie zaprezentowali się w akcji. Nie po raz pierwszy. Przykład idzie z Wiejskiej. Naśladowców nie brakuje – w tramwaju, autobusie, na ulicy. Skoro posłowie mogą, to dlaczego obywatele mają być inni. Na szczęście nie cały naród zwariował…

3 godzin temu











