Przemyski producent płyt drewnopochodnych, spółka Fibris, znalazł się w poważnych tarapatach finansowych. Zadłużenie firmy przekroczyło 100 milionów złotych. Z powodu zaległości w płatnościach za energię elektryczną w połowie marca całkowicie wstrzymano produkcję.
W czwartek pod ZUSem w Rzeszowie protestowali pracownicy zakładu.
Od kilku miesięcy połowa załogi – około 150 osób zatrudnionych bezpośrednio przy produkcji – otrzymuje wynagrodzenia w ratach.
Kłopoty z wypłatami zaczęły się w 2024 roku. Najpierw pensje dzielono na dwie części, potem na trzy, a w końcu na cztery raty. Jak podkreślają pracownicy, do tej pory nie otrzymali pełnego wynagrodzenia choćby za styczeń.






Duże niezadowolenie budzi fakt, iż pracownicy fizyczni dostają pensje w ratach, podczas gdy administracja otrzymuje wynagrodzenia w terminie i w pełnej wysokości.
Nie rozumiemy, dlaczego jest taka różnica między pracownikami fizycznymi a „umysłowymi”. Jedni dostają pełne pensje, a my nie mamy za co żyć. Przez ostatnie lata wypłaty były normalne, a teraz ledwo opłacamy rachunki – podkreślają pracownicy.
W kwietniu sąd zdecydował o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego, które ma pomóc firmie wyjść z kryzysu i wznowić działalność. Mimo to sytuacja dla pracowników przez cały czas pozostaje niepewna.
Spółka Fibris (dawne Zakłady Płyt Pilśniowych) działa od 1959 roku i zatrudnia około 300 osób, z czego połowa to pracownicy produkcji.

8 godzin temu










