Przeklęty gen insurekcyjności

myslpolska.info 3 godzin temu

Istnieje moim zdaniem tylko jeden dowód na istnienie Boga. Dzisiaj trochę sarkastycznie. Ale tylko trochę …

Arcypatriotyczna Konfederacja Barska spowodowała pierwszy rozbiór Polski.

Wychwalana pod niebiosa 3-cio majowa konstytucja była praprzyczyną drugiego rozbioru.

Patriotyczne powstanie Tadeusza Kościuszki było przyczyną trzeciego rozbioru.

Ciągle czczone idiotyczne powstanie listopadowe, było przyczyną utraty niepodległości przez Królestwo Polskie.

Zmitologizowane powstanie styczniowe, zniszczyło strzępki pozostałej autonomii Polski.

Zbrodniczy zamach majowy wielbionego w Polsce Józefa Piłsudskiego zniszczył zręby odradzającego się państwa polskiego.

Ciagle bezrefleksyjnie czczone jest powstanie w Warszawie, za pomocą którego Niemcy wyrżnęli 200 000 najofiarniejszych Polaków i otwarli drogę do władzy Bermanom.

Wychwalane i świętowane jest powstanie tak zwanej drugiej Solidarności, które oddało wypracowany majątek narodowy obcym …

Wystrzega się u nas oceny Konfederacji Barskiej, konstytucji trzeciomajowej, powstania listopadowego 1830, styczniowego 1863, zamachu „marszałka” Piłsudskiego, nieszczęsnego powstania w Warszawie i tak zwanej drugiej Solidarności.

Oceniać wydarzenia historyczne należy z pozycji zysków i strat ówczesnego narodu polskiego. Bo wrzaskiem o patriotyzmie, orłami wielkości kurczaków, mieczykami chrobrego niczym finki harcerskie i gryzącym dymem kadzideł post factum można uzasadnić wszystko. Każdy debilizm. Kolejne nieprzygotowane powstania burzyły efekty pracy narodowej kilku pokoleń rozumnych polskich patriotów.

Przypominają mi się w tym miejscu słowa z kart fundamentalnej pracy „Polityka polska i odbudowanie państwa” autorstwa Romana Dmowskiego: „Myśmy tak odbiegli od innych narodów, iż święcimy klęski, gdy tamte święcą zwycięstwa”.

Powinniśmy wydarzenia historyczne oceniać z punktu widzenia zysków i strat dla interesów naszego narodu. choćby jak to boli i burzy nasze narodowe baśnie. Wspomniane wydarzenia przyniosły dla nas skutki katastrofalne, ponieważ utrwaliły w umysłach naszych okupantów lub osób rządzących w ich interesie tezę, iż z Polakami postępować można tylko i wyłącznie przemocą. To zaś z kolei mocno rozpalało nasze kompleksy narodowe, w głównej mierze ten antyrosyjski.

U nas ciągle wielbiony jest każdy rębajło i bandzior, który lekkomyślnie nastawiał swój i swoich rodaków kark, byle miał na ustach patriotyczne frazesy, na mundurze narodowe symbole, znał kilka ckliwych pieśni i był otoczony religijną legendą. A jeżeli jeszcze jeżeli poległ lub został zlikwidowany przez Rosjan, to według naszych płytkich patriotów powinien być politycznie natychmiastowo kanonizowany – Santo Subito. Aureola i na Wawel!

Dlatego u nas wszędzie spotka się ulice Kościuszki, Mierosławskiego, Chłopickiego, Bora-Komorowskiego i Kaczyńskiego. Ale znacznie mniej jest tych Bobrzyńskiego i Wielopolskiego. Zapomniało całkowicie o Matłachowskim i Bocheńskim, a choćby Piaseckim. A przecież to całkowicie wypacza historię Polski.

Kiedyś słusznie ojciec narodowej demokracji Roman Dmowski stwierdził, iż powstanie (styczniowe) narzuciły Polakom dzieci. Oczywiscie idzie o nieroztropnych i niedoświadczonych przywódców pchających naród do nieprzemyślanych powstań. Mickiewiczowskie: „Szlachta na koń wsiędzie, ja z synowcem na czele, i — jakoś to będzie!“

Urodzony dokładnie 162 lata temu Roman Dmowski jest tutaj kluczowy. Zarówno stronnicy jak i wrogowie piszą, iż to nacjonalista i jeden z ojców polskiej niepodległości. To oczywiscie prawa. Ale zupełnie zapomina się o tym co było fundamentalne u Dmowskiego, Piaseckiego, Bocheńskiego a co podkreśla często sędziwy prof. Andrzej Werblan lub błyskotliwy Konrad Rękas. Racjonalizm polityczny!

Dmowszczyzna czyli polityka przeciwna szaleństwu insurekcyjności oraz umiejętność zerwania z kompleksem antyrosyjskości. Bo polityka to przede wszystkim budowanie wspólnoty narodowej i jej państwowości. A nie harce i późniejsze cmentarne rytuały, nad tymi co bezsensownie oddali życie.

Znakomity felietonista Stefan Kisielewski pisał, iż u nas w Polsce zawsze dużo o wojnach i duchu żołnierskim. Mało zaś o rozumie, analizie i dyplomacji. O losach narodów decyduje przede wszystkim polityka, której przedłużeniem, czy narzędziem realizacyjnym może stać się czyn zbrojny. Wielokrotnie czyn zbrojny jest czynnikiem antynarodowym! Bywa elementem destrukcji i rozbijania istniejących struktur państwa. U nas jednak czci się przede wszystkim czyn – niezależnie czy jest on mądry, neutralny czy głupi. Dzisiaj mamy choćby takich „patriotów”, którzy chcieli by już wspólnie z Ukraińcami walczyć przeciwko Rosji.

A co jest tym dowodem na istnienie Wszechmogącego? Tym dowodem jest to, iż Polska istnieje mimo naszej wrodzonej głupoty i rządów szaleńców.

łj

Idź do oryginalnego materiału