W półmroku starych cerkwi,
Pośród śmiechów szyderczych,
Słów nienawiścią przepełnionych,
Od niewysłowionej pogardy ciężkich,
Padały krople święconej wody,
Na piły, widły, siekiery,
Uświęcając je w celu zbrodniczym,
W świętokradzkim obrzędzie bezbożnym.
Płomienne starego popa kazanie,
Nieludzką nienawiścią podszyte,
Wielkich zbrodni miało być zarzewiem,
Rozlanych po Ukrainie okrucieństw pożarem,
Nienawistne słowa starego popa,
Były jak sączony w dusze jad,
Pod pozorem banderyzmu szerzenia
Zabijający wszelkie wyrzuty sumienia.
I te święconej wody krople,
Na polskie dzieci były wyrokiem,
Zwiastować bowiem miały ich śmierć,
Strasznego ich losu były przypieczętowaniem.
I każda święconej wody kropla,
Czyichś cierpień oznaczała bezmiar,
Śmierć w nieopisanych męczarniach,
Orgie mordów w odmętach szaleństwa.
A te maleńkie kropelki,
Heroldami były zbrodni straszliwych,
Zwiastować miały dziecięcej krwi strużki,
Niezliczone z oczu ich łzy,
A każda święconej wody kropla,
Brudna, wstrętna i zimna,
Błogosławieństwem była szatana,
Diabelski chichot w sobie kryła.
Nasiąkła nienawiścią Agiasma,
W tamtych pełnych okrucieństwa dniach,
Nie była symbolem oczyszczenia,
Skaziły ją popów bezbożne słowa…
I w księżyca blasku upiornym,
Wyważały drzwi chałup poświęcone łomy,
Rozłupywały czaszki maleńkich dzieci,
Pobłogosławione przez popów siekiery,
Pokropione w cerkwiach kosy,
Odbijając się w głębi przerażonych źrenic,
Dotykając młodych dziewcząt krtani,
Niejedną nić życia trwale przecięły.
A krople przelanej krwi polskich dzieci,
Przed oblicza hufców anielskich,
Płacząc rzewnie skargi swe niosły,
O potworności zbrodni straszliwych,
A każda dziecięcej krwi kropelka,
Strwożona aniołom opowiedziała,
Jak wielkiego bezmiaru okrucieństwa,
W wołyńskie noce świadkiem była.
I te krople niewinnej krwi,
Dzieci bestialsko pomordowanych,
Uczciły wierne Bogu anioły,
Pieczętując je swymi pocałunkami,
By po kres świata były świadectwem,
O tamtym straszliwym bestialstwie,
Jak ludzkiej natury zezwierzęcenie,
Potrafi być nieujarzmione…
Miała być rzekomo wolna Ukraina,
Czysta jak przysłowiowa wody szklanka,
Lecz w niewysłowionej nienawiści skąpana,
Spłynęła niedługo krwią zbroczona.
I pomimo upływu lat,
Pozostaje wciąż wstrętna i brudna,
W tamtych nierozliczonych zbrodniach
Wciąż bezwstydnie unurzana,
Wciąż bez woli oczyszczenia,
Gdy zakłamana elita,
Haniebny kurs polityki wyznacza,
Czcząc zbrodniarzy w niezliczonych pomnikach…
A pomordowanych na Wołyniu dzieci,
Nie utuli już nikt,
Jedynie niebiańskie anioły,
Otrą z oczu ich łzy,
A każda polskiego dziecka łza,
Większą ma wagę w oczach Boga,
Niż ukraińskich historyków kłamstwa,
Którym przyklaskuje dwulicowy świat.
Każda kropla polskiej krwi
Pozostała na wołyńskiej ziemi,
Świadectwem jest dziś niezatartym
Tamtych zbrodni straszliwych,
Wielkie morze łez,
Polskich dzieci zgładzonych okrutnie,
Dla ludzkości jest plamą na honorze,
Dla cywilizowanego świata sumienia wyrzutem…
- Wiersz napisany dla upamiętnienia osiemdziesiątej trzeciej rocznicy krwawej niedzieli na Wołyniu…








