Podczas wystąpienia pod Kancelarią Premiera prezes Rady Przedsiębiorców, Adam Abramowicz przypomniał, iż mija właśnie trzecia rocznica wyborów parlamentarnych, a do końca kadencji pozostał już tylko rok. - Miarą wiarygodności rządu jest dotrzymywanie zobowiązań przedwyborczych. Jednym z nich była zapowiedź, iż Zakład Ubezpieczeń Społecznych przejmie wypłatę zasiłku chorobowego już od pierwszego dnia absencji pracownika. Zobowiązanie to zostało wpisane do umowy koalicyjnej. Cytuję: »Potężny wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej w ostatnich latach musi być zatrzymany, dlatego wprowadzimy zasadę, iż chorobowe pracownika już od pierwszego dnia będzie płacone przez ZUS«, pod którą podpisali się wszyscy liderzy partii tworzących obecną koalicję rządową. Minęły 3 lata, projekt ustawy jest gotowy, ale wciąż nie trafił pod obrady Sejmu – mówił Adam Abramowicz. - W imieniu całego środowiska MSP oczekujemy od państwa stanowczych i pilnych działań w tej sprawie. Apelujemy, by rząd dotrzymał obietnicy, którą złożył przedsiębiorcom i by ustawa, o której mowa, jak najszybciej zaczęła obowiązywać. To pismo złożymy w Kancelarii Prezesa po naszej pikiecie – dodał.14 miliardów złotych rocznie Przedsiębiorcy zwracają uwagę na drastyczny ciężar finansowy, jaki ponoszą polscy pracodawcy. - w tej chwili to my jako przedsiębiorcy musimy płacić za pierwsze 33 dni zwolnienia lekarskiego pracownika, mimo iż wcześniej odprowadzamy na ten cel składki na ubezpieczenie chorobowe. Najpierw ubezpieczamy pracownika, a kiedy choruje, i tak musimy za to płacić z własnej kieszeni. Cała gospodarka wydaje na to rocznie aż 14 miliardów złotych – wyjaśnia prezes Rady Przedsiębiorcó
w.Dla małej firmy, która zatrudnia dwie lub trzy osoby, sytuacja, w której w okresie grypowym chorują wszyscy, jest dramatyczna. Przedsiębiorca musi opłacić ubezpieczenie, zapłacić za zwolnienie, a żeby firma działała – zatrudnić kogoś na zastępstwo i zapłacić po raz
kolejny.Przewoźnicy za L4 płacą poczwórnieMarcin Potapczuk, przewoźnik z Białej Podlaskiej i przedstawiciel Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników w Białej Podlaskiej zaznacza, iż wysokie koszty niszczą polskich przedsiębiorców i powodują falę bankructw. Co więcej, przewoźnicy płacą za zwolnienie kierowcy poczwórnie. - Mając kierowcę na zwolnieniu lekarskim, płacimy mu pensję chorobową od pierwszego dnia z własnej kieszeni. Do tego dochodzi rata leasingu za ciągnik i naczepę stojącego auta, opłacamy bardzo wysokie ubezpieczenie takiego zestawu oraz ponosimy koszty przestoju, bo nie mamy zastępstwa za kierowcę. Nikt nie mówi, iż kierowcy czy pracownicy nie mają chorować – zdrowie jest jedno. Ale te zobowiązania zrzuca się na pracodawców w czasie, kiedy wymogi i implementacja pakietu mobilności tak dramatycznie podniosły nam koszty pracy – wyjaśnia Marcin Potapczuk. Jednocześnie podkreśla, iż nasi przewoźnicy są w dużo gorszej sytuacji finansowej niż przewoźnicy z Unii Europejskiej. - Koledzy z Litwy, Czech, Rumunii czy Bułgarii nie mają tak wysokich kosztów jak my. Wszystko przez to, jak w Polsce zaimplementowano pakiet mobilności za rządów PiS. Dochodzi do absurdów: gdy mój kierowca jedzie w delegację za granicę, nie mogę wypłacić mu diety czy delegacji bez dodatkowych obciążeń, ale