Mieszkańcy niewielkiej wsi w gminie Żarów zapowiadają walkę o spokój i środowisko. Na terenie dawnych odstojników cukrowni ma ruszyć wielka rekultywacja z użyciem tysięcy ton gruzu i odpadów budowlanych. Ludzie drżą o stan wód gruntowych i przypominają: „Już raz nas oszukano”. 30 marca protestowali przed Urzędem Miejskim w Żarowie.

Pomiędzy Przyłęgowem a Pastuchowem rozciąga się 12-hektarowy teren dawnych odstojników. Przez lata natura odbierała to miejsce – pojawiły się żurawie, sarny i cisza, którą tak cenią lokalni seniorzy. Spokój przerwał jednak ciężki sprzęt. Właściciel terenu planuje budowę farmy fotowoltaicznej, a w przyszłości choćby zagrody z lamami. By to osiągnąć, chce najpierw zasypać pięć potężnych zbiorników otoczonych wałami. Grzegorz Grajewski przekonuje, iż odbędzie się to zgodnie z przepisami. – Chcę tam wybudować w niedalekiej przyszłości farmę fotowoltaiczną, ale żeby było to możliwe, musimy wcześniej przeprowadzić rekultywację, która będzie polegała na zasypaniu osadników ziemią, kamieniami, gruzem. Nie będą to niebezpieczne materiały. Jest wydana decyzja na rekultywację zgodną z projektem, na przetwarzanie w trybie R5, czyli poprzez zasypanie nieuciążliwymi dla środowiska odpadami.
Trauma sprzed lat
Mieszkańcy Przyłęgowa nie wierzą w zapewnienia o „bezpiecznym gruzie”. Ich nieufność ma podstawy. Kilkanaście lat temu na dawnej piaskowni po drugiej stronie drogi również obiecywano bezpieczną rekultywację. Skończyło się na nielegalnym składowisku odpadów komunalnych i medycznych, o którego zamknięcie wieś walczyła latami.
– Mamy obawy, iż może być bardzo podobnie. Teraz tyle się słyszy o aferach śmieciowych. To może być eternit, to może być wszystko – alarmuje Izabela Wardzyńska, przewodnicząca Rady Sołeckiej. Podobnego zdania jest sołtys wsi, Agnieszka Proniewicz: – Mieszkam blisko drogi. Już teraz, jak przejedzie jeden TIR, dom się trzęsie. Mamy tu wielu starszych, schorowanych ludzi. Czy ich spokój ma zostać rozjeżdżony?
Strach przed wielką wodą
Kolejnym argumentem podnoszonym przez lokalną społeczność jest zagrożenie powodziowe. Choć urzędowe mapy (oparte na danych z 1997 roku) sugerują, iż teren jest bezpieczny, rzeczywistość zweryfikowała te założenia. We wrześniu 2024 roku cały obszar odstojników znalazł się pod wodą.
Mieszkańcy pytają wprost: co woda wypłucze z nawiezionych materiałów i czy nie dojdzie do skażenia wód gruntowych? – Dla nas było ogromnym zaskoczeniem, iż ma być to wszystko zasypane. Mieszkańców nikt nie powiadomił, nikt o zdanie nie zapytał – dodają rozżalone przedstawicielki wsi.
Urzędnicy: „Wszystko zgodnie z prawem”
Starostwo Powiatowe w Świdnicy odpiera zarzuty, tłumacząc, iż procedura nie przewiduje udziału sąsiadów jako strony postępowania. Według dyrektora Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska, Janusza Marlingi, rekultywacja wyeksploatowanych terenów przy użyciu gruzu czy betonu to standardowa procedura.
– Z odpadami pobudowlanymi nie ma co robić. Jedyna możliwość jest taka, by każdą dziurę w ziemi zasypywać obojętnym dla środowiska odpadem – wyjaśnia dyrektor Marlinga. Podkreśla również, iż gmina Żarów wydała pozytywną opinię w sprawie rekultywacji, a plan zagospodarowania przestrzennego pozwala w tym miejscu na działalność przemysłową. Burmistrz Żarowa Przemysław Sikora zaprzecza, by gmina wydała pozytywną opinię i zapewnia, iż jego stanowisko jest negatywne.
Mieszkańcy Przyłęgowa zapowiadają, iż nie pozwolą na zniszczenie swojej „małej ojczyzny” i zamianę jej w plac budowy, który ma funkcjonować aż do 2034 roku. Po symbolicznym proteście część uczestników spotkała się ze starostą świdnickim Piotrem Fedorowiczem i burmistrzem Przemysławem Sikorą oraz wiceburmistrzynią Jaworzyny Śląskiej Justyną Chrebelą. Starosta zapewnił, iż w razie niezgodnego z zapisami decyzji zwożenia nieodpowiednich odpadów będzie reagował. Burmistrz Żarowa zapowiedział złożenie skargi na decyzję do Samorzadowego Kolegium Odwoławczego. Mieszkańcy z kolei chcą wystąpić z petycjami do wielu instytucji.

2 godzin temu














