Rozbita przez francuską i hiszpańską policję siatka przemytnicza zarabiała na przewożeniu migrantów w obu kierunkach: z Hiszpanii ku północy Europy oraz z Wielkiej Brytanii przez Francję do Hiszpanii. Ustalenia Europolu pokazują, iż przestępcze sieci błyskawicznie wykorzystują różnice między krajowymi systemami migracyjnymi. Dla Polski to kolejny dowód, iż bez kontroli granic i sprawnych deportacji Europa oddaje inicjatywę przemytnikom.
Szlak z Hiszpanii na północ i z powrotem
Europol poinformował o rozbiciu zorganizowanej siatki, która przerzucała migrantów po Europie Zachodniej. Jej centrum znajdowało się w Barcelonie, a kierujący działalnością przebywał w Paryżu. Grupa organizowała transport osób pochodzących z Algierii i Maroka z hiszpańskiej Murcji przez Francję do innych państw, w tym w stronę Wielkiej Brytanii.
Śledztwo rozpoczęło się w sierpniu 2024 roku. Według Europolu od stycznia 2025 roku lider siatki pozostawał w regularnym kontakcie z przemytnikami działającymi w Wielkiej Brytanii. To właśnie oni mieli przewozić migrantów z Wysp do Calais, ukrywając ich w samochodach dostawczych korzystających z promów przez kanał La Manche. Następnie ludzie byli transportowani przez Francję do Hiszpanii. Ten sam szlak pracował więc w obu kierunkach.
Tysiąc osób i pieniądze z dwóch kierunków
Europejskie służby powiązały badaną organizację z 38 przypadkami przemytu ujawnionymi od początku dochodzenia. Analiza materiałów i urządzeń elektronicznych pozwoliła przypisać jej także około 100 wcześniejszych zdarzeń od 2021 roku. Europol ocenił, iż grupa mogła ułatwić nielegalny wjazd do Unii Europejskiej około tysiącu osób.
Podczas działań przeprowadzonych od 13 do 16 czerwca 2025 roku we Francji i Hiszpanii zatrzymano siedem osób, trzy we Francji i cztery w Hiszpanii. Funkcjonariusze przeszukali cztery nieruchomości. Zabezpieczyli cztery pojazdy, urządzenia elektroniczne oraz ponad 50 tys. euro w gotówce przechowywanej w euro, funtach i dirhamach. Brytyjczyk powiązany z szerszą siecią został przyłapany podczas przewożenia 12 migrantów z Wielkiej Brytanii do Francji.
To nie był przypadkowy ciąg kursów, ale sprawna logistyka nastawiona na zysk. Przemytnicy wykorzystywali te same kontakty, kierowców i zaplecze do obsługi ruchu na północ oraz na południe. Człowiek stawał się dla nich ładunkiem, a niespójność europejskiej polityki migracyjnej otwierała kolejne możliwości zarobku.
Hiszpańska polityka pod presją
Informacja wróciła do debaty w chwili ostrego sporu o hiszpańską politykę migracyjną. Rząd Pedra Sáncheza uruchomił szeroki program regulowania pobytu osób, które mieszkały już w Hiszpanii przed 1 stycznia 2026 roku. Madryt podkreśla, iż rozwiązanie nie jest zaproszeniem do nowego, nielegalnego przekraczania granic. Krytycy wskazują jednak na ryzyko efektu przyciągania, zwłaszcza gdy przemytnicy zniekształcają przepisy w reklamach kierowanych do migrantów.
Trzeba zachować precyzję. Komunikat Europolu potwierdza istnienie trasy z Wielkiej Brytanii do Hiszpanii i sposób działania siatki, ale nie dowodzi, iż każdy przewieziony człowiek wybrał Hiszpanię z powodu konkretnej decyzji rządu Sáncheza. Taka zależność wymagałaby osobnych ustaleń śledczych. Faktem jest za to, iż różne standardy legalizacji pobytu, azylu i powrotów tworzą rynek informacji, który przestępcy potrafią wykorzystać szybciej niż administracja.
Lekcja dla Polski: granica musi należeć do państwa
Polska nie może traktować tej sprawy jak egzotycznej historii z zachodniego krańca kontynentu. Swobodny przepływ wewnątrz strefy Schengen oznacza, iż słaba kontrola w jednym państwie obciąża pozostałe. Koszty ponoszą podatnicy, służby i lokalne wspólnoty, podczas gdy zysk trafia do międzynarodowych grup przestępczych.
Potrzebna jest ścisła kooperacja policji i służb, szybka wymiana danych oraz realne wykonywanie decyzji o powrocie wobec osób bez prawa pobytu. Równie ważna pozostaje suwerenność państw w ustalaniu, kto może przekroczyć ich granicę i zostać na ich terytorium. Europa, która nie potrafi egzekwować własnych reguł, sama finansuje biznes swoich przeciwników. Dla Polski stawką są bezpieczeństwo obywateli, pieniądze publiczne i prawo do samodzielnej kontroli granic.
Źródło: Junge Freiheit







