Prof. Krzysztof Simon w rozmowie opublikowanej 26 sierpnia nazwał „dramatem” decyzję Karola Nawrockiego w sprawie lex szarlatan. Prezydent 19 sierpnia skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego i złożył własny projekt. Dla pacjentów oznacza to zwłokę, ale spór dotyczy też granic władzy urzędu i konstytucyjności kar.
Prof. Simon ostrzega przed zwłoką
Prof. Krzysztof Simon, specjalista chorób zakaźnych, ostro ocenił przekazanie ustawy do kontroli Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie z Medonetem stwierdził: „Teraz wszystko przepadło”, a sytuację z perspektywy pacjenta i lekarza określił jako dramat. Jego podstawowy argument jest poważny. Trybunał nie ma ustawowego terminu na wydanie orzeczenia, więc wejście nowych przepisów w życie może się odsunąć.
Lekarz wskazał też na realne skutki pseudomedycyny. Opisał pacjentów przekonanych przez biorezonans o chorobach, których nie potwierdza medycyna, oraz osoby poddawane długotrwałej antybiotykoterapii z powodu błędnie rozpoznanej „przewlekłej boreliozy”. W takich przypadkach ceną za fałszywą obietnicę może być pogorszenie zdrowia i utrata czasu potrzebnego na skuteczne leczenie.
Prezydent nie zawetował ustawy
W publicznej dyskusji trzeba zachować precyzję. Karol Nawrocki nie zawetował nowelizacji. Skierował ją 19 sierpnia do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, czyli przed podpisaniem. o ile Trybunał uzna całą ustawę za zgodną z Konstytucją, prezydent nie będzie mógł odmówić jej podpisania.
Pałac Prezydencki zakwestionował model, w którym Rzecznik Praw Pacjenta otrzymywał szerokie narzędzia administracyjne wobec praktyk pseudomedycznych. Chodziło między innymi o publiczne ostrzeżenia, nakaz natychmiastowego zaniechania określonych działań oraz kary finansowe. Ustawa przewidywała do 1 mln zł za naruszanie zbiorowych praw pacjentów lub praktyki pseudomedyczne i do 100 tys. zł za brak współpracy z Rzecznikiem.
Te narzędzia miały działać szybko. Zarazem szybka decyzja urzędu może uderzyć w uczciwy podmiot, jeżeli definicje są zbyt szerokie albo postępowanie nie daje wystarczających gwarancji. Państwo ma obowiązek chronić chorego przed oszustem, ale nie może budować tej ochrony na prawie nieprecyzyjnym. Władza administracyjna też wymaga granic.
Prezydent przedstawił własne rozwiązanie
Równocześnie z wnioskiem do Trybunału Karol Nawrocki złożył projekt nowelizacji Kodeksu karnego i ustawy o prawach pacjenta. Według Kancelarii Prezydenta nowe przepisy mają obejmować odpowiedzialnością osoby, które dla zysku świadomie zniechęcają pacjentów do leczenia zgodnego z wiedzą medyczną. O winie i karze rozstrzygałby sąd po postępowaniu prokuratorskim, a Rzecznik Praw Pacjenta mógłby uczestniczyć w sprawie.
To ważna różnica ustrojowa. Odpowiedzialność karna wymaga zebrania dowodów i wyroku sądu, co lepiej chroni przed arbitralnością. Taka droga bywa jednak wolniejsza niż interwencja administracyjna. Dlatego dalsze prace nad prezydenckim projektem muszą odpowiedzieć na pytanie, jak zatrzymać niebezpieczną praktykę od razu, zanim zapadnie prawomocny wyrok.
Konstytucja daje prezydentowi inicjatywę ustawodawczą
Prof. Simon powiedział również, iż prezydent nie powinien zastępować rządu i nie ma takich prerogatyw. Pierwsza część jest polityczną oceną. Druga wymaga doprecyzowania. Artykuł 118 Konstytucji RP wprost przyznaje prezydentowi inicjatywę ustawodawczą, obok posłów, Senatu i Rady Ministrów. Złożenie własnego projektu mieści się więc w kompetencjach głowy państwa.
Lekarz ma pełne prawo alarmować o ryzyku dla pacjentów. Nie powinien jednak przedstawiać legalnego działania ustrojowego jako wkroczenia w cudze uprawnienia. W państwie prawa ochrona zdrowia i poszanowanie Konstytucji nie mogą być ustawiane przeciw sobie.
Pacjent potrzebuje ochrony i dobrego prawa
Spór nie może skończyć się na wymianie mocnych zdań. Dane Rzecznika Praw Pacjenta pokazują skalę problemu także w działalności receptomatów: od 2023 r. do 25 sierpnia 2026 r. urząd wydał 72 decyzje nakazujące zaprzestanie naruszeń, a za niestosowanie się do nich nałożył kary na blisko 1,3 mln zł. Sześć spraw skierowano do prokuratury.
Chory człowiek jest łatwym celem dla sprzedawcy cudownych terapii. Szczególnie wtedy, gdy boi się diagnozy albo wyczerpał możliwości leczenia. Wolność gospodarcza nie obejmuje prawa do oszustwa, a wolność słowa nie zwalnia z odpowiedzialności za świadome narażanie zdrowia.
Prezydent miał konstytucyjne prawo zażądać kontroli ustawy i przedstawić własny projekt. Teraz Pałac Prezydencki oraz Sejm ponoszą odpowiedzialność za tempo prac. o ile alternatywa ma być bardziej precyzyjna, musi być również skuteczna. Pacjent nie może miesiącami płacić zdrowiem za przeciągający się spór między urzędami.
Źródła: Medonet, rozmowa z prof. Krzysztofem Simonem, Kancelaria Prezydenta RP, decyzja i projekt, Sejm RP, druk nr 2598, Rzecznik Praw Pacjenta, dane o receptomatach.










