Prywatna ochrona władzy zamiast patroli na osiedlach

1 godzina temu
Białostoczanie każdego dnia zmagają się z wieloma wyzwaniami na swoich osiedlach. Błędnie zaparkowane samochody, zniszczona infrastruktura, dewastacje czy wreszcie poczucie braku bezpieczeństwa po zmroku to tematy, które regularnie powracają w rozmowach mieszkańców. Logika wskazuje, ze służba powołana do pilnowania porządku w mieście powinna być przede wszystkim widoczna tam, gdzie jej najbardziej potrzeba. Tymczasem w Białymstoku dochodzi do sytuacji, które rzucają zupełnie nowe światło na to, jak zagospodarowany jest czas pracy miejskich funkcjonariuszy. Sprawa ta ujrzała światło dzienne dzięki zdecydowanej postawie radnego Prawa i Sprawiedliwości Henryka Dębowskiego, który postanowił szczegółowo przyjrzeć się poczynaniom magistratu i złożył w tej sprawie oficjalną interpelację. Nasi dziennikarze również postanowili drążyć ten temat i podjęli interwencję po opublikowaniu przez nas pierwszych informacji o działaniach radnego. Gdzie naprawdę służy białostocka Straż Miejska

Praktyka obecności umundurowanych strażników miejskich podczas sesji Rady Miasta Białystok stała się niemal standardowym elementem miejskiego krajobrazu. Każdorazowo na sali obrad można dostrzec specjalnie wydzielone stanowisko, przy którym służbę pełni zwykle dwóch funkcjonariuszy w mundurach. Zastanawiające jest, dlaczego w reprezentacyjnej sali, gdzie obradują wybrani przez mieszkańców przedstawiciele, potrzebna jest stała asysta formacji mundurowej. Radny Henryk Dębowski z Prawa i Sprawiedliwości celnie zauważa, iż rola tej służby jest zupełnie inna. Zamiast spędzać wielogodzinne sesje na krzesłach w klimatyzowanej sali, funkcjonariusze powinni patrolować osiedla, reagować na zgłoszenia białostoczan i dbać o ład w przestrzeni publicznej. Taka postawa szefa klubu PiS pokazuje jednoznacznie, kto naprawdę troszczy się o sprawy i bezpieczeństwo zwykłych ludzi.

Pytania o sens i koszty miejsk
Idź do oryginalnego materiału