Świat nie potrafi dźwigać ciężkich słów.
Ucieka wzrokiem.
Zamyka powieki.
Wszystkie marzenia trzeba
schować głęboko,
w zakamarkach –
dzikich, brudnych, moich własnych przestrzeniach życia.
Małe pudełeczko,
w które próbujesz mnie upchnąć.
Jest mnie w nim za dużo.
Za dużo żywego, pulsującego.
Ciasno.
Ciemno.
Zimno.
Wypływam na wierzch
jak krew,
która postanowiła nie umierać.









