Prowokacja? jeżeli tak, to trochę dziwna!

6 godzin temu

Internetowe rytuały, jak sama definicja rytuału wskazuje, to cykliczne zachowania, które zwykle motywowane są emocjami w połączeniu z preferencjami. Doszukiwanie się spisku i prowokacji, z pewnością należy do najbardziej popularnych rytuałów i kolejny raz można podziwiać to fascynujące zjawisko, gdy wybuchła nowa sensacja związana z Marcinem Romanowskim „męczennikiem” reżimu Tuska. Sprawa toczy się od 2024 roku i od zawsze była poważnym obciążeniem dla samego polityka, jaki i partii PiS, chociaż on i partia robili wszystko, żeby obciążyć obóz rządzący.

Do tej pory wydarzyło się wystarczająco dużo, aby obiektywnie uznać Marcina Romanowskiego za karykaturę wyznawanych przez niego wartości, z zawartymi w szyldzie partyjnym prawem i sprawiedliwością na czele. Doskonale postawę Romanowskiego podsumował prezydent Karol Nawrocki, chociaż jego wypowiedź dotyczyła Zbigniewa Ziobry:

Natomiast ja oczywiście nie wyobrażam sobie tego typu opuszczenia Rzeczpospolitej Polskiej, ale to jestem ja, to jest osobista, indywidualna decyzja każdego.

Identycznie zachowało się wielu polityków, między innymi były premier Mateusz Morawiecki, czy szef jego kancelarii Michał Dworczyk, ale też koledzy i współpracownice obu uciekinierów: Michał Woś, Dariusz Matecki, Urszula D. i Karolina K. Uciekło i ukrywa się tylko dwóch polityków PiS: Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski i to oni od wielu lat dostarczają nowych atrakcji, ale niekoniecznie przekłada się to na ich polityczny wizerunek i jeszcze bardziej nie przekłada się na wizerunek PiS. Dziś pojawiła się najnowsza sensacja i prawie natychmiast stała się „prowokacją” wrażych sił. Sąd Okręgowy w Warszawie potwierdził, iż otrzymał wniosek Marcina Romanowskiego, z adresem domniemanego pobytu, co samo w sobie jest sensacyjne.

Jeszcze większe emocje wzbudził fakt, iż w adresie znalazł się Tyraspol, stolica samozwańczej republiki Naddniestrza, całkowicie podległej Rosji i tym samym Władimirowi Putinowi. Ponadto TVN 24 z łatwością dotarł do treści wniosku, a w nim Romanowski potwierdza, iż przebywa na teranie Mołdawii i prosi o udzielenie listu żelaznego, jednocześnie deklaruje, iż nie będzie mataczył i skłaniał świadków do składania fałszywych zeznań. Z chwilą ujawnienia samej informacji i treści wniosku, natychmiast ruszyła rytualna machina spisków i prowokacji. Dla zwolenników ekipy rządzącej było jasne, iż Romanowski zdradził i przeszedł na stronę Putina, co ostatecznie przekreśla jego karierę polityczną i podważa jakąkolwiek wiarygodność. Co ciekawe, tę wersję po części podzielili zwolennicy PiS, ale tylko po części.

Niemała grupa komentatorów i analityków internetowych twierdzi, iż to prowokacja Tuska, tudzież Żurka, która ma przykryć ostatnie afery rządowe, a taki list mógł wysłać każdy. W tej atrakcyjnej wersji znajduje się jednak kilka luk. Po pierwsze samozwańcza republika nie jest uznawana przez Polskę i nie ma tam żadnego przedstawicielstwa naszego kraju. Po drugie podszywanie się pod tożsamość innej osoby, szczególnie w pismach procesowych, to złamanie kilku artykułów kodeksu karnego, co jest zagrożone karą więzienia do lat 8. Po trzecie ta historia jest wręcz katastrofą wizerunkową Marcina Romanowskiego, który i tak nie ma „najlepszej prasy”, a mimo to polityk i jego pełnomocnik Bartosz Lewandowski przez cały dzień milczą. jeżeli to jest spisek lub prowokacja służb, to wyjątkowo dziwnie się prezentuje. Romanowski i jego pełnomocnik powinni zrobić wszystko, żeby tak fatalną historię przerwać błyskawicznie, ale prze cały dzień milczą. Czas pokaże, kto i kogo prowokuje, kto i z kim spiskuje, ale na razie jest to kolejny, bardzo poważny problem PiS i uciekiniera.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału