Prof. Markowski chce droższego paliwa. Rachunek zapłaciłyby polskie rodziny

dzienniknarodowy.pl 1 dzień temu
Zdjęcie: Prof. Markowski chce droższego paliwa. Rachunek zapłaciłyby polskie rodziny


Prof. Radosław Markowski w programie Polsat News skrytykował rząd Donalda Tuska za obniżenie cen paliw i przekonywał, iż dobra, w tym paliwo oraz woda, powinny być drogie, by ludzie je oszczędzali. Taka recepta oznaczałaby wyższe koszty dojazdów, transportu i zakupów, szczególnie dotkliwe dla rodzin poza wielkimi miastami.

Prof. Markowski chwali drożyznę na Bałkanach

Prof. Radosław Markowski, politolog i socjolog, opowiedział w programie Polsat News o podróży przez Bałkany. Zwrócił uwagę, iż za paliwo w Bułgarii, Rumunii, na Węgrzech i Słowacji płacił więcej niż w Polsce. Według jego relacji różnica w cenie litra oleju napędowego wynosiła 3 do 3,5 zł.

Na tym profesor nie poprzestał. Skrytykował gabinet Donalda Tuska za ponowne obniżenie cen paliw i stwierdził, iż cena powinna pozostać taka, jaka wynika z sytuacji. Przekonywał również, iż drogie towary skłaniają ludzi do oszczędzania. Jak relacjonuje Do Rzeczy, Markowski zadeklarował, iż marzy o polityku, który nie obniżałby cen paliw, i gotów byłby prowadzić jego kampanię.

Koszt nie kończy się przy dystrybutorze

Pochwała wysokich cen dobrze brzmi w telewizyjnym studiu. W życiu rodziny rachunek jest znacznie bardziej konkretny. jeżeli cena litra wzrosłaby o 1 zł, kierowca zużywający miesięcznie 100 litrów zapłaciłby 100 zł więcej co miesiąc, czyli 1200 zł rocznie. To proste wyliczenie nie obejmuje jeszcze podwyżek cen przewozu towarów i usług.

Paliwo jest kosztem pracy rolnika, przewoźnika, budowlańca, przedstawiciela handlowego i małego przedsiębiorcy. Wyższa cena trafia do rachunku za żywność, materiały oraz dostawy. Najmocniej uderza w mieszkańców wsi i mniejszych miast, gdzie samochód bywa koniecznością, a komunikacja publiczna nie daje realnej alternatywy. Stawką jest więc zasobność portfela polskiej rodziny oraz konkurencyjność polskich firm.

Spór o ceny paliw już wcześniej pokazał, iż Polacy oczekują reakcji władz. Nie oznacza to zgody na każdą formę interwencji. Państwo powinno ograniczać własne daniny w kryzysie i pilnować uczciwej konkurencji, ale stałe ustalanie cen przez ministra wypacza rynek i przenosi koszt na podatnika.

Pakiet CPN miał chronić kierowców

Rząd uruchomił w marcu pakiet „Ceny Paliwa Niżej” po gwałtownym wzroście cen wywołanym konfliktem na Bliskim Wschodzie. Oficjalny komunikat rządu wskazywał na obniżkę VAT z 23 do 8 proc., redukcję akcyzy i maksymalne ceny detaliczne. Donald Tusk podał 17 sierpnia, iż ponowne rozwiązania obowiązujące do końca wakacji obniżyły ceny o ponad 10 proc. i kosztowały budżet przeszło pół miliarda złotych.

To nie są darmowe pieniądze. Wcześniejsza odsłona programu kosztowała państwo około 4,7 mld zł. Rada Fiskalna zwracała uwagę na pośpieszny tryb prac i brak pełnych szczegółów finansowania. Poważna polityka wymaga jednocześnie ochrony obywatela przed szokiem cenowym i ochrony finansów publicznych przed kosztowną improwizacją.

Ulga w kryzysie nie może zastąpić strategii

Czasowa obniżka podatku podczas gwałtownego szoku cenowego ma inne skutki niż trwałe zamrożenie ceny. Pierwsza zostawia więcej pieniędzy obywatelowi, choć uszczupla dochody państwa. Drugie wymaga administracyjnego limitu, rodzi ryzyko niedoborów i może zmuszać budżet do rekompensowania strat sprzedawcom. Oba narzędzia muszą mieć termin, jawny koszt i jasno określony cel.

Polska potrzebuje również zapasów, zróżnicowanych kierunków dostaw oraz własnej infrastruktury rafineryjnej i logistycznej. Tak buduje się odporność na kryzys. Moralizowanie kierowców niczego tu nie rozwiązuje. Polityka energetyczna ma zwiększać bezpieczeństwo państwa, a nie urządzać obywatelom kosztowną lekcję skromności.

Wolność gospodarcza zaczyna się od szacunku dla pracy

Teza, iż rzeczy powinny być drogie, bo wtedy ludzie bardziej je szanują, odwraca porządek. Polacy nie potrzebują wychowania przez fiskalny ból. Potrzebują warunków, w których praca pozwala utrzymać rodzinę, rozwijać firmę i swobodnie decydować o własnych pieniądzach.

Rząd nie powinien budować popularności na dopłacaniu do każdego litra bez końca. Powinien prowadzić przewidywalną politykę podatkową, usuwać zbędne obciążenia i wzmacniać bezpieczeństwo energetyczne Polski. Spór o podatek od nadzwyczajnych zysków pokazał, jak łatwo paliwową politykę zamienić w partyjną awanturę.

Drogie paliwo nie jest cnotą. Jest ciężarem, który przechodzi przez całą gospodarkę i ostatecznie ląduje na paragonie Polaka. Elity mogą zachwycać się wysoką ceną jako narzędziem dyscyplinowania obywateli. Państwo narodowe ma inne zadanie: chronić wolność, pracę i bezpieczeństwo ekonomiczne własnych obywateli.

Źródła: Do Rzeczy, relacja z programu Polsat News, Ministerstwo Energii, pakiet CPN, Rada Fiskalna, komunikat o skutkach pakietu.

Źródło: Do Rzeczy

Idź do oryginalnego materiału