Prawie dwumetrowy sum od ponad 20 lat mieszkał w jeziorku Balaton na warszawskim Gocławiu. Każdy lokalny wędkarz go znał – i każdy wiedział, iż po złowieniu należy go wypuścić. 30 maja wieczorem ryba trafiła na asfalt, otoczona tłumem gapiów robiących zdjęcia. Zanim ktokolwiek zareagował, sum wylądował w bagażniku. Wszystko w środku okresu ochronnego. Sprawa trafiła do policji.
Sum. Zdjęcie poglądowe. Fot. PixabayZabili legendarnego Warszawskiego suma na Gocławiu. Miał 183 cm i pływał w tej wodzie „od dekad”.
Został żywcem wrzucony do bagażnika, więc mógł konać choćby kilka godzin. Do tego był okres ochronny, więc ryba została zabrana bezprawnie.
Źródło: Tim_pleciona pic.twitter.com/CQtIqoFL7z
— deZeZed (@deZeZed) June 2, 2026
Co dokładnie się wydarzyło nad jeziorkiem
W piątek, 29 maja 2026 r. wieczorem, nad Jeziorkiem Balaton przy ul. Fieldorfa na Gocławiu doszło do połowu suma o długości 173 cm. Jak wynika z relacji opublikowanej na facebookowej grupie „Gocław | Mieszkańcy”, ryba była tak silna, iż holowanie jej z brzegu okazało się niemożliwe – wędkarze wypożyczyli rower wodny i dokończyli walkę z wody.
– Wczoraj była nie lada gratka nad Balatonem, został złowiony wielki Potwór Sum 173 cm. Niestety jak się później okazało w okresie ochronnym do 31 maja, a odjechał spakowany do bagażnika – napisał autor wpisu na Facebooku, cytowany przez portal o2.pl.
Na zdjęciach dołączonych do posta widać tłum zebrany na brzegu, suma leżącego na asfalcie chodnika i osoby – w tym dzieci – pozujące przy rybie do fotografii. Okaz nie został wypuszczony z powrotem do wody. Zabrany w bagażniku, opuścił jeziorko na zawsze.
+Dlaczego ten sum był wyjątkowy – i dlaczego połów był nielegalny
Według miejscowych wędkarzy i relacji w mediach społecznościowych, sum zamieszkiwał Balaton od ponad 20 lat i był doskonale znany stałym bywalcom brzegu. Każdy wiedział o jego istnieniu, wielu próbowało go złowić – i za każdym razem, zgodnie z zasadami, wypuszczało z powrotem. Teraz tej możliwości już nie ma.
Połów był nielegalny z dwóch powodów. Po pierwsze, suma obejmuje okres ochronny trwający od 1 listopada do 31 maja – wynika to z rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 12 listopada 2001 r. w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie (Dz.U. 2001 nr 138 poz. 1559 ze zm.). Połów nastąpił dzień przed końcem okresu ochronnego. Po drugie, sum europejski podlega wymiarowi ochronnemu wynoszącemu 70 cm – złowiony okaz go wielokrotnie przekraczał, co samo w sobie nie jest problemem, ale zabranie ryby objętej ochroną gatunkową w czasie tarła jest kłusownictwem w rozumieniu ustawy z 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym (t.j. Dz.U. 2022 poz. 1480).
Grozi postępowanie karne – policja już działa
Oficer prasowa Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII (Praga Południe, Wawer, Rembertów, Wesoła) potwierdziła w rozmowie z portalem zero.pl, iż funkcjonariusze wszczęli czynności wyjaśniające. – Nie otrzymaliśmy zgłoszenia w tej sprawie, ale z uwagi na pojawiające się informacje w przestrzeni medialnej podjęliśmy działania. Wyjaśniamy wszelkie okoliczności tego zdarzenia – powiedziała oficer prasowa, cytowana przez zero.pl.
Ustawa o rybactwie śródlądowym zakazuje połowu ryb w okresie ochronnym. Złowienie chronionej ryby i zabranie jej z łowiska może zostać zakwalifikowane jako czyn kłusowniczy. Grozi za to grzywna, a w poważniejszych przypadkach – postępowanie karne. Służby mogą też zatrzymać sprzęt użyty do nielegalnego połowu, w tym wędki i akcesoria.
„To barbarzyństwo i jawne kłusownictwo. Otrzymałem sygnały od wędkarzy, którzy od lat dbają o Balaton i traktowali tego suma jak część naszego lokalnego dziedzictwa – ryba żyła w tym jeziorku od ponad dwudziestu lat. Złowienie jej w środku okresu ochronnego, pozowanie do zdjęć i wywiezienie w bagażniku to nie jest wypadek przy pracy – to celowe złamanie prawa. Nikt, kto to zrobił, nie może liczyć na pobłażliwość. Nie ma mojej zgody na takie traktowanie zwierząt w naszej dzielnicy. Zawiadomiłem policję i oczekuję, iż sprawa zostanie wyjaśniona, a winni poniosą odpowiedzialność.” – mówi radny Marek Borkowski w rozmowie z Warszawą w Pigułce.
„Dostałem bardzo dużo wiadomości o zbulwersowany mieszkańców w sprawie wyłonienia tego suma. Napisali również do mnie wędkarze którzy opiekują się tym akwenem i go zarybiają. Nie można tej skandaliczne sprawy tak zostawić w związku z tym napisałem zawiadomienie na policję o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez nielegalny połów w okresie ochronnym na dodatek dokonany z wypożyczonego roweru wodnego. Znęcanie się nad zwierzęciem i kłusownictwo” – dodaje radny.
Reakcja internautów: „barbarzyństwo” i „kłusownictwo”
Post błyskawicznie obiegł lokalne grupy na Facebooku i wywołał lawinę komentarzy. Środowisko wędkarskie zareagowało jednoznacznie. – Szkoda, iż nikt z obecnych nie zareagował i tego nie zgłosił gdzie trzeba – okres ochronny suma przez cały czas trwa i to co zrobiono podchodzi pod kłusownictwo – napisał jeden z komentujących, cytowany przez o2.pl. Inni użytkownicy pisali o „barbarzyństwie” i stracie, której nie da się naprawić. Część komentujących wyrażała żal, iż tak duży okaz, który przez dekady był wizytówką tego akwenu, zniknął w tak nieelegancki sposób.
Co to oznacza dla Ciebie? Jak zgłosić kłusownictwo w Warszawie
Każdy, kto jest świadkiem połowu ryb w okresie ochronnym lub nielegalnego zabrania ryby z łowiska, ma prawo i możliwość zgłoszenia tego faktu. W Warszawie adekwatnymi organami są: Policja (telefon 112 lub 997), Państwowa Straż Rybacka Okręgu Mazowieckiego (PSR prowadzi kontrole i ma uprawnienia do wystawiania mandatów i zatrzymania sprzętu) oraz Polski Związek Wędkarski Okręg Mazowiecki (tel. 22 827 24 08). Zgłoszenie można złożyć też przez formularz elektroniczny na stronie PSR. Okresy ochronne i wymiary ochronne dla wszystkich gatunków ryb w wodach mazowieckich dostępne są na stronie Okręgu PZW Mazowieckiego.

1 godzina temu














