Pudrowanie rzeczywistości. Trump i nowa estetyka prezydenckiej starości

2 godzin temu

Donald Trump ma 79 lat, rzadko sypia i uważa, iż siłownia to strata energii. W najnowszym wywiadzie dla „Wall Street Journal” prezydent USA znów wystawia na próbę granicę między informacją a kreacją: „perfekcyjne” zdrowie, codzienna dawka aspiryny, tomografia zamiast rezonansu i korektor na dłoniach. To opowieść o witalności, w której medycyna miesza się z PR-em, a fakty podążają za narracją.

thefad.pl / AI

Tomografia zamiast rezonansu

Jesienny incydent w szpitalu Walter Reed, początkowo opisany jako rutynowy rezonans (MRI), okazał się tomografią (CT). Dla laików to detal, dla lekarzy — istotna różnica w przeznaczeniu i tempie badania. Trump przyznaje się do „przejęzyczenia” i próbuje zamknąć temat, który tygodniami podsycał podejrzenia. Biały Dom utrzymuje, iż badanie miało charakter profilaktyczny i nie wykazało nieprawidłowości. Semantyka spokoju działa, dopóki kolejne korekty nie przypominają, iż w zdrowiu przywódcy margines niedomówień jest minimalny.

Aspiryna, siniaki i estetyka władzy

Najbardziej ludzki — i politycznie wymowny — jest wątek aspiryny. Trump mówi wprost: bierze większą dawkę, niż zwykle zalecają lekarze. Skutek uboczny to łatwe siniaczenie dłoni, które tuszuje makijażem. To estetyka władzy w praktyce: dłoń prezydenta ma wyglądać nienagannie, bo obraz łatwiej niż biuletyn medyczny podtrzymuje wizerunek sprawczości. Do tego dochodzi jego filozofia „skończonej baterii”: niechęć do regularnych ćwiczeń, golf zamiast bieżni, dieta z epoki fast foodu. Przy rozpoznanej niewydolności żylnej ta beztroska brzmi jak balansowanie na krawędzi — ale wpisuje się w wieloletni autoportrait nieustępliwości.

„Drzemki”? „Odpoczynek dla oczu”

Gdy media wyłapują chwile dekoncentracji, prezydent odpowiada: to nie drzemki, tylko „odpoczynek dla oczu”. Zgrabny unik, który medyczną potrzebę regeneracji przekłada na język strategii. Trump, najstarszy zaprzysiężony prezydent w historii USA, nie udaje młodości przez jogę i biohacking; raczej buduje własną wersję „high-functioning elderhood”: dużo pracy, mało snu i żelazna wiara w geny oraz „cienką krew”.

Spektakl transparentności

Dlaczego to nas fascynuje? Bo zdrowie przywódcy to ostatni bastion prywatności, który na naszych oczach zmienia się w spektakl. W przypadku Trumpa rzadko czytamy suche parametry — śledzimy narrację człowieka, który próbuje przelicytować biologię. Pytanie tylko, jak długo korektor i semantyka wystarczą, gdy zegar polityki i zegar biologiczny tykają równie głośno.

DF, thefad.pl Źródło: The Wall Street Journal; Reuters; PBS NewsHour

Idź do oryginalnego materiału