Przez osiem lat społecznie zebrał tony śmieci, ale tym razem złapał się za głowę. „A co będzie, jak Vivaldiego zabraknie?” [FOTO]

2 godzin temu

Kilkanaście ton odpadów wyrzuconych w leśnych zagajnikach, dziesiątki opon oraz gabaryty w Złotym Lesie, a do tego śmieci podrzucone w świeżo posprzątanym zakątku Świdnicy. Waldemar Woźniak, który od kilku lat prowadzi społeczną walkę z dzikimi wysypiskami, z żalem patrzy na miejsca, gdzie włożył dużo wysiłku w wyzbieranie odpadów, a ciągle pojawiają się nowe. – Gdzie nie spojrzę, tam trzeba posprzątać. Przecież to musi się skończyć – mówi.

Mieszkający w Pszennie emerytowany pracownik Poczty Polskiej i członek Polskiego Związku Łowieckiego od 2018 roku cały swój wolny czas poświęca na sprzątanie śmieci. Z polnych dróg, lasów, przydrożnych rowów, rzek i stawów Waldemar Woźniak wyciąga systematycznie tysiące odpadów i skutecznie doprowadza do ich wywiezienia na legalne wysypiska. Jak podlicza społecznik, dotychczas udało się zebrać aż 385 ton śmieci. W staraniach tych często wspierają go inni ochotnicy.

Zimowa aura nie powstrzymała walki z dzikimi wysypiskami, z których w ostatnich tygodniach udało się wywieźć kilka ton śmieci. W pracach tych Waldemarowi Woźniakowi pomagał Grzegorz Matuła. – Tylko na terenie Świdnicy były to 3 tony odpadów. Niestety, dalej trwa wyrzucanie śmieci na ulicy Stalowej i Metalowców. W jednym miejscu nie zdążyliśmy jeszcze wszystkiego wywieźć, a już ktoś zdążył dorzucić nowe śmieci – mówi Woźniak. Porządkowania wymagały też m.in. okolice pawilonów handlowych przy ulicy Kopernika, przejście pod torami przy ulicy Komunardów, a także sąsiedztwo wiaduktu kolejowego na drodze Świdnica-Jagodnik. W każdym z tych miejsc zebrane odpady wypełniły po kilka worków śmieci.

Z kolejnych ponad 5 ton śmieci uprzątnięte zostały leśne tereny Nadleśnictwa Świdnica. – Ręce mi opadły na widok opon z ciągników i kombajnów, a także gabarytów wyrzuconych w Złotym Lesie. Z kolei opony, watę szklaną, a choćby okna ktoś wyrzucił do rowu przy drodze powiatowej Wirki-Wiry-Mysłaków. W planach jest też uprzątnięcie drogi powiatowej ze Świdnicy w kierunku Burkatowa i Bystrzycy Górnej, jak również okolice miejscowości Pastuchów. Najwięcej pracy będzie jednak przy likwidacji dużego wysypiska śmieci w zagajniku w Jaworzynie Śląskiej, a także przy uprzątnięciu zagajnika na terenie gminy Marcinowice, gdzie ktoś wysypał aż 18 ton śmieci – wylicza społecznik.

Dbajmy o środowisko i nie wyrzucajmy śmieci gdzie popadnie. Wielokrotnie apelowałem o niezaśmiecanie lasów oraz o to, aby nie wyrzucać puszek i butelek do przydrożnych rowów. Niektóre miejsca są tak zaśmiecone, iż się w głowie nie mieści. Jakby tego było mało, śmieci trafiają też w miejsca, które już wcześniej sprzątałem. To syzyfowa robota. Co będzie jak Vivaldiego zabraknie? Śmieci nas zasypią! – wskazuje Woźniak. Przypomina przy tej okazji o fotopułapkach zamontowanych na terenie Świdnicy w miejscach, gdzie często powstają dzikie wysypiska. – Ostrzegam o fotopułapkach, żeby potem nie było pretensji, gdy sprawa trafi do sądu – zaznacza.

Społecznik tradycyjnie podkreśla też, iż większość prac porządkowych nie byłaby możliwa, gdyby nie wsparcie ludzi dobrej woli, urzędów, instytucji oraz firm. – Podziękowania kieruję m.in. do Zakładu Oczyszczania Miasta, Nadleśnictwa Świdnica, Służby Drogowej Powiatu Świdnickiego, a także władz gmin Świdnica i Marcinowice – dodaje.

1 z 90

/mn/

Idź do oryginalnego materiału