Przeprosiny, rezygnacja i rozliczenie pieniędzy [OPINIA]

1 godzina temu
Usunięcie "raportu wstydu" ze stron ministerstwa nie wystarczy. Teraz trzeba jeszcze szczegółowych odpowiedzi na konkretne pytania: ile to kosztowało, kto przyjął ten dokument i wydał zgodę na zapłatę za niego i kto go firmował. A na koniec powinny "polecieć głowy", nie tylko pełnomocniczki - pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz Terlikowski.
Idź do oryginalnego materiału