już dla siedzącego obok pomocnika kierowcy – tak. Kierowcy zostali pozbawieni tych diet, mimo iż są w permanentnej delegacji. To jest czysty absurd, a nikt nas nie słucha, bo najwygodniej jest sięgać do kieszeni przewoźnika. Tylko iż te kieszenie nie są bez dna – zauważa przewoźnik. „Głosowałem na Koalicję Obywatelską, ale czuję się zawiedziony”Przedstawiciel bialskich przewoźników otwarcie przyznał, iż czwartkowa pikieta jest wyrazem rozczarowania postawą rządzących, na których wielu przedsiębiorców głosowało. - Jestem niespełnionym wyborcą Koalicji Obywatelskiej. Głosowałem na nich, bo przed wyborami obiecywali pomoc przedsiębiorcom i ulgę po trudnych 8 latach rządów Prawa i Sprawiedliwości. Liczyłem, iż zrobią z tym porządek, iż to będzie partia probiznesowa i progospodarcza. A tymczasem się zawiodłem. Małe i średnie przedsiębiorstwa mają się fatalnie, a od zbankrutowanych firm ZUS i tak pieniędzy nie dostanie. jeżeli rządzący nie zaczną myśleć o gospodarce, fala bankructw będzie się tylko pogłębiać – mó
wi.Adam Abramowicz i Marcin Potapczuk podkreślali, iż kolejne obciążenia finansowe nakładane na przedsiębiorców powodują upadki firm. fot. Ogólnopolskie Stowarzyszenie PrzewoźnikówPolska na szarym końcu pod względem chęci prowadzenia firmWedług Adama Abramowicza stały wzrost obciążeń i brak wsparcia przekładają się bezpośrednio na spadek przedsiębiorczości w Polsce oraz rekordową liczbę zamykanych firm. - Ze statystyk jasno wynika, iż więcej firm się dzisiaj zamyka i zawiesza, niż powstaje nowych. W badaniach opinii publicznej Polacy deklarują coraz mniejszą chęć do prowadzenia działalności gospodarczej. Dzisiaj jesteśmy na ostatnim miejscu w Europie – tylko 3 proc. Polaków deklaruje chęć założenia własnej firmy. Zaraz po transformacji było to 20 proc. Byliśmy liderem, a dzisiaj Polacy po prostu nie chcą już zakładać firm ze względu na narzucone koszty – mówi Adam
Abramowicz.Problem zwolnień lekarskich kupowanych w internecieKolejną isttotną z punktu widzenia przedsiębiorców kwestią jest brak kontroli nad komercyjnymi e-zwolnieniami oferowanymi w internecie. - Szokujące są ogłoszenia w sieci, gdzie zwolnienie lekarskie można kupić w 4 minuty, bez zbędnych pytań, za 70 złotych. Pracownik wyjeżdża na urlop do Egiptu i kupuje L4 online, a koszt tego procederu ponosi pracodawca. Resort zdrowia toleruje taką hucpę. Gdyby ZUS płacił za zwolnienia od pierwszego dnia, ten proceder zostałby ukrócony w jeden dzień, a możliwość wystawiania L4 online zostałaby ograniczona wyłącznie do lekarzy rodzinnych, którzy dobrze znają pacjenta, dla którego wystawiają zwolnienie – tłumaczy prezes Rady Przedsiębiorcó
w.Pismo trafiło do premieraPod Kancelarią Premiera w Warszawie zebrało się w czwartek, 15 października, ok. 100 przedsiębiorców. Pikietujący przekazali oficjalne pismo z apelem o dotrzymanie obietnicy, która została złożona 3 latat temu. Tym bardziej, iż projekt ustawy jest. - Projekt ustawy został przygotowany przez resort, ale utknął zablokowany w Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów. Pod deklaracją podpisali się wszyscy liderzy partii koalicyjnych, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby ten projekt odmrozić, uchwalić i wywiązać się ze złożonych obietnic – podsumowuje Adam Abramowicz.