W polskiej debacie publicznej są momenty, gdy choćby doświadczeni komentatorzy przecierają oczy ze zdumienia. Ostatnie wystąpienie Andrzeja Zybertowicza w Telewizji wPolsce24 należy właśnie do tej kategorii. Profesor, doradca prezydenta, wystąpił w roli surowego recenzenta Donalda Tuska, serwując widzom tezę tak efektowną retorycznie, jak wątpliwą analitycznie. A momentami – po prostu oderwaną od rzeczywistości.
„Cyniczny polityk staje się ofiarą skuteczności swojej własnej propagandy” – ogłosił Zybertowicz, sugerując, iż Tusk tak uwierzył w swoje narracje, iż przestał rządzić państwem. Brzmi to jak diagnoza głęboka, niemal filozoficzna. Problem w tym, iż po bliższym przyjrzeniu się okazuje się kompletną niedorzecznością: zręcznym zdaniem, które ma zastąpić argumenty.
Człowiek Nawrockiego buduje bowiem swoją opowieść na prostym schemacie. Oto Tusk – w tej narracji uosobienie cynizmu – przez lata rzekomo manipulował emocjami wyborców, a dziś płaci za to cenę. „Donald Tusk nauczył się, iż cynicznymi manipulacyjnymi narracjami można uzyskać polityczne korzyści. Zapomniał, iż polityk, poza walką o władzę i zarządzaniem emocjami elektoratu, musi jeszcze zarządzać instytucjami” – mówi Zybertowicz. Tyle iż ta opowieść pomija drobny szczegół: rzeczywistość.
Trudno bowiem nie zauważyć, iż zarządzanie instytucjami przez lata było w Polsce podporządkowane partyjnej lojalności i ideologicznym obsesjom obozu, z którym Zybertowicz był i jest związany. Gdy więc dziś doradca prezydenta poucza innych o „powadze wyzwań” i „przemianach instytucjonalnych”, brzmi to mało wiarygodnie.
Szczególnie rażące jest instrumentalne wykorzystanie dramatycznych wydarzeń – śmierci dwóch kobiet na porodówkach – do budowania tezy o „skuteczności propagandy Tuska”. Zybertowicz sugeruje, iż to właśnie wcześniejsze krytyczne narracje obecnego premiera zniszczyły zdolność państwa do rzeczowej rozmowy o ochronie zdrowia. „Nieważne, iż mija się z prawdą, nieważne, iż manipuluje. Ważne, iż w ten sposób odsunie PiS od rządzenia” – relacjonuje rzekomy sposób myślenia zwolenników Tuska. To już nie analiza, ale projekcja: przypisywanie przeciwnikom intencji i motywów bez cienia dowodu.
Jeszcze dalej idzie Zybertowicz, mówiąc o „systematycznym niszczeniu sposobu, w jaki opinia publiczna rozmawia o ważnych wyzwaniach rozwojowych”. To zarzut tyleż poważny, co wygodny. Pozwala bowiem pominąć pytanie, kto naprawdę odpowiadał za degradowanie debaty publicznej w ostatnich latach: czy ci, którzy krytykowali władzę, czy raczej ci, którzy sprowadzali ją do wojny plemiennej.
Wystąpienie Zybertowicza wpisuje się w dobrze znany gatunek: ekspercki ton, mocne słowa, a w środku pustka. Gdy socjolog mówi, iż „nie wszystkie nieszczęścia wynikają z zaniedbań rządzącej ekipy”, trudno się nie zgodzić. Ale gdy jednocześnie całe zło debaty publicznej przypisuje jednemu politykowi, a całą resztę sceny politycznej rozgrzesza – trudno traktować to poważnie.
Zybertowicz nie tyle opisuje rzeczywistość, ile ją zaklina. Opowiada androny, które mają brzmieć jak głęboka refleksja, a w istocie są kolejnym elementem politycznej propagandy – tej samej, przed którą rzekomo ostrzega.

9 godzin temu










![Odeszli do wieczności [5.01 – 11.01.2026]](https://infoprzasnysz.b-cdn.net/wp-content/uploads/2026/01/znicz-nekrologi-przasnysz-2.jpg)




