
Megan Romer, wiceprzewodnicząca Demokratycznych Socjalistów Ameryki
Kandydaci związani z organizacją Demokratyczni Socjaliści Ameryki (DSA) odnoszą kolejne sukcesy w prawyborach Partii Demokratycznej przed zaplanowanymi na 3 listopada wyborami uzupełniającymi do Kongresu. Rosnąca liczba zwycięstw wzmacnia ich pozycję wewnątrz ugrupowania i wywołuje dyskusję o kierunku, w jakim zmierzają amerykańscy Demokraci.
Wiceprzewodnicząca DSA Megan Romer w rozmowie z Fox News stwierdziła, iż kandydaci wspierani przez organizację skuteczniej odpowiadają na oczekiwania wyborców niż przedstawiciele partyjnego establishmentu. Jej zdaniem to właśnie poparcie mieszkańców okręgów wyborczych, a nie stanowisko władz partii, decyduje o wynikach prawyborów.
Romer odniosła się również do słów byłego przewodniczącego Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej Jaimego Harrisona, który krytykował kandydowanie osób nieidentyfikujących się z Partią Demokratyczną pod jej szyldem. Przedstawicielka DSA argumentowała, iż amerykański system dwupartyjny znacząco utrudnia funkcjonowanie ugrupowaniom spoza dwóch największych partii, dlatego start z list Demokratów jest często jedyną realną drogą do udziału w wyborach.
Część analityków studzi jednak emocje związane z sukcesami DSA. Były doradca prezydenta Billa Clintona Doug Sosnik ocenił, iż wyniki prawyborów świadczą przede wszystkim o rosnącym poparciu dla polityków obiecujących ograniczenie wpływów elit oraz większe wsparcie dla klasy średniej. Jego zdaniem podobne zjawisko można zaobserwować również po stronie Partii Republikańskiej.
Republikanie, w tym prezydent Donald Trump, wiceprezydent J.D. Vance i spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson, określają DSA jako ugrupowanie reprezentujące skrajnie lewicowe poglądy. Wskazują przy tym na postulaty organizacji dotyczące m.in. zmian w systemie gospodarczym, reform policji, polityki migracyjnej oraz transformacji energetycznej.











