Publiczne miliony w politycznej mgle. Sakiewicz ma poważny problem

9 godzin temu
Zdjęcie: Sakiewicz


Afera wokół Fundacji Klubów „Gazety Polskiej” nie jest jedynie epizodem z życia medialnego skrzydła prawicy. To poważny sygnał ostrzegawczy o tym, jak w ostatnich latach funkcjonowały powiązania między pieniędzmi publicznymi a organizacjami politycznie zaprzyjaźnionymi z władzą.

Z ustaleń RMF FM wynika, iż Fundacja PZU — reprezentująca największą instytucję finansową w Polsce — domaga się zwrotu ponad 4 milionów złotych od fundacji kierowanej przez Tomasza Sakiewicza. Zarzuty są poważne: wydatkowanie publicznych pieniędzy na cele polityczne, sprzeczne z umową.

To nie jest drobna nieścisłość ani spór księgowy. To pytanie o fundamenty państwa prawa: czy organizacja związana z wpływowym środowiskiem medialnym mogła — za rządów PiS — korzystać z państwowych pieniędzy jak z własnego budżetu kampanijnego.

Fundacja PZU, jak ujawnia RMF FM, podjęła działania na dwóch frontach: pozwy cywilne i zawiadomienie do prokuratury. To oznacza, że, po przeprowadzeniu analizy dokumentów, ubezpieczyciel uznał sprawę nie tylko za potencjalne naruszenie umowy, ale wręcz za coś, co może spełniać znamiona przestępstwa. Trudno więc dziwić się, iż w branży zaczęto zadawać niewygodne pytania: jak wyglądała kontrola wydatkowania środków w czasach, gdy aparat państwowy był z politycznymi mediami spokrewniony nieformalnymi więzami?

Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze, wynika m.in., iż dotacje miały być przeznaczone na kampanię informacyjną przed referendum z 15 października 2023 r. Referendum odbywało się jednocześnie z wyborami parlamentarnymi, a poruszane w nim kwestie — migracja, mur na granicy, prywatyzacja, wiek emerytalny — były kluczowymi elementami kampanii PiS. Fundacja PZU ocenia, iż pieniądze mogły zostać w ten sposób użyte do nielegalnego finansowania kampanii wyborczej.

Jeśli te ustalenia się potwierdzą, będziemy mieć do czynienia z jednym z najpoważniejszych przypadków użycia pieniędzy publicznych do wspierania partyjnej propagandy po 1989 roku. A to stawia środowisko „Gazety Polskiej” w niezwykle niewygodnej sytuacji — bo od lat przedstawiało się jako moralny kompas prawicy, jako wspólnota walcząca z „układami” i „zdradą elit”.

Tymczasem teraz to właśnie ta wspólnota musi tłumaczyć się z zarzutów dotyczących nadużycia środków publicznych.

W oświadczeniu przesłanym RMF FM Fundacja Klubów „Gazety Polskiej” twierdzi, iż „wszelkie środki pozyskane od Fundacji PZU (…) zostały wydatkowane zgodnie z wolą darczyńcy”, a pozew to „pozbawiony podstaw atak”. Prezeska Ewa Wójcik podkreśla, iż PZU otrzymało „rzetelne informacje” o realizacji projektu i zatwierdziło sprawozdanie końcowe.

Problem w tym, iż zatwierdzone sprawozdanie nie jest tarczą chroniącą przed odpowiedzialnością, jeżeli same działania były sprzeczne z prawem. jeżeli fundusze publiczne — choćby w ramach darowizny — finansowały działania o charakterze stricte politycznym, to zatwierdzenie papierów nie zmienia faktów.

Tomasz Sakiewicz i środowisko „Gazety Polskiej” od lat posługują się retoryką walki o „wolność słowa”, o „prawdę”, o „sprawiedliwość dziejową”. Ale w sprawie dotacji nie chodzi o wolność słowa. Chodzi o wolność do uczciwego rozliczania pieniędzy publicznych. A ta jest fundamentem każdego państwa, niezależnie od władzy.

To nie jest tylko problem Sakiewicza. To problem systemowy: czego nauczyły się w ostatniej dekadzie organizacje blisko związane z partią rządzącą? Czy instytucje państwa były wykorzystywane jako zaplecze finansowe dla medialno-politycznych przedsięwzięć? Jak duża była skala takich praktyk?

Fundacja PZU, odmówiwszy komentarza, wykazuje ostrożność. Ale samo złożenie pozwów i zawiadomienia do prokuratury mówi więcej niż jakikolwiek komunikat prasowy. To sygnał, iż kończy się epoka, w której polityczne media mogły sięgać po publiczne pieniądze bez ryzyka, iż ktoś o to zapyta.

A to, iż dziś pytania te padają — i znajdują drogę do sądu — jest dobrą informacją nie tylko dla finansów publicznych, ale także dla jakości polskiej demokracji.

Idź do oryginalnego materiału