Profesor Szyszkowska o buntownikach i kulturze nędzy

4 dni temu

Bycie twórczym w jakiejś dziedzinie, to znaczy być buntownikiem, który nie zgadza się na utrwalone poglądy i szuka nowych dróg. Ci, którzy kształtują dzieje ludzkości też byli i są buntownikami.

Buntownik to ten, kto tworzy nowe wartości, bądź w sposób wolny od stereotypów ocenia to, co zastał. Albert Camus odnajdywał w buncie istotę życia. Wyjaśniał, iż szlachetny bunt odstaje od interesowności, egoizmu i kalkulacji. Z buntem wiąże się optymizm. Sprzeciw wobec tego z czym się stykamy wywołuje bunt i z niego trzeba czerpać siły do czynu.

Buntem jest niezgoda na obserwowany fałsz w stosunkach między ludźmi, niezgoda na obłudę, na podstęp i obojętność wobec ludzkiego cierpienia. Brakuje w tej chwili buntu wobec sposobu życia tych, którzy w dążeniu do pomnażania pieniędzy i kariery upatrują sens swojego istnienia.

Bunt to spontaniczna postawa. Stawia ona wysokie wymagania przede wszystkim buntującym się. Nie można bowiem innym odbierać kłamstwa ich życia, o ile tkwi się w nim samemu. Buntownicy, to z reguły osoby bezkompromisowe.

W społeczeństwach XX wieku skutecznie poskramiającym bunt stały się media. Postawę buntu łagodzi, a choćby niweluje wyrabiany nawyk posłuszeństwa. Zaszczepiając w nas wygodnictwo za pośrednictwem wynalazków cywilizacyjnych, zmniejsza się zarazem liczbę buntowników, bowiem narasta bierność, a z nią przystosowanie się do opinii ogółu.

Warszawa, Dom Literatury, 18.06.2024 r. Prof. Szyszkowska podczas konferencji z okazji 300-lecia urodzin Immanuela Kanta. Foto: Jan Stępień. Kliknij, aby powiększyć

Buntownicy unikają utartych dróg i nie naśladują innych. Przenikliwość widzenia i żywość odczuwania, odejście od stereotypów rodzi bunt wobec świata urzeczywistnionego. Socjolog amerykański Oscar Lewis przeprowadził interesujące badania w slumsach Portorykańczyków. I na tej podstawie scharakteryzował postawy ludzi w kulturze nędzy, która jest trwalsza – jak słusznie zauważył – od samej nędzy. Otóż nie wykazuje ona tendencji deformujących indywidualność jednostek, bowiem nie wzbudza aspiracji, by „stawać się kimś”. Rozwija spontaniczność, odwagę i rozmaite pozytywne adekwatności często tłumione w innych grupach społecznych. Bunt ustaje jeżeli kariera zamiast dążenia do wyższych wartości staje się celem życia.

Dostosowywanie się do wzorów i mentalności otoczenia – przypłacane psychonerwicami – nie pozwala na bunt. W kulturze nędzy żyje się natomiast według własnych zapatrywań, odważnie występując przeciwko przesądom i zniewalającym poglądom.

W każdym z nas tkwi pewna ociężałość, lenistwo, niechęć do wysiłku, pragnienie znalezienia aprobaty ze strony otoczenia. Jednakże przystosowywanie się do ogółu, poddanie się funkcjonującym wzorom, zabija wewnętrzny autentyzm. Czasem bywa za późno, żeby zejść z tej drogi.

Żyjąc z kulturze nędzy – co nie znaczy, iż w nędzy – można o wiele łatwiej i bez negatywnych konsekwencji ujawniać swoje własne ja. W tej kulturze nie trzeba wyrabiać w sobie postawy buntu, bowiem nie wywiera ona presji żeby wyzbywać się swoich cech indywidualnych i własnej niepowtarzalnej drogi. Kulturę nędzy można porównać ze światem cyganerii artystycznej.

Dramaturgiem, który bunt podniósł do rangi najwyższej jest Henryk Ibsen. Bohaterowie jego dramatów „cierpią na ostrą gorączkę prawości”. Żyją według własnych zapatrywań, odważnie odbierając bliźnim kłamstwo ich życia.

Błędnie przypisuje się bunt jedynie tym, którzy działają w szerokiej skali odniesień i zmierzają przekształcać zastany świat. *)

Maria Szyszkowska

30.03.2025

• foto: pixabay.com

*) – tekst opublikowany za zgodą autorki, pierwotnie ukazał się w austriackim magazynie „Jupiter”

Idź do oryginalnego materiału