Brak porozumienia ws. nominacji ambasadorów to też wina Donalda Tuska! Tak obwieścił Marcin Przydacz, a chwilę później nadział się na kontrę ze strony MSZ. Kolejna odsłona wojny o polską dyplomację! Prezydencki minister Marcin Przydacz oskarżył Donalda Tuska o zablokowanie porozumienia dotyczącego nominacji ambasadorskich. Nie zabrakło mocnych słów, zarzutów o manipulacje i osobistych wycieczek. Na odpowiedź Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie trzeba było długo czekać. Spór, który ciągnie się od lat, znów wybuchł z pełną siłą. Uporządkujmy fakty. „Porozumienie zablokował premier” W środę, 28 października, Marcin Przydacz, szef prezydenckiego
Biura Polityki Międzynarodowej, opublikował stanowczy wpis w serwisie X. Przekonywał, iż Karol Nawrocki i szef MSZ Radosław Sikorski doszli do porozumienia w sprawie obsady polskich placówek dyplomatycznych, ale uzgodnienia nie zostały zrealizowane. Winą za taki obrót spraw obarczył premiera Donalda Tuska. Przydacz podkreślił również, iż rozmowy miały dotyczyć wielu ambasad, a nie wyłącznie placówki w Waszyngtonie. Zaprzeczył też, jakoby przeszkodą miało być nazwisko jednego z prezydenckich doradców. Według niego kandydatura na stanowisko ambasadora w USA była inna i miała uzyskać akceptację Sikorskiego. Prezydencki minister nie przebierał w słowach. Zarzucił MSZ kłamstwo i manipulacje, a na koniec napisał: „Tylko Polski szkoda”. Porozumienie ws. ambasadorów zostało osiągnięte, ale niestety nie jest realizowane. Prezydent RP i